Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Duży może więcej



Przez miesiąc będzie można oceniać kulturę osobistą kierowców i motorniczych komunikacji gdańskiej (art.). Oczywiście, jak to przystało na obecne czasy, za pomocą internetowej strony ZKM. Przypomniało mi to podobną akcję z przełomu lat 70/80, gdy wybierano najlepszego kierowcę trójmiejskiej komunikacji. Jednak cała tamta akcja wymagała od uczestników wysiłku, który byłby prawdopodobnie nie do udźwignięcia w dzisiejszych czasach. Trzeba było kupić gazetę, wyciąć z niej kupon i wysłać (po drodze kupić znaczek itp. trudności). O ile pamięć mnie nie myli, to wygrał wtedy kierowca linii 102, która przebiegała pomiędzy chylońskim dworcem PKP a rzeźnią. Ponoć przerąbana wtedy linia: krótka i wiodąca przez wiecznie zakorkowane przejazdy kolejowe na ul. Puckiej. A pamiętać trzeba, że w owych czasach "ogórki" nie miały automatycznych skrzyń biegów. Chociażby ze względu na ten drobiazg konstrukcyjny, szczerze podziwiam tamtych kierowców, którzy nieźle musieli się napedałować przez dniówkę. I pewnie żadnym pocieszeniem dla nich nie mogło być stwierdzenie: duży może więcej!



Duży może więcej w odmianie warszawskiej. Zdj. ze zb. NAC.

Mniejsza jednak o wyniki plebiscytu i ważność rozmiaru. To był tylko pretekst do zadania sobie samemu pytania (w świetle nieuchronnie zbliżających się "aktów", czyli ACTA). Czy zamieszczenie tego zdjęcia kwalifikuje mnie do grona przestępców nie szanujących praw autorskich?
Przez chwilę załóżmy, że rzecz dzieje się wiele lat temu w realnym świecie. Poszedłem do biblioteki, obejrzałem album ze zdjęciami, poprosiłem o skserowanie strony ze zdjęciem i pokazałem je kumplom z bloku. Wydaje się, że w takim przypadku nikt by nie poszedł "siedzieć".
A teraz całą sytuację przenoszę do wirtualnego świata. Odwiedziłem wirtualną bibliotekę NAC, skopiowałem zdjęcie i właśnie pokazuję je "kumplom", czyli czytelnikom bloga. Świat poszedł naprzód, więc sposób pokazywania też się zmienił. W obydwu przypadkach grosza z tego nie mam, tylko czas swój poświęciłem.

We wpisie daję linka do oryginału, więc nie podszywam się za autora zdjęcia. W sumie tylko oszczędzam zaglądającym "wysiłku" kolejnego kliknięcia. Blog prowadzę na użytek własny. Nie czerpię z niego materialnych korzyści. Zakładam więc, że jestem facet, któremu nie grozi konflikt z ACTA (choć nie mam takiej pewności). No ale gdybym, dajmy na to, czerpał korzyści z reklam zamieszczanych na blogu...? Czy w takim wypadku można by mi zarzucić, że zdjęcie zamieściłem w celu uatrakcyjnienia wpisu, co miało na celu zwiększenie klikalności, a tym samym zwiększenie wpływów z reklam (co przekreśla hobbystyczne pojęcie: "użytek własny")???
I tu mamy pole do popisu dla swobodnej interpretacji przepisów...



*  *  *  *  *  *  *

Ale skoro mają mi coś zarzucić, to pojedziemy po całości i popiratujemy muzycznie.

The Beatles - Ticket To Ride








P.S. A co z dodatkiem zapałczanym? Ktoś jest autorem tego, ale kto? Fabryk nie ma...
      To się porobiło. Woda na młyn prawnikom.
czwartek, 26 stycznia 2012, slawnw

Polecane wpisy