| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Czasem zajrzę
Inne miasta
Odpad poprodukcyjny
Ściągawki
Wieki temu
Wpisy udźwiękowili...
Wapniak na świat spogląda

Żywe muzeum

czwartek, 29 marca 2012



Im dalej w "gai", tym więcej pytań

Dziwnie wygląda ten nasz świat. Niby coraz bardziej wyraźny, ale jednocześnie coraz bardziej rozmyty. Porównując współczesne i historyczne obrazy naszej planety oglądane okiem satelity, widać wyraźnie, że obraz jest coraz lepszy - więcej szczegółów można zobaczyć. Ale już stojąc twardo na gruncie, to obraz się komplikuje, czyli zamazuje.

Na znanym serwisie Street View zobaczymy rozmazane twarze przechodniów i tablice rejestracyjne pojazdów... Dziwnie wygląda ten świat. Niedawno czytałem o kimś z Lublina, publikującym zdjęcia źle zaparkowanych pojazdów z niezamazanymi numerami. Okazuje się, że tym samym naraża się na proces, bo narusza czyjeś dobra osobiste, bo dla przykładu "szef rozpozna na zdjęciu źle parkujący pojazd pracownika" (cytat z pamięci, który i tak do mnie nie trafia, jako argument pozbawiony sensu). Niby robiąc takie zdjęcie nikomu się nie zagląda do bagażnika, tablica wystawiona jest na widok publiczny, a sama baza danych jest niedostępna dla zwykłego śmiertelnika, ale jednak coś tam się narusza... Nie nadążam za tym. Dobro osobiste - to materialne - nadal przecież jest w rękach właściciela. A więc chodzi bardziej o dobro wirtualne? Bo co by było, gdyby okazało się, że powyższy "maluch" stał w miejscu gdzie nie powinno go być i żona właściciela samochodu, patrząc na zdjęcie skojarzyłaby, że parkuje on tuż przy drzwiach do domu jego kochanki (o posiadanie takowej już dawno go podejrzewała, tylko pewności jej brakowało), podczas gdy rzekomo mąż miał wyjechać autem w podróż dookoła świata (nie takich wyczynów ludzie "maluchami" dokonywali)... To w takim przypadku ja byłbym odpowiedzialny za rozpad małżeństwa?!?!? Dziwny jest ten świat...


Dziwni są też sami ludzie. Podczas gdy jak lwy, zaciekle bronią swojej prywatności nie dopuszczając do ujawnienia swoich danych na spisie lokatorów bloku (taki kamuflaż), w tym samym czasie bez zbytnich zahamowań pokazują z detalami zawartość swoich lokali na portalach społecznościowych, zrzucając z siebie uprzednio założony kamuflaż. Doprawdy, dziwny jest ten świat i widać wyraźnie (pomimo zamazanych fragmentów), że mieszanie się tych dwóch światów - realnego i wirtualnego - często nie wychodzi nam na zdrowie. Niby chcemy pokazać światu jak najwięcej, ale jednocześnie gorset prywatności uwiera...


*  *  *  *  *  *  *

No i jak to wygląda też wasz/nasz cudny świat...? No i pozostawmy w spokoju syrenki (te z tablicami i te bez)!

Oddział Zamknięty - Ten Wasz Świat







sobota, 17 marca 2012




Śnieg to raczej rzadkość w Istambule



Czasem było szaro i ponuro

A wiosna tuż za rogiem. Jak ten czas zapieprza, a mi zostały jeszcze kolory zimy...



Zamówiony przez wiosnę

Nie chcem, ale muszem - sobie trochę ponarzekać (czort tam z łatką). Nie na zdjęcia, bo że one są przepiękne i jedyne w swoim rodzaju, to chyba już ustalone? Mam taką nadzieję. Tak patrząc na ten wiekowy autobus (sądząc po kształcie atrapy: chyba volvo?) i przysłuchując się dyskusjom w sprawie wieku emerytalnego, myślę sobie, że wcale nie będzie tak kolorowo... Nikt nie musi tego czytać, ale ja muszę napisać - takie odreagowanie swojej niemocy w temacie. W końcu daję na blogu wolny wybór: jednemu przypadnie do gustu tekst, drugiemu wysmakowane zdjęcia, lub pobudzający krążenie krwi w żyłach teledysk i na przystawkę wspomnienie prawdziwych zapałek. Macie prawo pomyśleć sobie o mnie: zrzęda (napisać już nie bardzo), ale wolnoć Tomku w swoim...

- Jak ktoś chce pójść wcześniej i zadowolić się mniejszą emeryturą, to czego ma się mu państwo wchrzaniać. Chce, to wybiera sobie inną ścieżkę życiową . Nie każdy jest pazerny na pieniądze, dajcie żyć. Nie wszyscy chcą zwiedzać ciepłe kraje w wieku 80 lat - mówi Pawlak.
Jakie piękne słowa. No wprost miód na me serce. Ja też nie jestem pazerny na pieniądze i chciałbym zadowolić się 8-godzinnym dniem pracy, a nie mogę, bo okazuje się, że na "kierowniczym stanowisku" nie pracując każdego dnia 14-16 godzin jestem nieproduktywny. Jednym słowem: obibok! Patrząc z perspektywy wykonanej normy czasu pracy (o wypłacie nadgodzin można oczywiście pomarzyć, najlepiej podczas snu w kabinie ciężarówki), to już dziś powinienem otrzymywać emeryturę, bo tym sposobem lata pracy sobie wypracowałem dawno.

Panie Balcerowicz... Panie Belcerowicz... Mówisz pan: "Związki się kompromitują". Możliwe, ale jednocześnie pan tak samo. Może i jest pan wybitnym ekonomistą (historia to oceni), ale na życiu szarego człowieka to niewiele się pan znasz. Bo niby skąd? "- Ja akurat sporo jeżdżę po świecie, po różnych krajach. Również mniej rozwiniętych czy bardziej rozwiniętych od Polski. Widzę osoby w starszym wieku, pracujące. Akurat poziom zdrowia w Polsce nie różni się in minus od poziomu zdrowia w tych krajach". A te obserwacje to skąd? Zza szyby rządowej limuzyny, czy przy okazji gospodarskich wizyt w zakładach, których schemat działania - tych wizyt - jest niezmienny, niezależnie od systemu nam miłościwie panującego. Kwiaty od przodownika pracy, wszyscy pracownicy w czyściutkich uniformach prosto z magazynu (po wizycie do zwrotu) wyciągają dłoń ku gościowi, radośnie się uśmiechając. Wszak radosny dzień nam nastał, coś przecięło codzienną monotonię. O! Nie wiedzieć czemu, tu przypomniała mi się piosenka Maanamu "Szare miraże".

Ja tam mogę pracować do końca świata i jeden dzień dłużej, ale patrząc na to, że niedawno zatrzymano samolot LOT-u, bo piloci byli za starzy (jako załoga), to sami widzimy, że pomimo wszystko im człowiek starszy, to jednak sprawności mu ubywa. Chociaż z drugiej strony... Argumenty kobiet wobec braku zgody dla równouprawnienia w temacie wysokości wieku emerytalnego jakoś bledną przy informacji, że: "sopoccy policjanci zatrzymali 64-letnią kobietę, która od ośmiu lat znęcała się fizycznie i psychicznie nad mężem. Mężczyzna - ze wstydu - milczał na temat swoich problemów. Sprawa ujrzała światło dzienne, gdy został pobity przez żonę tak ciężko, że trafił do szpitala.". Okazuje się więc, że kobietom nie brakuje sił i po sześćdziesiątce. A może była to prowokacja rządowa, mająca na celu udowodnienie, że kobieta, to nie taki znowu puch marny i udźwignie ciężar pracy grubo po 60? Wszystko możliwe...

Pewnego dnia jednak zdarzył się cud. W ostatnim dniu pracy przed emeryturą poszedłem do pracy na szóstą. Osiem godzin później zbierałem się do domu. Bez żalu, bo o wysokość emerytury byłem spokojny od lat. W końcu oddano pracownikom sprawiedliwość i przez wiele lat wypłacane diety pod płaszczykiem większego wynagrodzenia, wliczono mi do podstawy emerytury. Nawet jeśli długo nie pociągnę - pomyślałem sobie, bo podobno na emeryturze ludzie umierają z nudów - to rodzinka coś z tego skorzysta, bo wzorem logiki prawnej przy aferze sprzed wielu lat przy premii za "narodowy" (to tam, gdzie dziś jest "Jarmark Europa Bis"), rządzący, mający zakusy do majstrowania przy OFE zawsze ostatecznie pamiętali o zasadzie: umów trzeba dotrzymywać! No i... w tym momencie się obudziłem! Cholera. Szkoda. To taki piękny sen był...



Żywe muzeum trwa, ale te nowoczesne tablice...

Pewnych klimatów nie da się już w pełni po latach odtworzyć. Tak pomyślałem, patrząc na powyższe zdjęcie i po chwili czytając wiadomość, że J-23 znowu nadaje (a może to było w odwrotnej kolejności?). Może i nadaje, ale to się nie nadaje już do reaktywacji. Ja bynajmniej, na ten odcięty kupon od serialu sprzed lat, nie wybieram się. To by zadziałało u mnie, jak w przypadku chęci pójścia z duchem czasu kilka lat temu. Idąc za jęczeniami młodzieży zmieniłem w samochodzie kaseciaka na odtwarzacz płyt CD. No ale zostało trochę ulubionej muzyki na kasetach. Przystąpiłem więc do mozolnej próby przeniesienia zasobów na nowszy nośnik. No i... to już nie było to. Po przegraniu kilku kaset odpuściłem sobie. Nie było strony A, strony B, kliknięcia...


*  *  *  *  *  *  *

Zdecydowanie, pewnych klimatów już nie da się w całości odtworzyć... Ale można sobie chociaż przypomnieć. Takie na przykład klimaty z płyty "Made in Japan". Czy taki "maluch" mógł być dla niektórych gwiazdą autostrady? Mógł (i był).

Deep Purple - Highway Star (live 1972)









sobota, 10 marca 2012


Był kiedyś program o takim tytule, jak tytuł wpisu, ale dokładnie nie pamiętam, ale wydaje mi się, że chodziło o filmy wojenne z Armią Czerwoną w roli głównej. Nie jestem pewien, ale tak mi się to jakoś kojarzy. Mniejsza jednak o większość.



Coraz mniej takich "gwiazd" naszych dróg.

Chodzi o to, aby płynąca z ekranu prawda, prawdą była. Przyzwyczailiśmy się, że w czasach słusznie minionych telewizja kłamała... Tak nawiasem mówiąc, obraz ze szklanego ekranu ma wpisane kłamstwo w metryce urodzenia, bo pokazuje obraz przefiltrowany, wypolerowany (gdy filtr zostanie wykręcony, to dziwimy się jak dzieci, że taki Durczok potrafi kląć jak szewc). No i jak te dzieci jesteśmy wpuszczani na odpowiednie tory odbioru - tak w przeszłości, jak i obecnie.

Zainteresował mnie (jak przystało na człowieka z kierowniczego stanowiska) materiał filmowy o nocnej kontroli ITD, w wyniku której zatrzymane zostały "cztery pojazdy do transportu ponadgabarytów, które próbowały nielegalnie przejechać z ładunkiem przez Gdańsk". Wszystko to w szlachetnym celu, bo celem takich kontroli
"jest ochrona infrastruktury przed niszczeniem, a to przekłada się na bezpieczeństwo użytkowników dróg". No i słuszna koncepcja.

Po takich wiadomościach ludność się cieszy: "tak trzymać panowie.....może bydlaki nie zniszczą nam dróg". No nie tak od razu, bo prawda ekranu jest... półprawdą. W programie płyną bowiem słowa: "pojazdy pojadą na parking administracyjny, zostaną zważone, zmierzone..." No i tu głos inspektora się zawiesza, a wypadałoby dowiedzieć się co dalej? Czyżby ładunek pocięto na kawałki, aby przetransportować dalej? Oczywiście że nie. W całej tej sprawie chodziło "tylko" o kasę za zezwolenia na przejazd, bo takie przeładowane pojazdy mają prawo niszczyć nam drogi (gdy ładunku nie da się podzielić i przewieźć w inny sposób), ale za ciężkie pieniądze wniesione do budżetu i nie ma nic tu do rzeczy wyeksponowana "ochrona infrastruktury przed zniszczeniem" (od papieru z odpowiednią pieczątką ładunek nie będzie lżejszy). Kontrolować? Oczywiście, ale jednocześnie przekazywać ludziom pełną informację, a nie sprzedawać półprawdy ku uciesze... Ech, znowu się rozmarzyłem.



*  *  *  *  *  *  *

No tak: "krokodyle" mają swoją misję do spełnienia, a ładunki zatrzymanych pojazdów nie były tak lekkie, jak... motyle na kołach, więc odpowiedni utwór na dziś (utwór słodziutki, więc można klikać bez obaw).

The Mission - Butterfly On The Wheel









piątek, 21 października 2011




Zauważona przeze mnie maleńka zmiana wystroju sklepu (zakątek ten niedawno tu wystąpił), zaowocowała kilkoma zdjęciami z zapachem wschodu, no bo mnie jednoznacznie tak kojarzy się nazwa sklepu "Prawilni".



Przechodząc obok budynku remontowanego dworca głównego, wyraźnie usłyszałem pracowników, którzy posługiwali się językiem rosyjskim (bądź podobnym). Później skojarzyłem to - myślę, że słusznie - z lubelską rejestracją widocznego powyżej kamaza. Z Lublina rzut kamieniem do wschodniej granicy...



Kamaz z poprzedniego zdjęcia wygląda mi na ciut zbyt nowoczesny aby go nazwać pamiątką PRL. Za to ten powyższy to w pełni zabarwił ulicę 10 Lutego czasem minionym.



Długo polowałem na te jeżdżące zazwyczaj w parze dwa kamazy. W końcu (oczywiście przypadkowo) udało się złapać jednego z nich w pełnej krasie. Chociaż nie udało mi się wyłapać chmury czarnego dymu, który przy ruszaniu roztaczają za sobą te egzemplarze, to i tak powiew wschodu zaznaczył się wyraźnie na zdjęciach.

*  *  *  *  *  *  *

Czas teraz na nieco rozciągnięty dodatek muzyczny




Początkowo tylko przez zwykłą przekorę chciałem dołączyć piosenkę Raya Wilsona, która ostatnio wpadła mi w ucho. Chodziło o tytuł - American Beauty. Coś jak american dream, za którym wielu goni. Ciekawie o piosence (nie o samym teledysku, "który niewiele ma z nią wspólnego") opowiada sam autor (wywiad): "Pisząc ją, wyobrażałem sobie, że jestem amerykańskim żołnierzem, który ją śpiewa. Wyobraź więc sobie, że jesteś żołnierzem armii amerykańskiej i śpiewasz te słowa, a potem wczytaj się w nie - wtedy być może zrozumiesz, o czym śpiewam w tej piosence. Ów żołnierz kwestionuje w niej swój amerykański sen; pyta: gdzie on jest? On sam jest w Afganistanie, Iraku czy jeszcze gdzieś indziej... i stawia znak zapytania nad tym swoim snem. O tym właśnie opowiada ten utwór.".

Czy podobne pytania stawia sobie (tunelowy?) grajek, którego często można spotkać w podziemnym przejściu pod torami w pobliżu nowego biurowca Prokomu? Po wymianie z nim zaledwie kilku zdań trudno to ocenić. Za to od razu w jego głosie wyraźnie zaznacza się "wschodni wiatr".  Jak sam przyznał - jest z Ukrainy...


Ray Wilson & Stiltskin - American Beauty








sobota, 10 września 2011


Dziś taki ukłon w stronę miłośników wagi ciężkiej (i bez przynudzania). Co zrobić jak nie ma człowiek starych pocztówek? Można się zabawić i samemu je zrobić. Tak trochę dla urozmaicenia bloga.




Widoki współczesne, ale jakby już niedzisiejsze. Stare ale jare - bo to żywe muzeum.





P.S. Dla zorientowanych w temacie. Widziałem w tym roku jeszcze poruszające się po drodze o własnych siłach... Volvo F89 (ciągnący części objazdowego wesołego miasteczka). Widok szokujący! Niestety nie udało mi się tego uwiecznić.


*  *  *  *  *  *  *

Teledysk taki żywcem wzięty z żywego muzeum.

Simple Minds - See The Lights


sobota, 30 lipca 2011


Dziś trochę klasyki, nadal poruszającej się po naszych drogach. Coraz tego mniej, więc tym bardziej godne to odnotowania. Zaczniemy od cięższego kalibru.



Star 29 nadal w służbie, choć produkcja tego modelu została zakończona już ponad 25 lat temu! Oczywiście naiwnością byłoby sądzić, że pod maską nadal kryje się silnik benzynowy, ale zewnętrznie w większości zachowany jest wygląd oryginalny. Lusterka wsteczne już są nowsze i litery na atrapie już z późniejszych modeli, ale reszta wygląda jak oryginał sprzed lat.



Tatra 184 z 1973 roku - nadal w służbie. Zanim trafiła do OSP w Luzinie, zabezpieczała tereny Rafinerii Gdańskiej (stąd specjalna zabudowa norweska).



We wnętrzu: klasyczna asceza. Widocznym przebiegiem nie ma się co sugerować - tachograf był wymieniany (może tylko naprawiany?).

To była klasyka, która nadal jest na służbie, a teraz trochę takiej, która jest bardziej na pokaz, niż do codziennego użytkowania.



Dwa tygodnie temu, na gdyńskim Bulwarze Nadmorskim odbył się zlot "cytryn". Fakt ten był zauważony przez media, ale zaraz po odjeździe citroenów, odbył się samowolny mini zjazd innych klasyków.



Klasyczne kształty z dróg PRL-u.



Wnętrze trochę podrasowane - nie pamiętam, aby seryjnie była montowana taka kierownica.




Wypucowane zabytki do granic wytrzymałości lakieru wzbudzały zrozumiałe zaciekawienie przechodniów, ku uciesze właścicieli dużych fiatów, siedzących na ławeczce powyżej.




Zajrzyjmy jeszcze raz do środka, aby zerknąć na klasyczne wyposażenie z tamtych lat (no i żeby mieć pretekst do odpowiedniego zakończenia muzycznego).





*  *  *  *  *  *  *

Pamiętamy, że w czasach, gdy w samochodach królowały radia "Safari 2", używaliśmy innych częstotliwości w zakresie UKF, niż w innych częściach Europy?


IQ - Frequency

środa, 08 czerwca 2011





Wczoraj zauważyłem przy głównej drodze pomiędzy Redą a Wejherowem widok, który wyglądał jak oferta Agencji Mienia Wojskowego, sprzedającej niepotrzebne już mienie naszej armii. Choć pojazdy wystawione na sprzedaż mają charakter pojazdów cywilnych, to zadziałały u mnie dawne skojarzenia. Wydaje mi się, że kiedyś ciężarówki marki Kraz były właśnie głównie na wyposażeniu LWP (jeden egzemplarz uchwycony w 1978 roku już tu zagościł).
Teraz każdy może sprawić sobie takiego potwora dzwoniąc pod widoczny numer telefonu, choć uprzedzam, że sprawiają one wrażenie mocno zużytych. Chociaż, jak to się mówiło: ruska stal - gniotsja, nie łamiotsja, więc może to tylko złudzenie optyczne. Okazuje się, że i tamto szkło też miało swoją wytrzymałość, o czym przekonał się kiedyś pan Dziewulski, występujący w serialu "07 zgłoś się".




*  *  *  *  *  *  *

Krążymy dzisiaj wokół tematów związanych z wojskiem, więc weźmiemy znowu na cel gadającą rybę. Z albumu Field Of Crows z 2004 roku.

Fish - Moving Targets


 
1 , 2