Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Zimny prysznic, czyli Niemen jest rzeką




"Zabytkowe" Wejherowo - tylko parowozów brak...

To już jakaś plaga, która sprawia, że raz po raz chciałbym wcielić się w filmowego Pawlaka i móc powiedzieć: "z takiego państwa to ja się wypisuję!". Kilka dni temu czytam o pretensjach, że na jednym z blogów nazwa "ptasie mleczko" nie została opatrzona literką "R" w kółeczku, tylko napisana tak sobie po prostu, jakby chodziło o pierwszą lepszą rzecz codziennego użytku. Wysłane pismo z kancelarii prawnej tak wystraszyło blogerkę, że... całkowicie zlikwidowała blog! Co prawda, w ogniu zmasowanej krytyki, właściciele praw do znaku odwracają kkota ogonem, ale co się stało to się nie odstanie. Dziś dowiaduję się, że... Czesław Niemen to znak towarowy!?! W ostatniej sprawie chodzi o to, że pewna szkoła nieopatrznie obrała sobie za patrona tego naszego - nieżyjącego już - wybitnego muzyka. Nie wiedzieli oni jednak, że " imię i nazwisko "Czesław Niemen" to zastrzeżony znak towarowy, podlegający ochronie prawnej, co oznacza, że trzeba mieć zgodę osoby uprawnionej na jego używanie". Zgłaszająca pretensje wdowa po artyście, motywuje swoje żądanie tym, że "podstawowy profil działalności studium oraz uzyskanie wykształcenia w zawodzie aktora scen muzycznych nie ma związku z działalnością Czesława Niemena" (art.).

Aleśmy czasów doczekali. No to ja wam - młodym pokoleniom - serdecznie współczuję. Najwyraźniej sezon na zdrowy rozsądek już się skończył. Moja podstawówka nosiła imię Mikołaja Kopernika, chociaż na podstawowym etapie edukacji, nie wiadomo przecież było, czy ktokolwiek z uczniów będzie w przyszłości zajmował się astronomią. Idąc tropem argumentacji wdowy po Czesławie Niemenie, dziś tak by nie można było postąpić. A w ogóle, to strach pomyśleć co by się działo, gdyby znalazła się jakaś osoba mająca uprawnienia do Kopernika i podważyła prawa mojej dawnej szkoły do patrona, dodatkowo motywując: przecież Kopernik był kobietą!



*  *  *  *  *  *  *


Marillion - Seasons End

Choć jak już wspomniałem, sezon na zdrowy rozsądek już się skończył, to o dziwo, czasami sami muzycy potrafią myśleć zdroworozsądkowo. W jednym z wywiadów wokalista Marillion Steve Hogharth (zastąpił on w 1988 Fisha), tak wypowiadał się w 2001 roku na temat przyszłości rynku muzycznego:
"[...] trzeba przez cały czas patrzeć w przyszłość, by być gotowym do działania, gdy rewolucja już nastąpi. W przyszłości, która nadejdzie o wiele szybciej, niż sądzimy, muzyka będzie bezpłatna, a na dystrybucji nie będzie się już zarabiać. Oznacza to, że jeśli duże wytwórnie nie znajdą nowego sposobu ściągania dla siebie pieniędzy, nad czym usilnie pracują, artysta będzie musiał nauczyć się żyć nie z muzyki, którą stworzył, ale z muzyki, którą dopiero zamierza napisać. To jest zresztą dokładnie to, co Marillion zrobił już rok temu. Czyli... sprzedał swoją nową płytę, zanim została nagrana".**

Czy rewolucja już trwa i na jakim etapie się znajduje - któż to może wiedzieć?









**cytat z książki: "Piotr Kaczkowski. 42 rozmowy". wyd. Prószyński i S-ka

wtorek, 14 lutego 2012, slawnw

Polecane wpisy