Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Moja królowa gdzieś się zapodziała...




Prawie jak neon
Stoję na tym zapomniany bocznym bocznym torze w oczekiwaniu na powrót królowej...

Podobna królowa jest jedna - tak kiedyś twierdziła Doda. Tak coś mi się o uszy obiło. Wczoraj przeczytałem nagłówek (coraz częściej zdarza mi się czytać je same, nie znajdując nic ciekawszego w dalszej treści), że można wylicytować w najbliższym finale WOŚP... sprzątanie mieszkania "królowej"?!? Świat zwariował - pomyślałem, nie po raz pierwszy zresztą.

Choć z drugiej strony, przydałoby się sprzątanie u mojej królowej, która gdzieś zginęła pod stertą śmieciowych informacji, płynących zewsząd coraz szerszym strumieniem. Bo moją królową zawsze była dziennikarska rzetelność i obiektywizm w przekazie informacji, a ona - ta królowa - gdzieś się zapodziała. Czy kiedyś powróci na tron? Wątpię. Obserwując nawet fragmentarycznie teren królestwa, nie wygląda to ciekawie.

Przypadek sprawił, że mogłem przyjrzeć się jak to działa przy okazji niedawnego mojego wpisu o działalności "biznesmena" Mariusza Świtalskiego, który faktycznie jest przekręciarzem pierwszej wody. Pod artykułem "Gazety" pojawiły się komentarze. Również takie, które uświadamiały innym (w tym i mój) jakiego pokroju to człowiek. Po pewnym czasie - artykuł cały czas jest gorąco polecany - tamte komentarze gdzieś zniknęły... Sponsor się wkurzył? Dla mnie nie ma tu miejsca na znak zapytania.

Dzisiaj, prześlizgując się pośród nagłówków zawierających strategiczne słowa: pilne!, nowe!, tylko u nas!, celebryci, kultowe (zeszmaciło się ostatnio to ostatnie określenie); lawirując pomiędzy ważnymi dla ludzkości informacjami typu: "jak pachną nie prane przez trzy miesiące spodnie", oczy moje zatrzymują się na tytule: "Polska dwóch prędkości". Myślałem, że to chodzi o gospodarczy podział naszego kraju, ale nie. Pozornie autor zatroskany jest tragedią w Straszynie: "Przeraża ten niedawny wypadek w Straszynie, gdzie tragicznie głupi rajdowiec zmiótł z chodnika pięcioosobową rodzinę. Gdyby tam stał fotoradar, nie byłoby takiej sytuacji". Ale tak w rzeczywistości jest to użalanie się nad swoim losem. To taki artykuł "dwóch prędkości". Jak ktoś szybko myśli, to załapie od razu. Dał się pan Daszczyński sportretować i narzeka, że nie służą one poprawie bezpieczeństwa, lecz jedynie "łotrzykowski sztuczkom". Ba! Wręcz oburza się, że: "niektórzy stawiają je tam, gdzie nic przechodniom nie zagraża i zdejmowanie nogi z gazu nie ma wielkiego sensu". Doprawdy, żałosne jest takie stawianie sprawy.

No ale ja nie pierwszy raz widzę, że stoję na bocznym torze...


*  *  *  *  *  *  *


W zależności jak się poprzesuwa elementy w artykule... Ale i tak to wychodzi, jakby wszystko było made in China.

Everything Is Made In China - Movings Fragments








piątek, 06 stycznia 2012, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
camparis
2012/01/06 16:18:05
Ja od dawna nie przeglądam portali, które tak się stabloidyzowały (kurde, czy ja dobrze to słowo napisałam? :D ), że człowiek ma wrażenie, że zaraz w jego dom uderzy kometa! Bo w końcu skoro cały czas dookoła ludzie się zabijają, są wypadki, pożary, powodzie itp. to statystycznie lada moment i we mnie trafi ... Szkoda, że tak rzadko w gazetach pojawiają się ciepłe artykuły o ludziach, których warto naśladować, którzy do czegoś doszli i coś osiągnęli poprzez swoją pasję. A jeśli już są to komentarze pod spodem obrzucające błotem nie dają w spokoju podelektować się czyimś szczęściem. Nie lubię tego w Polakach ...
-
2012/01/06 16:37:00
Wiem jak to działa na portalu gazeta.pl. Dziennikarze piszą artykuły i chcąc zwrócić uwagę wydawcy i dostać się na dobre miejsce na głównej - wymyślają jak najbardziej tabloidowe tytuły. Dowiedziałam się tego na jednym z campów Bloxowych.
Zwróć uwagę, że z pierwszej strony zniknęły już linki do ciekawych notek z blogów, królują natomiast wieści, z których Pudełek i tego typu portale byłyby dumne.
Tabloidy górą!
Swoją drogą - to sprzątanie domu Dody.... Pewnie znajdzie się jakiś chętny. Jak się postara - może będzie mógł zabrać śmieci dla siebie?
-
slawnw
2012/01/06 18:32:42
Zacznę od sprawy najmniejszej wagi. Jestem pewien, że znajdzie się ktoś chętny do sprzątania domu Dody i jak będzie chciał, to ustawi w swoim pokoju jakiegoś śmiecia jak święty obrazek. ;)

Równanie w dół mediów ma dwie strony medalu. Skoro przynosi to efekty, to widocznie tego oczekuje lud - rozrywki nie obarczającej zbytnio szarych komórek. A takie jak my "psy" mogą sobie szczekać a "karawana idzie dalej".
Dawno temu zwróciłem uwagę, że coś się dzieje bardzo niedobrego z promocją blogów. To było w maju zeszłego roku, gdy jeszcze blogi promowano:
forum.gazeta.pl/forum/w,8,125175235,125376867,Re_pytanie_do_moderatorow_dot_supernotki_.html
Gdy zaś wiele miesięcy później zabrałem głos, że w ogóle się nie promuje blogów (z małymi wyjątkami - blogi kolegów gazetowych i pikantnych wpisów), to... inni blogerzy zarzucali mi zazdrość i niezrozumienie regulaminu Agory. Taki świat.

A równanie w dół "Gazety" rozpoczęło się tuż po nadejściu nowego tysiąclecia. Dotyczyło to papierowego wydawnictwa. Wtedy to "Duży Format" zminimalizowano do nieistotnego dodatku, a "polakierowano" dodatki zajmujące się bardziej popularnymi tematami. Zaczęto szukać na siłę oszczędności - również w druku. Moim zdaniem przeinwestowano: "Gazetę" drukowano w trzech drukarniach a i tak dodatki musieli oddawać do "Winkowskiego" (jak jest obecnie to nie wiem). Nie udały się jednak oszczędności na papierze. Wprowadzony na próbę czeski - tańszy - papier, nie zdał egzaminu (rwał się na maszynach i pylił) i musiano wrócić do wyrobów ze skandynawskich papierni.
Nie. Nie jestem byłym pracownikiem Agory. Po prostu pracując na "kierowniczym stanowisku" wiele człowiek widział.
Teraz w wersji internetowej nabrało to przyspieszenia...
Pudełka górą! ;)
-
2012/01/06 21:40:21
No niestety, poziom spada. Na portalu aż bije to po oczach. Może faktycznie takie są wymagania rynku? A nasze wymagania to nisza rynkowa, która nie warto się zajmować?
-
sevillian
2012/01/09 01:20:20
warto dodać "drobiazg" o likwidacji działu fotoreportażu w Agorze. niby każdy teraz foci, zdjęć w necie mnóstwo, no ale jednak czyż to nic innego jak zejście na poziom popeliny?
-
slawnw
2012/01/09 15:50:31
Nie jestem wybitnym ekonomistą i dlatego wszystko biorę na chłopski rozum (a może to właśnie dobrze?). Dopóki firma działa na małą skalę - jest takie zdjęcie, na którym cały zespół "Gazety" mieścił się w piaskownicy - to działają jakieś czyste zasady finansowe. Gdy wszystko się rozrasta, to powstają jakieś dziwne twory (np. rady nadzorcze itp.), które tak naprawdę niczego nowego nie wnoszą, ale chcą być sowicie wynagradzane. Coraz więcej gęb do wyżywienia, więc trzeba zacząć szukać oszczędności aby temu sprostać.
-
sevillian
2012/01/09 19:26:31
Myślę że to nie kwestia rad nadzorczych (czy innych tworów) samych w sobie. Duża firma wymaga innego sposobu zarządzania od małej, to jasne. Wszystko natomiast o czym mówi ta dyskusja, jest kwestią ludzi, ich zasad i tego co mają w głowach.
-
slawnw
2012/01/09 20:45:52
Zostawmy zatem sprawy ekonomiczne na boku, chociaż to właśnie one wymuszają kierunek, w którym zmierzają współczesne media.
Moim zdaniem rolą mediów powinno być wymuszanie zainteresowania się czymś więcej niż kolejną plotką. Ale do kogo ta mowa? To się przecież najlepiej sprzedaje, a o nieustanny zysk ze sprzedaży przecież w tym całym cyrku chodzi.
No, ale Wisły kijem się nie zawróci. Pozostaje hobbystyczne uprawianie swojego blogowego poletka, płynąc pod prąd tejże w Wisły. ;)

Czego sobie i innym nie płynących z głównym nurtem życzę. :)
-
slawnw
2012/01/11 19:26:13
Jak na zawołanie, uwidoczniła się ostatnio kolejna strona medalu pracy dziennikarskiej, przy okazji postrzelenia się prokuratora. Zamiast rzucić się na ratunek człowiekowi, wszyscy rzucili się... do pracy, tłumacząc to po czasie, szokiem i nawykami zawodowymi(?!?).