Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Wyjść z cienia komuny



No i co, znowu ten niechciany dzień nam nastał?
To święto ciągle tkwi w głowach wielu, jako relikt PRL-u, ale być może jest to tylko wymówka, aby zaoszczędzić kilka zeta na kwiatku? Argument: to komunistyczne święto, jest z gatunku tych mocnych, trudnych do obalenia. Szkoda tylko, że zarazem argument mocno nietrafiony, bo Dzień Kobiet ustanowiono w 1910 roku, a pierwszy raz obchodzono to święto w 1911 roku w Austrii, Danii, Niemczech i Szwajcarii.

Z zeszłorocznego artykułu: "Co pan sądzi o Dniu Kobiet? Fajnie zrobić coś miłego", wynotowałem kilka fragmentów, z których powiewa optymizmem na przyszłość (choć stare kładzie się cieniem). I marzy mi się taki dzień, gdy taki dzień po prostu będzie. Bez jakiś docinek o korzeniach z niechcianej epoki.
"Są tacy, którzy nie lubią tego święta. To dlatego, że zostało wprowadzone w czasach PRL-u, a my nie mamy życzliwości do tej epoki. Mimo to myślę, że to miły zwyczaj."
"Większości świąt komunistycznych nie obchodzę, ale to - owszem. Bo to miłe święto. A że z tamtych czasów? Cóż, każda epoka ma swoją kulturę i my właśnie w takich czasach wyrośliśmy."
"Co do samego święta, to wkurza mnie przekonywanie, że to komunistyczny wymysł. Bo to w gruncie rzeczy fajny dzień."
"Co do zarzutów, że to wytwór komunistyczny - to myślę, że każde święto ma swoją genezę. I z biegiem lat następuje oderwanie od tych korzeni i święto zaczyna żyć własnym życiem, wrasta w naszą obyczajowość.".


8 marca nie jest w niczym mniej nam urągający, niż dla przykładu 14 lutego. Przecież walentynek sami sobie nie wymyśliliśmy - ktoś się postarał, abyśmy w czasie zastoju w handlu, potrząsnęli ochoczo sakiewką, więc dlaczego nie zrobić tego dzisiaj? Że co? Że to nie z tej strony świata przyszedł "rozkaz"? Ciekawe, jakbyśmy reagowali, gdyby zostały walentynki wprowadzone u nas z nadania ZSRR, dajmy na to: na cześć pierwszej kobiety w kosmosie - Walentyny Tiereszkowej. Oj, nie podobałoby się to nam wtedy.



Goździk też potrafi cieszyć, bo szarość jest tylko w nas. I nie przeszkadza, że "on" komunistyczny (zdj. z 1984), a ściana obdrapana. Jak kogoś nic nie cieszy, to i cały kosz najpiękniejszych róż nic nie da...
Zdj. dzięki uprzejmości autora tej strony (obserwatora z Chojnic).


Dożyjemy takiej chwili, aby Dzień Kobiet po prostu był. Bez jakiś PRL-owskich docinek. Da się??? W końcu czas był przywyknąć przez te lata. A w ogóle, to z Dniem Kobiet to tak trochę jak z warszawskim PKiN - wielu ludziom przeszkadza, a mimo to trwa dalej. Więc nie marudzić, panie i panowie; panie: że chcą pamięci na co dzień, nie od święta; panowie: że kwiaciarnie były zamknięte, bo przyjęcie towaru... A tak poza tym, nie oszukujmy się, bo jak to trafnie ujął jeden z komentujących wspomniany artykuł: "część kobiet uważa że to głupie święto i takie komunistyczne... ale jeśli nie da się kwiatka to foch na minimum dwa tygodnie ;)".



*******

W prezencie dla pań, coś lekkiego, jak te kwiaty na wietrze...

Almunia - Kissing Time









czwartek, 08 marca 2012, slawnw
Tagi: PRL artykuły

Polecane wpisy

Komentarze
camparis
2012/03/10 02:32:17
Nie wiem czy się da, bo od kolegi dostałam rajstopy! Wiem, że to było na śmiesznie i tylko z trwogą patrzyłam na rozmiar, bo wstyd byłby gdyby tyłek nie wszedł. Obowiązkowego goździka też dostałam i ... uwielbiam go! Mam też cały bukiet kwiatów od męża. Z braku wazonu wstawiłam do słoika. Jest peerelowsko! Brakuje chyba tylko kawy w musztardówce :)
-
slawnw
2012/03/10 21:07:22
A może by tak odwrócić sytuację i podejść do tematu tak: dzięki PRL-owi w Polsce kobiety nadal mogą cieszyć się pamięcią mężczyzn w ten dzień, bo o "dniu kobiet" na co dzień to i tak pomarzyć sobie one tylko mogą. ;)
-
camparis
2012/03/11 18:06:12
W sumie coś w tym jest bo kolega tak bez okazji kwiatka mi nie da (bo i po co w sumie). Najgorsze, że mąż ma zastój i też dostaję tylko kwiatki "z okazji". Więc im więcej okazji tym więcej kwiatków mam. To moje pierwsze bukieciki w tym roku!
-
slawnw
2012/03/11 18:32:54
Kolega, to z kwiatkiem bez okazji niech się raczej nie wychyla, bo jak mąż - który ma zastój - się obudzi z zimowego snu, to może być nieciekawie. ;)