Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Zabawa w kotka i myszkę





Koty na ul. Żeromskiego. Drugi nie chciał współpracować, ale z łatwością można go zlokalizować.


Tak obserwując zmieniającą się wokół nas rzeczywistość, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę, to nie wiemy skąd przychodzimy, dokąd zmierzamy? I to wszystko przy okazji czytania kolejnych wywodów w sprawie tak drażliwej jak ACTA - przebój ostatnich tygodni. Oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A to zaraz gdy pojawi się głos: "Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kradnij! (art.), to zaraz ktoś ripostuje: "Proszę nie nazywać mnie złodziejem! (art.). Szczerze mówiąc mam z tego niezły ubaw, bo niby wszyscy tacy są zatroskani o tą ostatnią ostoję wolności słowa, ale tak naprawdę wszystko sprowadza się do ściągania muzyki, filmów itp. No nie czarujmy się. Nikt nie chce się nawet przed samym sobą przyznać, że go po prostu nie stać na wszystkie błyskotki tego świata. A oczy chcą... I jedynie może a darmo ściągnąć sobie jakiś "kawałek" z netu. Tak na osłodę, bo niewielu może identyfikować się z rewelacjami: "Polacy pokochali luksus i bogacą się na potęgę" (art.). Dzisiejszy człowiek, z każdej strony atakowany jest reklamami: kup to, kup siamto, kup owamto; no przecież jesteś tego warty(a)!. Chce to wszystko  mieć. Wiele z tych rzeczy już może przecież mieć zaledwie "za złotówkę", a jeśli nie, to już "co drugą gratis". I co? Dopiero po czasie okazuje się, że są jakieś ukryte koszty, które chcąc nie chcąc musi ponosić. No i współczesny homo sapiens, jak już zatankuje samochód (do pełna), popłaci raty kredytów, zrobi niezbędne zakupy, spogląda do portfela i widzi, że niewiele mu już zostało "na igrzyska", więc walczy teraz jak lew, aby mu nie odebrano tej ostoi wolności.

Dlaczego tak sobie kpię po trosze z tematu?
1.Bo wychowałem się w czasach, gdy po lekcjach wychodziło się na dwór, zamiast ślęczeć nad klawiaturą i dlatego, gdy niemożliwym byłoby korzystanie z internetu w obecnej formie (nie mam na myśli ściągania czegokolwiek, ale prowadzenia bloga z pirackimi linkami), to po prostu bym się bez tego obył.
2. Bo telefon (czy też sieciowy komunikator) nie służy mi do "wiszenia na słuchawce" godzinami, ale do umówienia się z kumplami na porozmawianie z nimi twarzą w twarz - a nie za pośrednictwem "zbioru twarzy".
3. Bo gdy okazało się, że upatrzona przeze mnie płyta miała kosztować 90 pln, to grzecznie podziękowałem i posłuchałem w domu innej, którą kupiłem za 25 tych samych pln-ów.
4. Bo... bo nie muszę mieć wszystkiego już, teraz, zaraz. Bez chleba sobie nie poradzę, ale już z igrzyskami mogę się zmierzyć.

Ale jednocześnie rozumiem, że każdy jest inny, więc gdy inni robili sobie hopsasa na mrozie, ja siedziałem w ciepłym mieszkanku, racząc się gorącą herbatą.







*  *  *  *  *  *  *

No właśnie: dokąd my tak zmierzamy? Czy jest to droga donikąd?

Talking Heads - Road To Nowhere








niedziela, 26 lutego 2012, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
markaewa
2012/02/26 18:56:42
Nigdy nie ulegałam reklamowym pokusom, jestem w tym podobna do Ciebie. Bez telewizora, internetu mogę żyć, uważam wręcz, że wskazane są dłuższe przerwy w odbiorze, dla zdrowia psychicznego. Na telefonie komórkowym też nie wiszę i nie wiem za co ludzie płacą takie rachunki. Wolę się spotkać z człowiekiem twarzą w twarz.
Może to wszystko to kwestia mody.
Dokąd zmierzamy? Kto wie...
-
slawnw
2012/02/26 20:46:49
Oczywiście zaraz odezwie się ktoś, kto powie, że nie wiemy o tym, że reagujemy na reklamy. No ale trudno reagować na reklamy, których się nie ogląda! ;)
Telewizje czasem oglądam, nie powiem, ale np. konto w banku mam w tym samym od nastu lat i żadna Kowalczyk, czy też inny Majewski nie namówi mnie do jego zmiany, bo niewiele mi to da (tak, reklamy widziałem i... nic to nie zmieniło w moim życiu). A jak wybrałem bank? Miałem go po drodze z pracy do domu. Może zbyt mało wymagam od życia? ;)

-
markaewa
2012/02/26 21:35:16
Nie chcę się powtarzać, bank tez wybrałam najbliższy, żeby mi było wygodniej. Widocznie takich ludzi jest więcej :)