| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Czasem zajrzę
Inne miasta
Odpad poprodukcyjny
Ściągawki
Wieki temu
Wpisy udźwiękowili...
Wapniak na świat spogląda
sobota, 24 marca 2012


Ostatni komentarz o tak szumnie reklamowanym fakcie, że Polska dostąpiła zaszczytu bycia na Street View, sprawił, że spojrzałem na takie zwykłe mapy z nieba (strit wju to ja preferuję w realnym świecie). I cóż się okazało? Zdjęcia zostały odnowione - chociaż wydają mi się mniej wyraźne niż w poprzedniej odsłonie - i wszystko wskazuje, że te widziane obecnie, pochodzą z wiosny zeszłego roku. Zrobiłem kiedyś zapobiegawczo kilka skanów miejsc, które już w momencie ich robienia były historycznymi...

P.S. Dzięki miłośnikowi bloga stałem się z deko znów mądrzejszy. Okazało się, że moja zapobiegliwość to psu na budę... Wszystko można bez problemu zobaczyć, spoglądając wstecz do woli. No tak, człowiek uczy się całe życie i głupim umiera.

Cóż się zatem zmieniło? Zdjęcia przedstawiają zmiany: maj 2008 - kwiecień 2011.





Incepcyjne zakrzywienie przestrzeni przy ul. Morskiej zostało wyprostowane, choć samo miejsce tkwi w marazmie. Bo cóż tu zmieniać?





Poniżej: postępująca zamiana terenów zielonych w parking przy ul. Władysława IV (teraz to już dwa
jedyne takie darmowe w centrum miasta). Kiedyś ten po prawej był płatnym, o ile dobrze kojarzę.




Przy okazji. Słychać narzekania, że Polacy nie potrafią parkować, a tu proszę: widać jak na dłoni, że społeczeństwo dopasowuje się do warunków naturalnych. Widać też, że na parkingu w prawym dolnym rogu też ludność się sprężyła. Wcześniej parkowano w czterech rzędach, wiosną 2011 już w pięciu. Polak potrafi! Tylko tych kurczących się terenów zielonych jakoś żal...


Dalej mamy zmiany po otwarciu węzła przy przystanku SKM Wzgórze... Nowotki. Tak łatwo się to kiedyś wymawiało i komu to przeszkadzało? Układ drogowy się zmienił nie do poznania, zerwano wtedy dach na przystanku kolejki, no i... parasole dwa zmieniły miejsce stacjonowania.







I na koniec jeszcze: ostatnie spojrzenie na stację paliw w Kolibkach.










Patrząc jeszcze na zbliżenie dachu stacji zawsze widzę tam zegar słoneczny, ale to se ne wrati...
My manipulujemy wskazówkami zegarów, a ten słoneczny zegarmistrz ma to gdzieś, będąc wiernym swej niezmienności.





*  *  *  *  *  *  *

Jeszcze raz wiosna w polskim wykonaniu. Miał być utwór Skaldów, który - w sumie mylnie - nazywany jest po prostu "wiosna", ale jakieś dziwne wersje znalazłem, więc w zamian: coś co kojarzy się też niezmiennie z wiosną. Utwór, który już ma... 44 lata(!), a nadal brzmi świeżo...

Skaldowie - Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał









czwartek, 22 marca 2012





Zwykły kiosk się spodobał, to proszę podziwiać zwykłe drzwi. Może nie do końca te drzwi takie zwykłe, bo od środka zamurowane.


Bob Dylan - Knockin' on Heaven's Door


wtorek, 20 marca 2012




Ul. Starowiejska

Witaminy rwane prosto z krzaka, drzewa, ziemi, coraz bliżej...

W tym roku wiosna zawitała do nas dzień wcześniej niż zazwyczaj. Ponoć Słońce ma jakieś dziwne układy z Baranem, które sprawiają, że na wiele lat będziemy musieli zmienić przyzwyczajenia i szybciej topić Marzannę(?).


*  *  *  *  *  *  *

Marek Grechuta - Wiosna ach to ty









sobota, 17 marca 2012




Śnieg to raczej rzadkość w Istambule



Czasem było szaro i ponuro

A wiosna tuż za rogiem. Jak ten czas zapieprza, a mi zostały jeszcze kolory zimy...



Zamówiony przez wiosnę

Nie chcem, ale muszem - sobie trochę ponarzekać (czort tam z łatką). Nie na zdjęcia, bo że one są przepiękne i jedyne w swoim rodzaju, to chyba już ustalone? Mam taką nadzieję. Tak patrząc na ten wiekowy autobus (sądząc po kształcie atrapy: chyba volvo?) i przysłuchując się dyskusjom w sprawie wieku emerytalnego, myślę sobie, że wcale nie będzie tak kolorowo... Nikt nie musi tego czytać, ale ja muszę napisać - takie odreagowanie swojej niemocy w temacie. W końcu daję na blogu wolny wybór: jednemu przypadnie do gustu tekst, drugiemu wysmakowane zdjęcia, lub pobudzający krążenie krwi w żyłach teledysk i na przystawkę wspomnienie prawdziwych zapałek. Macie prawo pomyśleć sobie o mnie: zrzęda (napisać już nie bardzo), ale wolnoć Tomku w swoim...

- Jak ktoś chce pójść wcześniej i zadowolić się mniejszą emeryturą, to czego ma się mu państwo wchrzaniać. Chce, to wybiera sobie inną ścieżkę życiową . Nie każdy jest pazerny na pieniądze, dajcie żyć. Nie wszyscy chcą zwiedzać ciepłe kraje w wieku 80 lat - mówi Pawlak.
Jakie piękne słowa. No wprost miód na me serce. Ja też nie jestem pazerny na pieniądze i chciałbym zadowolić się 8-godzinnym dniem pracy, a nie mogę, bo okazuje się, że na "kierowniczym stanowisku" nie pracując każdego dnia 14-16 godzin jestem nieproduktywny. Jednym słowem: obibok! Patrząc z perspektywy wykonanej normy czasu pracy (o wypłacie nadgodzin można oczywiście pomarzyć, najlepiej podczas snu w kabinie ciężarówki), to już dziś powinienem otrzymywać emeryturę, bo tym sposobem lata pracy sobie wypracowałem dawno.

Panie Balcerowicz... Panie Belcerowicz... Mówisz pan: "Związki się kompromitują". Możliwe, ale jednocześnie pan tak samo. Może i jest pan wybitnym ekonomistą (historia to oceni), ale na życiu szarego człowieka to niewiele się pan znasz. Bo niby skąd? "- Ja akurat sporo jeżdżę po świecie, po różnych krajach. Również mniej rozwiniętych czy bardziej rozwiniętych od Polski. Widzę osoby w starszym wieku, pracujące. Akurat poziom zdrowia w Polsce nie różni się in minus od poziomu zdrowia w tych krajach". A te obserwacje to skąd? Zza szyby rządowej limuzyny, czy przy okazji gospodarskich wizyt w zakładach, których schemat działania - tych wizyt - jest niezmienny, niezależnie od systemu nam miłościwie panującego. Kwiaty od przodownika pracy, wszyscy pracownicy w czyściutkich uniformach prosto z magazynu (po wizycie do zwrotu) wyciągają dłoń ku gościowi, radośnie się uśmiechając. Wszak radosny dzień nam nastał, coś przecięło codzienną monotonię. O! Nie wiedzieć czemu, tu przypomniała mi się piosenka Maanamu "Szare miraże".

Ja tam mogę pracować do końca świata i jeden dzień dłużej, ale patrząc na to, że niedawno zatrzymano samolot LOT-u, bo piloci byli za starzy (jako załoga), to sami widzimy, że pomimo wszystko im człowiek starszy, to jednak sprawności mu ubywa. Chociaż z drugiej strony... Argumenty kobiet wobec braku zgody dla równouprawnienia w temacie wysokości wieku emerytalnego jakoś bledną przy informacji, że: "sopoccy policjanci zatrzymali 64-letnią kobietę, która od ośmiu lat znęcała się fizycznie i psychicznie nad mężem. Mężczyzna - ze wstydu - milczał na temat swoich problemów. Sprawa ujrzała światło dzienne, gdy został pobity przez żonę tak ciężko, że trafił do szpitala.". Okazuje się więc, że kobietom nie brakuje sił i po sześćdziesiątce. A może była to prowokacja rządowa, mająca na celu udowodnienie, że kobieta, to nie taki znowu puch marny i udźwignie ciężar pracy grubo po 60? Wszystko możliwe...

Pewnego dnia jednak zdarzył się cud. W ostatnim dniu pracy przed emeryturą poszedłem do pracy na szóstą. Osiem godzin później zbierałem się do domu. Bez żalu, bo o wysokość emerytury byłem spokojny od lat. W końcu oddano pracownikom sprawiedliwość i przez wiele lat wypłacane diety pod płaszczykiem większego wynagrodzenia, wliczono mi do podstawy emerytury. Nawet jeśli długo nie pociągnę - pomyślałem sobie, bo podobno na emeryturze ludzie umierają z nudów - to rodzinka coś z tego skorzysta, bo wzorem logiki prawnej przy aferze sprzed wielu lat przy premii za "narodowy" (to tam, gdzie dziś jest "Jarmark Europa Bis"), rządzący, mający zakusy do majstrowania przy OFE zawsze ostatecznie pamiętali o zasadzie: umów trzeba dotrzymywać! No i... w tym momencie się obudziłem! Cholera. Szkoda. To taki piękny sen był...



Żywe muzeum trwa, ale te nowoczesne tablice...

Pewnych klimatów nie da się już w pełni po latach odtworzyć. Tak pomyślałem, patrząc na powyższe zdjęcie i po chwili czytając wiadomość, że J-23 znowu nadaje (a może to było w odwrotnej kolejności?). Może i nadaje, ale to się nie nadaje już do reaktywacji. Ja bynajmniej, na ten odcięty kupon od serialu sprzed lat, nie wybieram się. To by zadziałało u mnie, jak w przypadku chęci pójścia z duchem czasu kilka lat temu. Idąc za jęczeniami młodzieży zmieniłem w samochodzie kaseciaka na odtwarzacz płyt CD. No ale zostało trochę ulubionej muzyki na kasetach. Przystąpiłem więc do mozolnej próby przeniesienia zasobów na nowszy nośnik. No i... to już nie było to. Po przegraniu kilku kaset odpuściłem sobie. Nie było strony A, strony B, kliknięcia...


*  *  *  *  *  *  *

Zdecydowanie, pewnych klimatów już nie da się w całości odtworzyć... Ale można sobie chociaż przypomnieć. Takie na przykład klimaty z płyty "Made in Japan". Czy taki "maluch" mógł być dla niektórych gwiazdą autostrady? Mógł (i był).

Deep Purple - Highway Star (live 1972)









piątek, 16 marca 2012




Park Rady Europy też nie ma szczęścia do zrealizowania planów. W tym przypadku, opóźnienia Polanki Redłowskiej to pikuś, bo plany zabudowy tego rejonu sięgają początków Gdyni jako miasta. Z drugiej strony, może to i dobrze, że przez tyle lat mieliśmy szczęście cieszyć się taką wolną przestrzenią, bo to docenimy dopiero wtedy, gdy już wszystko zaleje się betonem i wyrosną domy ze stali i szkła... Ale jeszcze poczekamy, bo już dawno planowano, że "Budowa Forum Kultury ruszy prawdopodobnie latem przyszłego roku, a zakończy dwa lata później". Słowa te przeczytać można było pod koniec 2009 roku, więc według nich, już powinno być wszystko na wysoki połysk. A jest jak na zdjęciach...

W tym miejscu w przedwojennych planach przewidywano utworzenie Dzielnicy Reprezentacyjnej. Najwcześniejszy projekt z 1926 roku został przekreślony przez potrzeby terytorialne portu i miasta. Do tematu wrócono w 1931 roku, gdy postanowiono zbudować Molo Południowe. Tak na marginesie: "lecz choćby przyszło tysiąc atletów, i każdy zjadłby tysiąc kotletów, i każdy nie wiem jak się wytężał, to nie udźwigną. Taki to ciężar"... przyzwyczajenia nazywania mola Skwerem Kościuszki. No ale do rzeczy: w 1935 roku ukończona została budowa mola, a rok później ogłoszono konkurs na rozplanowanie terenów przyległych. W czerwcu 1938 przyjęta została ostateczna wersja planu zabudowy terenu, ale wojna je przekreśliła.

No i tak włodarze miasta walczą z tematem do dzisiejszego dnia...






*  *  *  *  *  *  *

W nawiązaniu do ledwo widocznej - ale jednak - "Ławeczki Kinomana"...

James - Just Like Fred Astaire









czwartek, 15 marca 2012




ul. Chylońska

Użycie słowa "wioska" nie ma na celu ośmieszania, w końcu to jednak miasto. I to z marzeń. To tak dla porządku, aby wytrącić z ręki argument do rozpętania wojny gdańsko-gdyńskiej, która przerzuca potężne porcje "mięsa" ponad dachami Sopotu. "Wiejskie" klimaty znajdziemy w każdym z polskich miast. No i w ogóle chodziło o coś innego, ale o tym na końcu.

No i co słychać w naszej wioseczce? Tak trochę patrząc w stronę słońca, czyli lata. Jakieś fatum wisi nad Polanką Redłowską: "Z powodu opóźnień w realizacji inwestycji sąd, na wniosek władz Gdyni, zadecydował o zerwaniu umowy zawartej między miastem, a spółką Projekt Gdynia 1. Dokończenie inwestycji stanęło pod znakiem zapytania." - taki tekst ostatnio ukazał się moim oczom. Zaś w Orłowie, łazienki, które są od wielu lat takowymi tylko z nazwy, idą pod kilof. Miała być tam ponoć przeszklona restauracja, ale jak zwykle na planach się skończyło. A może by tak postawić w tym miejscu te kontenery, które mają stanąć nieopodal skwerku? Byłaby to taka "Container Cafe"...



*  *  *  *  *  *  *

Właściwie to wszystko powyższe - zdjęcie i dołączone trzy po trzy, to pretekst do zamieszczenia króciutkiego utworu o wiejskich klimatach, który powstał w 1971 roku, gdy rzeczywiście w wielu rejonach, Gdynia przypominała bardziej wieś niż miasto... I to było zaczątkiem krótkiego wpisu.

Neil Young - Old Man








niedziela, 11 marca 2012





Jak to się mówi: do trzech razy sztuka, więc po raz trzeci skojarzenie zimowo-letnie.
Powyżej: w miarę współczesne zdjęcie z Sopotu Kamiennego Potoku, gdzie do niedawna znajdował się Lucky Hotels (zdj. na dole). Ostatni sezon działalności hotelu przypadł na lato 2008, a dwa lata później zrównano wszystko z ziemią. Dziś można co najwyżej wpaść tutaj do "chińskiej restauracji".
W miejscu tym planowany jest nowoczesny kompleks turystyczno-rekreacyjny, ale jak to zwykle bywa, plany się przeciągają. Planowana data oddania do użytku "Parku Haffnera" (2011) stała się nieaktualna - jak zwykle, wszystkiemu winny kryzys (taki stały element gry).



Ten kompleks zwracał zawsze kiedyś moją uwagę, gdyż wiele lat temu dachy te były pokryte kamieniami, co w czasach słusznie minionych było niemałą ciekawostką.


*  *  *  *  *  *  *

No to do zobaczenia na dachach...

Neil Halstead - See You On Rooftops









1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 66