Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Dziki świat



Już myślałem, że odejście w zaświaty Michała Sumińskiego - gospodarza popularnego w latach 70. i 80. programu "Zwierzyniec" - będzie odejściem człowieka nie budzącego kontrowersji. O naiwności ludzka!



Fragment programu wspomnieniowego (jest tego w sieci więcej).

Dla mnie nie ma dwóch zdań: to był jeden z najbardziej popularnych programów dla dzieci i młodzieży z tamtych lat. Dziś okazuje się, że na plan pierwszy - wg. internautów - wychodzi hipokryzja pana Sumińskiego, bo tak ładnie opowiadał o zwierzętach, ale "później padał strzał" (zaraz wyjaśnię o co kaman), a w ogóle to tak naprawdę wszyscy czekali tylko na kreskówkę po "ględzeniu dziadka", który w dodatku był członkiem PZPR... No ręce i nogi opadają!
Czy myśliwy może - mimo wszystko - mieć nie tylko krwiożercze podejście do świata zwierząt? Przykład Michała Sumińskiego najdobitniej świadczy, że może tak być. Czy można było mieć coś ciekawego do powiedzenia i jednocześnie apolitycznego, będąc członkiem PZPR? Przykład j.w. pokazuje, że... Ale co ja tam będę bronił programu, który sam się bronił. Nieprzekonanych i tak się nie przekona.

W materiałach internetowych wszędzie można natknąć się na nawiązanie do wywiadu Moniki Piątkowskiej z panem Sumińskim z 2000 roku pt. "Potem padał strzał". A właściwie są to powielane 2-3 zdania (wszystko współczesną metodą "kopiuj-wklej"). Chciałem się dowiedzieć czegoś więcej, więc odnalazłem artykuł (już utajony) i wysupłałem na SMS-a za 5-minutowy dostęp do niego. Jak sam przyznaje bohater dzisiejszego wpisu, "nie przyznawał się do myślistwa". W zasadzie całość krótkiej rozmowy krąży wokół związków Sumińskiego z myślistwem (plus słówko o początkach programu - jak to często bywa: przypadkowych). To w sumie dziwne z tym ukrywaniem "strzelby na ramieniu", bo mnie jakoś te wszystkie opowieści o zwierzętach wydawały się naturalnie związane z myślistwem. Za młodu zawsze wydawało mi się, że po lesie wałęsa się i podchodzi do zwierząt tylko myśliwy (no i grzybiarz zagląda pod drzewa). Co by nie mówić, to ciekawie opowiadał on świecie zwierząt. "Skoro program niby był taki dobry, to dlaczego nie ma powtórek" - pyta jeden z internautów. Był dobry na swój czas. Nie miał też konkurencji - w dzisiejszych czasach rozmyłby się na tle programów ze stu kanałów. Ale cieszyć się trzeba, że mimo wszystko, jest do czego wracać we wspomnieniach, nawet jeśli dochodzi do tego przy smutnych okolicznościach.


-
Program zawierał lokowanie produktu?

Wiem, że będę posądzony o to, że przemawia przeze mnie wapniactwo, ale takie luzackie w założeniu zachowanie, jakie mogłem zaobserwować w jednym z programów skierowanych do młodzieży, jest moim zdaniem - delikatnie mówiąc - nieeleganckie. Nie zdążyłem ze zdjęciem w odpowiednim momencie, bo panienka przez dłuższy czas trzymała obydwie nogi pod nosem gościa programu, a ja ustrzeliłem jedną. No, elegancja-Francja, ale tylko jeśli chodzi o sam but (chyba, bo się na modzie nie znam). Cóż, jakie czasy, takie programy. Papka, z której trudno wyłuskać rodzynek. Taki do zapamiętania na przyszłość.


*  *  *  *  *  *  *

Tak sobie skaczemy do oczu, gorzej jak zwierzęta, błądząc, jak te dzieci we mgle, w swoich osądach...

The Animals - Please Dont't Let Me Be Misundestood








środa, 28 grudnia 2011, slawnw
Tagi: ludzie

Polecane wpisy

Komentarze
2011/12/30 01:34:45
Nie da się ukryć że lubiłem te opowieści pana Michała Sumińskiego, choć były to czasy gdy już dzieckiem nie byłem (uwielbiała je też moja babcia). Myślistwa co prawda nie popieram, podobnie jak w ogóle zabijania zwierząt. Ale nie o tym miałem pisać...

Patrząc na życiorys pana Michała jestem pełen uznania, działał w ruchu oporu, odsiedział swoje na Pawiaku i w obozach w Oświęcimiu i w Mauthausen-Gusen. Po wyzwoleniu przez amerykanów pracował jako buchalter. Potem już w PRL pracował w spółce rybackiej, społecznie pomagał rybakom w sprawach socjalno-mieszkaniowych. Potem praca w Lidze Morskiej, dowodził jachtem morskim "Generał Mariusz Zaruski", pracował w rozgłośni, potem przeszedł do Polskiego Radia i wreszcie do TV. Sporo tego dla jednego człowieka. Ponadto pisał książki.
-
slawnw
2011/12/31 14:24:31
Opowiadać potrafił rzeczywiście barwnie. Cóż z tego, że przy okazji coś tam ustrzelił? Przecież prawie wszyscy jesteśmy myśliwymi (za wyjątkiem stroniących od mięsa), tyle, że wyroki wykonuje za nas rzeźnia. Takie życie.