Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Nie jest tak kolorowo...





Śnieg to raczej rzadkość w Istambule



Czasem było szaro i ponuro

A wiosna tuż za rogiem. Jak ten czas zapieprza, a mi zostały jeszcze kolory zimy...



Zamówiony przez wiosnę

Nie chcem, ale muszem - sobie trochę ponarzekać (czort tam z łatką). Nie na zdjęcia, bo że one są przepiękne i jedyne w swoim rodzaju, to chyba już ustalone? Mam taką nadzieję. Tak patrząc na ten wiekowy autobus (sądząc po kształcie atrapy: chyba volvo?) i przysłuchując się dyskusjom w sprawie wieku emerytalnego, myślę sobie, że wcale nie będzie tak kolorowo... Nikt nie musi tego czytać, ale ja muszę napisać - takie odreagowanie swojej niemocy w temacie. W końcu daję na blogu wolny wybór: jednemu przypadnie do gustu tekst, drugiemu wysmakowane zdjęcia, lub pobudzający krążenie krwi w żyłach teledysk i na przystawkę wspomnienie prawdziwych zapałek. Macie prawo pomyśleć sobie o mnie: zrzęda (napisać już nie bardzo), ale wolnoć Tomku w swoim...

- Jak ktoś chce pójść wcześniej i zadowolić się mniejszą emeryturą, to czego ma się mu państwo wchrzaniać. Chce, to wybiera sobie inną ścieżkę życiową . Nie każdy jest pazerny na pieniądze, dajcie żyć. Nie wszyscy chcą zwiedzać ciepłe kraje w wieku 80 lat - mówi Pawlak.
Jakie piękne słowa. No wprost miód na me serce. Ja też nie jestem pazerny na pieniądze i chciałbym zadowolić się 8-godzinnym dniem pracy, a nie mogę, bo okazuje się, że na "kierowniczym stanowisku" nie pracując każdego dnia 14-16 godzin jestem nieproduktywny. Jednym słowem: obibok! Patrząc z perspektywy wykonanej normy czasu pracy (o wypłacie nadgodzin można oczywiście pomarzyć, najlepiej podczas snu w kabinie ciężarówki), to już dziś powinienem otrzymywać emeryturę, bo tym sposobem lata pracy sobie wypracowałem dawno.

Panie Balcerowicz... Panie Belcerowicz... Mówisz pan: "Związki się kompromitują". Możliwe, ale jednocześnie pan tak samo. Może i jest pan wybitnym ekonomistą (historia to oceni), ale na życiu szarego człowieka to niewiele się pan znasz. Bo niby skąd? "- Ja akurat sporo jeżdżę po świecie, po różnych krajach. Również mniej rozwiniętych czy bardziej rozwiniętych od Polski. Widzę osoby w starszym wieku, pracujące. Akurat poziom zdrowia w Polsce nie różni się in minus od poziomu zdrowia w tych krajach". A te obserwacje to skąd? Zza szyby rządowej limuzyny, czy przy okazji gospodarskich wizyt w zakładach, których schemat działania - tych wizyt - jest niezmienny, niezależnie od systemu nam miłościwie panującego. Kwiaty od przodownika pracy, wszyscy pracownicy w czyściutkich uniformach prosto z magazynu (po wizycie do zwrotu) wyciągają dłoń ku gościowi, radośnie się uśmiechając. Wszak radosny dzień nam nastał, coś przecięło codzienną monotonię. O! Nie wiedzieć czemu, tu przypomniała mi się piosenka Maanamu "Szare miraże".

Ja tam mogę pracować do końca świata i jeden dzień dłużej, ale patrząc na to, że niedawno zatrzymano samolot LOT-u, bo piloci byli za starzy (jako załoga), to sami widzimy, że pomimo wszystko im człowiek starszy, to jednak sprawności mu ubywa. Chociaż z drugiej strony... Argumenty kobiet wobec braku zgody dla równouprawnienia w temacie wysokości wieku emerytalnego jakoś bledną przy informacji, że: "sopoccy policjanci zatrzymali 64-letnią kobietę, która od ośmiu lat znęcała się fizycznie i psychicznie nad mężem. Mężczyzna - ze wstydu - milczał na temat swoich problemów. Sprawa ujrzała światło dzienne, gdy został pobity przez żonę tak ciężko, że trafił do szpitala.". Okazuje się więc, że kobietom nie brakuje sił i po sześćdziesiątce. A może była to prowokacja rządowa, mająca na celu udowodnienie, że kobieta, to nie taki znowu puch marny i udźwignie ciężar pracy grubo po 60? Wszystko możliwe...

Pewnego dnia jednak zdarzył się cud. W ostatnim dniu pracy przed emeryturą poszedłem do pracy na szóstą. Osiem godzin później zbierałem się do domu. Bez żalu, bo o wysokość emerytury byłem spokojny od lat. W końcu oddano pracownikom sprawiedliwość i przez wiele lat wypłacane diety pod płaszczykiem większego wynagrodzenia, wliczono mi do podstawy emerytury. Nawet jeśli długo nie pociągnę - pomyślałem sobie, bo podobno na emeryturze ludzie umierają z nudów - to rodzinka coś z tego skorzysta, bo wzorem logiki prawnej przy aferze sprzed wielu lat przy premii za "narodowy" (to tam, gdzie dziś jest "Jarmark Europa Bis"), rządzący, mający zakusy do majstrowania przy OFE zawsze ostatecznie pamiętali o zasadzie: umów trzeba dotrzymywać! No i... w tym momencie się obudziłem! Cholera. Szkoda. To taki piękny sen był...



Żywe muzeum trwa, ale te nowoczesne tablice...

Pewnych klimatów nie da się już w pełni po latach odtworzyć. Tak pomyślałem, patrząc na powyższe zdjęcie i po chwili czytając wiadomość, że J-23 znowu nadaje (a może to było w odwrotnej kolejności?). Może i nadaje, ale to się nie nadaje już do reaktywacji. Ja bynajmniej, na ten odcięty kupon od serialu sprzed lat, nie wybieram się. To by zadziałało u mnie, jak w przypadku chęci pójścia z duchem czasu kilka lat temu. Idąc za jęczeniami młodzieży zmieniłem w samochodzie kaseciaka na odtwarzacz płyt CD. No ale zostało trochę ulubionej muzyki na kasetach. Przystąpiłem więc do mozolnej próby przeniesienia zasobów na nowszy nośnik. No i... to już nie było to. Po przegraniu kilku kaset odpuściłem sobie. Nie było strony A, strony B, kliknięcia...


*  *  *  *  *  *  *

Zdecydowanie, pewnych klimatów już nie da się w całości odtworzyć... Ale można sobie chociaż przypomnieć. Takie na przykład klimaty z płyty "Made in Japan". Czy taki "maluch" mógł być dla niektórych gwiazdą autostrady? Mógł (i był).

Deep Purple - Highway Star (live 1972)









sobota, 17 marca 2012, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
2012/03/17 22:54:59
Bo ja wiem, jest trochę zawodów, w których nie powinno się pracować dłużej niż..., ale jeśli się w takim pracuje, to nie powinno to dawać skutku w postaci emerytury po 45 roku życia, tylko w postaci ułatwionej zmiany zawodu na lżejszy. Do tych zmian emerytalnych, które planuje rzad jest jeszcze kupa czasu i tak się powinno to układać, tylko szkoda, że nikt o tym nawet nie bąknie. Sama zmieniłam zawód po 40 na taki, że dopracuję do emerytury (daj Boże)... bo mi się nie chciało po regałach skakać.
-
slawnw
2012/03/19 10:19:10
Nie chciałem zbytnio rozciągać tego wpisu, aby był bardziej strawnym, ale dodam coś w komentarzu. Każdy walczy o swoje - wiadoma rzecz. Szkoda tylko że Balcerowicz tak wytyka o przywilejach wydartych kilofami górników, a nic nie wspomina o przywilejach uzyskanych np. pałkami milicyjnymi. Dla mnie nie ma różnicy. Dziennikarze też upominają się o swoje. W sposób dla mnie komiczny. W atr.
wyborcza.biz/Emerytura/1,124711,11150929,Jak_pracowac_do_67_lat__Musimy_sie_przekwalifikowac_.html
dwóch zuchów agorowych dopomina się o swoje: "Dziennikarze? Jak będziemy mieli 60 lat, nie będziemy zdolni sprawnie zbierać informacji". No mało mi brzuch nie pękł ze śmiechu. No ale co się dziwić obawom dziennikarzy, skoro wspomniany wywiad musiało przeprowadzać aż dwóch zuchów!? No rzeczywiście, ciężka robota. Pot po... po tych wielkanocnych - leci.
Syty głodnego nie zrozumie. Stara prawda sprawdza się i w tej informacji:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11368652,_DGP___Im_dluzsza_praca_nie_straszna__Musza_ich_zmuszac.html?lokale=trojmiasto
Jak się siedzi na tyłku i przekłada papierki z miejsca na miejsce, to co się dziwić ludziom, którzy zamiast siedzenia w domu za marne grosze, wolą robić to samo w pracy za większe pieniądze...
Takie życie. Do dupy. Jak tak człowiek zagłębi się w temat.
-
otreb
2012/05/12 21:23:29
Blog o Gdyni, a Maluch z rejestracją z rodzinnych stron ;)