| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Czasem zajrzę
Inne miasta
Odpad poprodukcyjny
Ściągawki
Wieki temu
Wpisy udźwiękowili...
Wapniak na świat spogląda

Torowisko

sobota, 24 kwietnia 2010




Właściwie to nie wiadomo kiedy coś zaczyna być zabytkiem. To taka płynna granica. Coś nam towarzyszy na co dzień i nie zauważamy obecności tego. Dopóki nie zostanie zastąpione jakąś nowinką techniczną. Chyba jednak tego typu tablice informacyjne, jak ta widoczna powyżej znajdująca się na dworcu podmiejskim w Gdyni Głównej, jeszcze nie zasługują na miano zabytku, chociaż ich wygląd stał się taki mało nowoczesny.

Za to ten egzemplarz poniżej, ze stacji PKP w Somoninie, to już mało spotykana - tylko na małych stacjach - klasyka mająca znamiona zabytku (ławka również).



wtorek, 01 września 2009



Dokładnie dwa lata po pierwszej wizycie na nieczynnej stacyjce w miejscowości Miechucino ponownie nie mogłem sobie odmówić zrobienia kilku zdjęć, tym bardziej w tak pięknych okolicznościach przyrody. Niewiele się tu zmieniło przez ten czas. Cieszy fakt, że budynek stacji przetrwał w zaskakująco dobrym stanie. Zapewne dzięki temu, że znajduje się w nim coś na wzór warsztatów artystycznych dla młodzieży. Tym razem jednak postanowiłem przyjrzeć się szczegółom. Niewiele ich się znalazło, ale zawsze to coś...







Przy okazji okazało się, że napis stacji jest z odzysku. Spod nazwy Miechucino upływ czasu wydobył niegdysiejszego prawowitego(?) właściciela napisu - Rozłazino.

wtorek, 16 czerwca 2009


Rdza zżera stare żelastwo



Wlew wody made in: Krausewerk - Neusalz (Oder)






Odrobina humoru - Uwaga! Zabytek. Nie niszczyć!

Tagi: PKP
20:41, slawnw , Torowisko
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 czerwca 2009


Zawsze tak jakoś w życiu się składa, że najtrudniej zobaczyć to, co mamy na wyciągnięcie ręki. W końcu jednak się zmobilizowałem aby zobaczyć skansen "Parowozownia Kościerzyna", a takim decydującym impulsem była chęć zobaczenia... Ale o tym potem. Przy wejściu - jak przystało na muzeum związane z koleją - kasa umiejscowiona w lokomotywie. Bilety w śmiesznie niskich cenach, normalny - 4zł, ulgowy - 3zł. No i mamy światło zielone...



Niestety nie znam się na tych wszystkich oznaczeniach typów lokomotyw, parowozów i wagonów. Ja te eksponaty (w tym przypadku) odbieram jako podróż w czasie, bez zaprzątania sobie głowy szczegółami technicznymi. Szczególnie wtedy, gdy mi się kolory podobają.



Fotografii parowozów zatrzęsienie, więc ja tu zamieszczę takie może mniej typowe. Na początek - o tym, że parowóz to tak naprawdę rury wszelkich rozmiarów na kołach.





To ten wspomniany na początku główny impuls. Berlińskie S-Bahn w polskiej wersji. Zachowany w skansenie jeden z wagonów otrzymanych przez Polskę w ramach reparacji wojennych po drugiej wojnie światowej. Jednym z takich zestawów kiedyś jeździłem do szkoły, gdyż były one eksploatowane na linii trójmiejskiej SKM do 1976 roku. Z dużym prawdopodobieństwem trzeba przyjąć, że i na pokład tego składu kiedyś zawitałem jako pasażer. Nadal na wagonie widnieje napis końcowej stacji: Gdynia Chyl, czyli Gdynia Chylonia.



Zima daleko, ale pług odśnieżny kolei wąskotorowej w bojowym nastroju.



Napis na cysternie (w całości nitowanej) informował o amerykańskim jej pochodzeniu z początków XX wieku. "Żywcem wyjęta z westernu". Więc tak mi się skojarzył ten obrazek - jak western, to Texas. Jak Texas, to wieże wiertnicze ropy naftowej. No i dźwig kolejowy robi mi tu za szyb wiertniczy.



Na koniec jeszcze wirtualna, podróż na Gubałówkę. Wśród eksponatów skansenu znajduje się też taki nietypowy - wagonik kolejki linowo-terenowej na Gubałówkę, pochodzący z 1938 roku.

Zajrzałem jeszcze na zaplecze muzeum, gdyż rdza mnie przyciąga, a tej trochę stało za płotem...
środa, 19 listopada 2008


Kolej SKM jest niczym kręgosłup łączący trójmiejską aglomerację. Nie tylko ją, bo i miejscowości położone w kierunku Wejherowa i dalej. Za mojej młodości miała ona konkurencję w postaci autobusu pospiesznego (z żywym konduktorem w środku będącym na stałym wyposażeniu) nr 101, ale to było dawno temu...
Zdjęcie zrobione niedawno, gdy dowiedziałem się, że gdyńska główna stacja w końcu doczekała się zadaszenia na większości swojej długości. Niby nic, ale dla ludzi tłoczących się podczas deszczu na schodach prowadzących na peron, bo tylko one do tej pory były zadaszone, to już coś. XXI wiek do czegoś zobowiązuje.
Tutaj mamy krok do przodu, ale głoszenie, że kolejka ma kursować co 7,5 minuty jako poprawy stanu rzeczy nim nie jest. Sam pamiętam czasy (ale to było za komuny) gdy SKM w szczycie kursowała co 6 minut. Czy było to częściej, jak to sugeruje jeden z komentarzy do artykułu, tego nie jestem pewien. Faktem jednak pozostaje, że te 7,5 minuty to żadna rewelacja. Poza tym jeszcze nie wiadomo, czy tak się stanie, bo to dopiero propozycja.
niedziela, 13 kwietnia 2008

Miechucino - czerwiec 2007