Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Lotnisko Gdynia? Wszystko już było!



Choć całym sercem jestem za Gdynią, to wydaje mi się, że niepotrzebnie włodarze miasta silą się czasami nad wyraz, prężąc muskuły i miejską kasę, zapominając, że czasy konkurencji z Gdańskiem minęły, gdy oba miasta znalazły się już w granicach jednego państwa. Choć patrząc na konkurencję dwóch miast, mam wątpliwości, czy wszyscy to zauważyli? Dziś mam konkretnie na myśli przyszłe lotnisko mające niedługo(?) powstać w Gdyni. W końcu prace nad jego budową - jak zwykle opóźnione - trwają. Ale dla mnie niemałym odkryciem stało się "odkrycie", że Gdynia już lotnisko miała! Może jestem zapóźniony w odkrywaniu dawnych dni, ale nie można wiedzieć wszystkiego, a i jeśli choć jeszcze jedna osoba - oprócz mnie - na tym wpisie skorzysta, to uznajmy, że warto było temat przybliżyć i się zadziwić. Czyli z tym lotniskiem mamy - trochę jakby naciągany - powrót do przeszłości.




Lotnisko cywilne w Rumi. Samolot pasażerski Fokker z Gdyni przez Gdańsk do Warszawy przygotowany do odlotu - to opis zdjęcia ze zbiorów NAC.

Z powyższego opisu zdjęcia wynika też dobitnie, że również pod względem nazewnictwa miast docelowych lotu, wszystko już było. I żadną nowością nie mogą być dzisiejsze chwyty marketingowe tanich przewoźników, którzy wmawiają nam, że Malmo to Kopenhaga, a jakaś Girona to Barcelona. Przed wojną mieliśmy bowiem przelot Gdynia - Warszawa (przez Gdańsk), a lotnisko znajdowało się w Rumi. Tak że wiadomo: wszystko już było.




No a gdzież to lotnisko w Rumi było? Najpierw moje myśli skierowały się w stronę tak zwanego pasa startowego, który znajduje się w drodze z Rumi do Pierwoszyna (przy okazji: pamięta jeszcze ktoś giełdy samochodowe, które na krótko tam zawitały?). Jednak okazało się, że to znacznie bliżej głównej linii kolejowej było. Pomocna będzie powyższa mapka znaleziona tu, na Pomorskim Forum Eksploracyjnym. Właściwy ruch pasażerski na lotnisku rozpoczął się w 1935 roku, który oczywiście przerwała wojna, podczas której lotniska dalej używali najeźdźcy. Po wojnie, uszkodzony budynek dworca został rozebrany, a w latach kolejnych następowała sukcesywna rozbiórka tego co pozostało, w ramach recyklingu (pod budownictwo jednorodzinne). Zainteresowanych szerszymi informacjami na temat tego lotniska kieruję na tę stronę (i w ogóle wszystkich, chcących zobaczyć starą Rumię).




Bardziej leniwy odłam ludzkości musi zadowolić się powyższym widokiem (ze wspomnianej strony) rumskiego lotniska podczas zawodów sportowych.




Wyjaśniło mi się przy okazji skąd takie marnotrawstwo terenu w ciągu ul. Żwirki i Wigury, jakby chciano tu wybudować co najmniej autostradę do nieba. Pozostawiono tu rezerwę terenu na planowaną linię kolejową do lotniska (na zdjęciu: widok w stronę dworca PKP Rumia). O właśnie! Obecnie Gdynia, zamiast fundować sobie nową zabawkę, powinna zaangażować się budowę linii kolejowej, która stworzyłaby szybkie łącze z lotniskiem w Rębiechowie.




Ostatnie resztki lotniska przestały istnieć w 2007 roku, kiedy to wyburzono bunkier, który w rzeczywistości bunkrem nie był, lecz zbiornikiem. Istnieje jednak po dzień dzisiejszy niemy świadek - jak to się ładnie określa - tamtych lat. Robiąca dziś za słup ogłoszeniowy wieżyczka obserwacyjna, miała według już linkowanej strony, związek z lotniskiem w czasach wojny: "Na terenie przyległym do lotniska Niemcy wybudowali małe betonowe budki. Stawiano je miejscach, gdzie ruch oporu miał stosunkowo łatwy dostęp do sporządzania szkiców i zdjęć chronionych niemieckich obiektów wojskowych. Wykonywane były one przede wszystkim w czasie alianckich nalotów na lotnisko w Rumi. W tym czasie tylko pozostawali na zewnątrz; niemiecki żołnierz ukryty w wieżyczce obserwacyjnej i jeśli zachodziła akurat konieczność ludzie działający w ruchu oporu. Budka miała specjalny okrągły kształt i stożkowy daszek chroniący w ten sposób od odłamków wybuchających w pobliżu bomb lotniczych. Otworów, a raczej szczelin obserwacyjnych posiadała od dwóch do trzech sztuk. W zależności od potrzeb na danym terenie. W tylnej części posiadała stalowe małe drzwiczki wejściowe. Taka tak zwana wieżyczka obserwacyjna zachowała się do dnia dzisiejszego przy ulicy Żwirki i Wigury w pobliżu byłego lotniska"

Takim to sposobem, rozpoczynając od przypadkowo znalezionego zdjęcia w zasobach NAC, doszedłem do tego, że po wielu latach zauważyłem słup ogłoszeniowy w ogóle, a następnie, że słup ten nie jest takim, jakim mógłby się z pozoru wydawać. I takie poszerzenie wiedzy - nie tylko mojej, mam nadzieję - mnie bardzo cieszy.




*  *  *  *  *  *  *


W całym dzisiejszym wpisie przemykała sprawa kolei, więc i dodatek muzyczny będzie odpowiedni. Tym bardziej, że autor strony o Rumi jest zakręcony też na punkcie modelarstwa kolejowego, a w teledysku ten element jest mocno eksponowany...

The Notwist - Pilot









piątek, 02 marca 2012, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
markaewa
2012/03/02 20:12:41
Najbardziej podoba mi się aleja, czyli ul. Żwirki i Wigury. Wspaniała przestrzeń. A swoją drogą, zawsze myślałam, że Gdynia to sypialnia Gdańska.
-
slawnw
2012/03/03 20:16:27
Gdybyś z takimi przemyśleniami wystąpiła na forum 3miasto.pl, to dopiero włożyłabyś kij w mrowisko. Wojna gdańsko-gdyńsko trwa od wieków... ;)
-
markaewa
2012/03/03 23:19:27
Nie wiedziałam o wojnie :) Takie są moje wiadomości o Gdyni. Gdańsk był zawsze tym pierwszym miastem w trójmieście, nawet wycieczki szkolne organizowało się niegdyś do Gdańska. Pewnie stereotyp. Tak jak i ten, że Szczecin leży nad morzem.
Pozdrawiam
-
slawnw
2012/03/04 11:46:52
Rzeczywiście, z tym Szczecinem to często spotykany pogląd...