| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Czasem zajrzę
Inne miasta
Odpad poprodukcyjny
Ściągawki
Wieki temu
Wpisy udźwiękowili...
Wapniak na świat spogląda

I Sopot-Gdańsk

niedziela, 11 marca 2012





Jak to się mówi: do trzech razy sztuka, więc po raz trzeci skojarzenie zimowo-letnie.
Powyżej: w miarę współczesne zdjęcie z Sopotu Kamiennego Potoku, gdzie do niedawna znajdował się Lucky Hotels (zdj. na dole). Ostatni sezon działalności hotelu przypadł na lato 2008, a dwa lata później zrównano wszystko z ziemią. Dziś można co najwyżej wpaść tutaj do "chińskiej restauracji".
W miejscu tym planowany jest nowoczesny kompleks turystyczno-rekreacyjny, ale jak to zwykle bywa, plany się przeciągają. Planowana data oddania do użytku "Parku Haffnera" (2011) stała się nieaktualna - jak zwykle, wszystkiemu winny kryzys (taki stały element gry).



Ten kompleks zwracał zawsze kiedyś moją uwagę, gdyż wiele lat temu dachy te były pokryte kamieniami, co w czasach słusznie minionych było niemałą ciekawostką.


*  *  *  *  *  *  *

No to do zobaczenia na dachach...

Neil Halstead - See You On Rooftops









poniedziałek, 13 lutego 2012


Szukałem okazji do zamieszczenia pewnego zdjęcia. Tak się złożyło, że tym razem... żeruję na czyjejś śmierci. Trudno, takie życie. Życie, które trwa sobie w najlepsze, pomimo przedwczesnej śmierci Whitney Houston. Powiedzmy sobie szczerze: niczego istotnego w życiu przeciętnego Polaka ten fakt nie wniósł. Takie są - niepoprawne politycznie - fakty. No, ale jest okazja aby załączyć zdjęcie sopockiej Opery Leśnej sprzed lat (raczej w tle), bo tak jakoś Whitney zawsze kojarzy mi się z obrazem strzelającej fochy gwiazdki na sopockiej scenie, której nie w smak był chłodny, sierpniowy wieczór 1999 roku. No i ten żałośnie tłumaczący się później w radio Marek Niedźwiecki, gdy to "gwiazda" całkowicie go olała, przez co nie miał okazji zdobycia jej autografu na płycie przeznaczonej dla słuchaczy...





W czasach słusznie minionych były wydawane takie... No właśnie: jak to nazwać? Materiały reklamowe? Mniejsza o większość. To coś - tutaj z okazji 12. festiwalu - wydawała Wojewódzka Spółdzielnia Pracy Fotografów "Fotoplastyka" w Sopocie. Czarno-białe wydawnictwo, do oglądania którego powinno dołączać się lupę. I właśnie oglądając w powiększeniu to cudo widać wyraźnie, że jest to jak najbardziej ręczna robota. Papierowe litery i znaki są naklejone na szarym płótnie, co przypomina mi wystrój szkolnych gablot z dawnych lat. Zajęciem dla niestrudzonych poszukiwaczy przeszłości byłoby sprawdzenie co robią teraz widoczni na zdjęciach artyści? Ja się tego jednak nie podejmę. Z polskich wykonawców dostrzec można Andrzeja Dąbrowskiego oraz Urszulę Sipińską (która wydała rok wcześniej swój debiutancki album) z Piotrem Figlem.

Trochę zdjęć z XVI Międzynarodowego Festiwalu Piosenki Sopot z 1976 roku można zobaczyć w zasobach NAC. Są tam takie dziwadełka, jak... maszyna do pisania!



*  *  *  *  *  *  *


Podczas gdy publiczność Opery Leśnej słuchała sobie blisko 40 lat temu międzynarodowych przebojów, to w sierpniu 1972 roku młodziutki Michael Jackson wydawał swój drugi solowy album "Ben", The Doors zaś swój ostatni przed rozpadem (będącym zarazem drugim po śmierci Morrisona): "Full Circle". I choć to nie jest już "to moje" The Doors, to z tego ostatniego albumu proponuję utwór, którego tytuł powinien łączyć się z sierpniowymi wieczorami, a raczej z czymś, co w takie wieczory przeszkadza w odbiorze muzyki (choć samo w sobie jest bardzo "muzykalne")...

The Doors - The Mosquito








sobota, 11 lutego 2012


Czytam sobie tytuł: "Nici ze sztandarowej inwestycji na Euro. Nie chodzi o drogi". Oczywiście na dolnym pasku pokazuje się rozwiązanie "zagadki": "Lotnisko w Gdyni nie na Euro 2012" (art.). O tym, że to niezbyt trafiony pomysł, już wspominałem, ale żeby teraz określać to (wiem, że to gazetowy chwyt, ale ciągnijmy tę maskaradę) "sztandarową inwestycją"??? No bez przesadyzmu. Zresztą, już ponad rok temu Wojciech Szczurek zapewniał: "Nie wiemy, czy uda się go skończyć (terminal: przyp. moje) przed Euro 2012, jednak samo lotnisko na pewno będzie działać". No i po raz kolejny okazuje się, że "na pewno" to się umiera. Z inwestycjami to już jest... jak zwykle.



I po co to było zamykać Leksztonia? Zaczątek jego prywatnej linii lotniczej przez te lata rozwinąłby skrzydła i byłby on z pewnością zainteresowany budową lotniska w Gdyni.



Podobno - tak czytałem - budynek LOT-u ma zniknąć z gdańskiego krajobrazu, więc cyknąłem fotkę. Wiele lat temu byłem tam zapytać się - tak "dla jaj" - ile by kosztował lot do Australii? Ku mojemu zdumieniu usłyszałem dobrą radę, żebym... poszukał w innych liniach lotniczych, bo "u nas jest drogo". Nooo, taką obsługę rozumiem! Bez zbędnej ściemy! Wbrew prawom komercji.


Właściwie to nie ma dnia, w którym nie byłbym bombardowany informacjami, że kolejny element układanki z Euro 2012 w tle nie będzie wykonany. No i co ja mam napisać? Ja wiedziałem, że tak będzie? Z grubsza: tak. Ale czy do diabła my to wszystko budujemy na ten jeden letni miesiąc? W końcu: Polska w budowie, prawda? Nie ma co za bardzo spuszczać głowy przed zagranicznymi gośćmi. Przyjadą, odjadą, po miesiącu zapomną o wszystkich "chwilowych-przejściowych"... A po Euro, co? Obwieszczony już wieki temu koniec świata??? My lepiej zacznijmy się zastanawiać: co dalej?, aby tych stadionów (przynajmniej niektórych) po latach nie rozbierać, albo nie zamieniać ich na jarmarki. A w przypadku dróg, najważniejsze, aby po rozgrywkach nie spocząć na laurach i dzieło tworzenia z zapałem kontynuować dalej...
Cholera, dlaczego ciągle coś mi przeszkadza spokojnie patrzeć w przyszłość???


*  *  *  *  *  *  *

Chyba szybciej my sami zafundujemy sobie jakąś apokalipsę, zanim nasza kochana Ziemia zniknie z mapy wszechświata...

The Doors - The End (Apocalypse now)







czwartek, 24 listopada 2011


Noc nam się rozgościła na dobre za oknami, więc dziś trochę zdjęć zrobionych wieczorową porą. Skoro w ostatnim wpisie znaleźliśmy się na dworcu kolejowym w Sopocie, to zejdziemy sobie deptakiem ku morzu i... zaczniemy krótki fotograficzny spacer w kierunku odwrotnym.



Pusto zrobiło się na placu, gdzie do niedawna znajdowała się fontanna. Może, gdy latem znów zaroi się od turystów, już nie będzie takiego wrażenia.


Kolory jesieni przywiało do narożnika...




Niewiele jest punktów wzdłuż monciaka, które trwają niezmiennie od lat, wbrew prawom komercji. Powyższa kwiaciarnia chociażby, czy też poniższa księgarnia.



A propos księgarni. Właśnie ukazał się kolejny album fotograficzny o Gdyni. "Moja Gdynia" ze zdjęciami Janusza Uklejewskiego. Nieoczekiwanie stał on się albumem pośmiertnym autora, który zmarł 17 lutego tego roku. Nazwisko fotografa znane jest z wielu pocztówek (około 1.500 motywów), a wiele jego zdjęć ukazało się w innych albumach o Gdyni. Dużą część albumu zajmują zdjęcia o tematyce marynistycznej, w stylu bloga "Faceta morskiego". Kto już ma jakieś albumy o "mieście z marzeń", to wiele więcej o nim już się nie dowie z nowej publikacji. Ale na pierwszy kontakt z powojenną historią miasta i ludźmi z nim związanymi z pewnością się nada.


*  *  *  *  *  *  *

Pomimo jesiennej pory, kręciło się tylu ludzi, że trudno było zrobić zdjęcie bez poruszonego ludzkiego cienia...

Mike Oldfield - Shadow On The Wall








niedziela, 31 lipca 2011




Stan prac na koniec kwietnia tego roku.

Gdańskie lotnisko rośnie jak na drożdżach i choć rok temu (tutaj zdjęcia z czerwca zeszłego roku) wydawało się, że inwestycja jest daleko w polu, to dzisiaj widać, że prace posuwają się do przodu.

Trzy kolejne zdjęcia przedstawiają stan lotniska na chwilę obecną. Zrobiłem je tak na pamiątkę, aby kiedyś przypomnieć sobie, jak to drzewiej bywało...


Czy po oddaniu nowego terminalu "tyski grzybek" zniknie?



Choć bryła budynku gotowa, to wiadomo, że z pracami wykończeniowymi we wnętrzu jest najwięcej zabawy, więc mimo wszystko, czasu wykonawcy nie mają zbyt wiele.



Coraz ciaśniej. Gdy otwierano obecnie funkcjonujący terminal - w 1997 roku - odprawiano tutaj dziesięć razy mniej pasażerów niż obecnie.

Port lotniczy w Rębiechowie został otwarty w 1974 roku, po przenosinach z Wrzeszcza. Przy okazji: na stronie "Kosycarz Foto Press" można odnaleźć sielankowe wręcz obrazki z poprzedniego lotniska, gdzie ludzie wręcz mogli dotknąć samolotów (małe te zdjęcia, ale zawsze). Tam też można zobaczyć zdjęcia z budowy Rębiechowa - wpisując odpowiednie słowa kluczowe i przedział czasowy, który nas interesuje.
Przeglądając wcześniej wiadomości na temat obecnego lotniska, nie zwróciłem baczniejszej uwagi na informację, że "w 1997 roku oddano do użytku nowy terminal", niesłusznie uważając, że obecny terminal pochodzi z początków istnienia lotniska w Rębiechowie. Nasunęło mi się pytanie: jak wyglądał początkowy budynek? Metodą prób i błędów odnalazłem notatkę: Lipiec 1997. Marek Kamiński i terminal w Rębiechowie. No i tam, dodatkiem do słów były między innymi dwa poniższe zdjęcia (więcej tutaj), które odpowiedziały mi na postawione sobie pytanie.



Fot. Jacek Balk - Agencja Gazeta. Budowa obecnie funkcjonującego terminalu w 1997 roku.



Fot. Jacek Balk - Agencja Gazeta. Marek Kamiński na tle starego terminalu w 1997.


O ile dość łatwo znaleźć odpowiedź o przeszłość, to nikt nie potrafi dać jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: ile lat upłynie, gdy obecnie budowany terminal zrobi się za mały i trzeba będzie budować kolejny? Przypomnijmy sobie: pierwsza rozbudowa po 23 latach (1974-1997), druga - po 15 latach (1997-2012). Następna? Chyba jednak nie tak szybko - obecny boom to wynik zmian ustrojowych w naszym kraju i otwarcie europejskich rynków pracy dla naszych obywateli. Taki splot wydarzeń już się nie powtórzy.


*  *  *  *  *  *  *

A muzycznie... coś, co mnie od wczoraj unosi tak w powietrze. Projekt Almunia - coś zupełnie wcześniej mi nieznanego. Zgadzam się z redaktorem radiowej "Trójki" - Michałem Margańskim - dzięki audycji którego poznałem te dźwięki, że unosi się nad płytą duch Pink Floyd.

Almunia - New Moon


czwartek, 28 lipca 2011


Skoro już oddaliliśmy się na chwilę od Gdyni i zawędrowaliśmy w poszukiwaniu "słodkiego Bałtyku" aż do Oliwy, więc oddalmy się jeszcze trochę dalej.



Wrzeszczański "kryształ" w swoim pierwotnym kształcie z lat 60. Moim zdaniem obiekt - wybudowany w 1961 roku - najlepiej w tamtych latach komponował się z resztą otoczenia.



W czasach "nowożytnych" przyjął formę dość dziwaczną (zdj. ze stycznia 2010), co nie przeszkadzało jego gościom z pierwszych stron gazet. Jak wspominał w jednym z wywiadów dwa lata temu właściciel lokalu Ryszard Kokoszka: -Druga połowa lat 90. to tłuste lata lokalu. Pierwsi politycy zaczęli zaglądać do Cristalu w 1992 roku i łatwiej wymienić tych, których w nim nie było: nie gościli tu bracia Kaczyńscy. Zaczęło się od Franciszki Cegielskiej, byłej prezydent Gdyni, która tu organizowała przyjęcia. Jednak najwięcej sławy lokalowi przyniosły urządzane urodziny Lecha Wałęsy, jak i wesela jego dzieci, również Bale Biznesmena i wybory Dziewczyny Roku "Wieczoru Wybrzeża".



Widok aktualny. Według wcześniejszych zapewnień po przebudowie znajdzie się miejsce dla "małego kryształka", ale czy pomieszczą się tam wszystkie z prawie 60 sztuk karykatur polityków z ich własnoręcznymi podpisami - to się wkrótce okaże. Jeśli oczywiście ktoś tam z was zajrzy. I czy w ogóle lokal będzie cieszył się popularnością, bo jak przyznał w wywiadzie dwa lata temu restaurator: -Biznes się już nie kręcił. W tygodniu bywało pusto.


*  *  *  *  *  *  *

Czasami mam problem z dodatkiem, ale dziś wybór muzyczny był dla mnie oczywisty.

New Order - Crystal

poniedziałek, 31 maja 2010



W cieniu gdańskiego Żurawia niewiele się poprawia. Od wielu lat.
Zdjęcia z Wyspy Spichrzów z początku tego roku mogłyby być swobodnie potraktowane jako pochodzące sprzed kilkunastu.









Na widocznym krańcu wyspy (zdj. powyżej), na jednym z płotów wisi tabliczka informacyjna z jakby proroczym napisem: "Relikty spichlerza Daleka Droga - XVI, XIX w." Rzeczywiście, daleką drogą jest ta, która prowadzi do odbudowy tego fragmentu miasta, chociaż ostatnio przeczytałem o rozstrzygnięciu konkursu na zagospodarowanie wyspy. Trudno mi oceniać zwycięski projekt (ponoć banalny), bo się na tym nie wyznaję, więc tylko załączam zdjęcie projektu.


Zdj. Gazeta.pl Trójmiasto (art.)


Okazuje się, że jest więcej takich "dalekich dróg" związanych z Gdańskiem.
Z wielkim zdziwieniem połączonym z niedowierzaniem przeczytałem, że: "W najbliższą środę zostanie ogłoszony wyrok w procesie czterech mężczyzn oskarżonych o nieumyślne przyczynienie się do pożaru hali Stoczni Gdańskiej". Co w tym zdumiewającego? To, że pożar hali miał miejsce 24. listopada 1994 roku! Ja myślałem, że sprawa ta jest już dawno zakończona, ale okazuje się, że i szesnastu lat może być mało! Strasznie daleka droga.



Nie mieli szczęścia uczestnicy tamtego koncertu Golden Life. Kilka osób przekonało się, że: "życie choć piękne, tak kruche jest". Wiele lat wcześniej mnie się udało być w nieistniejącej hali na koncercie Kombi. Starego, dobrego Kombi. Wtedy ten zespół wpisywał się w nurt nazywany Muzyką Młodej Generacji. Nawet kaseta magnetofonowa z nią była wydana.


"24.11.94" - Golden Life (z gośćmi). Nagranie ku czci ofiar pożaru było połączone ze zbiórką pieniędzy dla nich. Nagranie smutne, ale z optymistycznym zakończeniem.



 
1 , 2