Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Znikające wanny, czyli pogoń za rentą



Tytuł znowu jakiś pokrętny mi wyszedł, ale... to nie z mojej winy! Ciągle życie mnie zaskakuje. Zaskakuje dziwnymi nazwami na znane mi przecież od lat zjawiska. Taka "pogoń za rentą" to nic innego jak... Ale po kolei.

Najpierw chciałem wspomnieć o znikających "wannach" i naszych postępach przy budowie autostrad przy okazji wiadomości: "Ciemne chmury zbierają się nad budową Południowej Obwodnicy Gdańska. Konsorcjum firm Bilifinger Berger i Wakoz z Luzina, budujące drogę z Koszwał do Obwodnicy Trójmiasta, rozpada się z powodu finansowych kłopotów firmy spod Wejherowa.". Ale przeszło mi, bo cóż to znowu za nowina, że kolejna inwestycja kuleje. Czas był przywyknąć. Choć z drugiej strony zastanowił mnie fakt, że tak prężnie rozwijająca się firma - niebiesko było na drogach od wywrotek Wakozu - ma poważne kłopoty. No ale człowiek patrzy na to z boku, nie znając szczegółów, co w firmowej trawie piszczy.

Jednak tydzień później przeczytałem o ruchach na naszym morzu: "Gigant z węglem w gdyńskim porcie". Chodziło o statek Linda Fortune, który "przywiezie prawie 75 tys. ton australijskiego węgla.". Zaraz, zaraz... Fortuna tocząca się kołem, import węgla z dalekich krain do kraju mlekiem i węglem płynącym, znikające wanny...

Któż z ludzi z branży, z "kierowniczych stanowisk", pamięta jeszcze firmę Halex z Elbląga? Któż pamięta te krążące opowieści o niebotycznych - tak jak w przypadku firmy Leksztonia - zarobkach, które były udziałem szczęśliwców tam pracujących (chwilowych, jak pokazuje historia)? Dla przypomnienia, nie wchodząc w szczegóły
(art.): "W latach 80. Niemyjski pracował na przodku w kopalni, doszedł do stanowiska nadsztygara. Po 1989 r. zajął się handlem. Jako pierwszy woził do Polski syberyjski węgiel. W połowie lat 90. kontrolował prawie cały import węgla do Polski. Zbankrutował, gdy Ministerstwo Gospodarki w 1999 r. wprowadziło ograniczenia importu węgla.". Jeszcze w 2003 roku Halex jeszcze walczył, ale czy coś wywalczył, czy też jego walka nadal trwa? Tego jakoś nie znalazłem.

Na chwilę odetchnijmy od ciężkiego tematu. Słowem: zrzućmy ten ciężar...


Dla mnie taki zestaw, widoczny na powyższym zdjęciu, to "wanna". Nie spotkałem się z nazwą "łódka", jak to zostało określone przy okazji wiadomości o wysypaniu ładunku na ulicę w Sopocie przez kierowcę, aby uniknąć(?) kary za "nadbagaż". Swoją drogą ludzie to mają ułańską fantazję, albo... wykazują się chłodną kalkulacją, bo wg. tekstu: "Nie jest jednak wcale pewne, czy zapłaci te 60 tys. za przeładowanie ciężarówki. - Jeśli kierowca zrzucił ładunek, to świetnie wiedział, co robi - wyjaśnia jeden z pracowników Państwowej Inspekcji Ruchu Drogowego w Gdańsku. - Teraz przed sądem nie da się udowodnić, jaki nacisk był na której osi, a to kluczowa sprawa, jeśli chodzi o wyliczenie wysokości kary. Cwana sztuczka. Idę o zakład, że facet się wymiga. Drakońskie kary za przekroczenie obciążenia poszczególnych osi i tak za trzy miesiące mają należeć do przeszłości. Lobby przewoźników doprowadziło do zmiany przepisów."
Samo życie i... pogoń za rentą.



Niebiesko zrobiło się na jednym z komisów samochodowych przy głównej drodze w Gościcinie koło Wejherowa. Czyżby była to kuracja odchudzająca Wakozu (zmyte znaki wskazują na tego poprzedniego właściciela), która ma zapobiec całkowitemu zniknięciu firmy z pomorskiego krajobrazu? Na to wygląda.


No i tu dobiegamy końca pogoni za rentą, wracając do spraw elbląskiej firmy. Właśnie przegrzebując internet w poszukiwaniu wiadomości o Haleksie, natknąłem się na ten dziwny termin, który bynajmniej nie oznacza pogoni szarego człowieka za pewnego rodzaju odpoczynkiem. Na stronach Wikipedii, Halex posłużył za jeden z przykładów pogoni za rentą: "[...] Warto podać tu jako przykład elbląską firmę Halex. W 1998 r. firma ta była największym importerem węgla z Rosji i zatrudniała około 500 pracowników. By bronić polskie górnictwo, w styczniu 1999 r. ówczesny minister gospodarki Janusz Steinhoff wprowadził kontyngent ograniczający import węgla energetycznego ze Wschodu. Jednocześnie urzędy celne zatrzymały tysiące wagonów Halexu na przejściach granicznych. Sprawa o odszkodowanie za ograniczenie wolności działalności gospodarczej toczy się bezskutecznie przed polskimi sądami od wielu lat."

Elblaska firma "goniła" na wszystkich frontach (art.): "Halex, narażony na utratę dochodowych kontraktów i konieczność płacenia kar za niewywiązanie się z umów, znalazł pomoc w świecie polityki. Politycy interweniowali (przez telefon) zarówno w olsztyńskim urzędzie, jak i w Głównym Urzędzie Ceł. Zadzwoniła tam między innymi osoba przedstawiająca się jako Witold Gintowt-Dziewałtowski, elbląski poseł SLD. Osobiście poseł ten składał w Sejmie zapytanie w sprawie kłopotów podatkowych żony szefa Halexu, współwłaścicielki firmy. W obronie spółki stanęły też "Trybuna" oraz "Nie". Urząd Ochrony Państwa sprawdzał z kolei doniesienie dotyczące tego, że jeden z parlamentarzystów miał pobierać od Halexu pieniądze "za konsultacje".

Tak to się sprawy toczą, gdy wymyśla się różne eufemizmy, mające zaciemnić obraz rzeczywisty. Szczególnie celuje w tym świat polityki i biznesu. Nie przypadkowo. Przecież oba te światy są ściśle ze sobą powiązane. No tak, ale jakby to brzmiało: łapówkarstwo w wyższych sferach? Eee. Niemożliwe. Tak było tylko za komuny. Teraz to tylko niewinna pogoń za rentą...

Hmmm. Jak ja lubię takie nazewnictwo... A ty szary człowieku rób i najlepiej o nic się nie upominaj. Ani o rentę, ani o wcześniejszą emeryturę. Nie dla psa kiełbasa.




*  *  *  *  *  *  *

Nie od dziś wiadomo, że "prawie" robi różnicę, więc utwór prawie o czymś sprzedanym...

Supreme Love Gods - Souled Out








sobota, 14 kwietnia 2012, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
markaewa
2012/04/14 17:53:07
ależ pokrętne to wszystko!
-
slawnw
2012/04/16 14:15:04
Pokręcone, ale zarazem proste.
Są równi i równiejsi, którzy żyją w innych światach, używając innych określeń na takie same zachowania. Stan znany od wieków, który od wieków się nie zmienia i... nigdy się nie zmieni. Gdyby tak na co dzień o tym myśleć, to można by sobie zafundować niezłego doła. Ale od czasu do czasu warto przypominać o tym. Wystarczy mieć świadomość tego.
-
2offroad
2013/01/09 14:21:35
Warto pisac takie gołoszenia, wiecej ludzi dotrze do naszej oferty i latwiej bedzie cos sprzedac, tego sie dowiedzialem z tego wpisu
pozdrawiam
-
roadexpo
2013/01/09 20:21:36
No przeczytałem ten tekst dwa razy i muszę powiedzieć ze jest w tym duzo prawdy i konkretnych przemyśleń
Pozdrawiam