Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Błyskotki - na bogato





Byłem. Sprawdziłem. Z daleka wygląda ta świetlna fontanna całkiem atrakcyjnie. Jednak im bliżej tym gorzej. Ale pewnie po prostu tak ma być i na pewne rzeczy trzeba spojrzeć z dystansu, aby nacieszyć oczy błyskotkami.

A jak tam z błyskotkami na choince? Tak dotarło do mnie ostatnio, gdy czytałem wiadomości o polskich bombkach choinkowych, które mają powodzenie zagranicą, a u nas sprzedają się kiepsko, że to właśnie za PRL było na bogato w tym temacie. Teraz najlepiej sprzedają się plastikowe wyroby bombkopodobne made in China. Kupujący nierzadko tłumaczą, że one są lepsze, bo się nie tłuką, ale prawda jest taka, że gust dyktuje cena. Te prawdziwe, tłukące, są o wiele droższe niż plastikowe podróbki. Taki mały szyderczy śmiech historii - to co dawno temu było normalnością, teraz stało się luksusem.

Jeszcze przy okazji małe osobiste - "bombkowe" - wtrącenie.
W czasach, gdy nie było GPS-u (tylko sklepy GS-u), teren zabudowany trzeba było wyznaczać miarką w oczach (3 budynki w odległości mniejszej niż 15 metrów od drogi), a osobówką można było śmigać poza tym terenem - niczym na niemieckiej autostradzie - bez ograniczeń prędkości, przyszło mi wykonać pewien kurs, który jakoś zagnieździł mi się na stałe w pamięci. Chyba przez swoją niecodzienność. To była taka pętla po Polsce: pięć wytwórni bombek. Zamawiający polskie wyroby z Kanady, przysłał (via gdyński port) opakowania, w które miały być spakowane bombki. Trzy fabryki, które wtedy odwiedziłem, pamiętam do dziś: Gniezno, Rakoniewice i Chorzów. Sprawdzam, czy istnieją nadal. Gniezno trwa. Rakoniewice: "Niedawno w stan likwidacji postawiona została fabryka w Rakoniewicach, działająca od 1992 roku. Od którego roku???? Chyba po jakiejś reaktywacji! Chorzowa nie sprawdzałem, bo... w którym z nich miałbym szukać? Podczas tamtego kursu dowiedziałem się, że to nie takie proste. -Gdzie tu w Chorzowie jest fabryka bombek? - pytam przypadkowego przechodnia, w myśl zasady sprzed ery GPS: koniec języka za przewodnika. -Ale w którym, bo tu jest pięć Chorzowów. - padła odpowiedź, która zburzyła całkowicie moje ówczesne postrzeganie podziału administracyjnego "śląskiego kociołka". Nie dość, że miasta przenikają się, tworząc labirynt nie do przejścia dla obcego, to jeszcze miasta się rozmnażają! Trochę mnie wtedy zatkało, gdy usłyszałem niespodziewaną odpowiedź.
Ale koniec końców dałem radę...



*  *  *  *  *  *  *

Trochę smutnawa piosenka. Taka garażowa, ale kiedyś podobała mi się i przez sentyment do niej, morską nazwę zespołu oraz "błyszczący" tytuł utworu...

Seachange - Glitterball









piątek, 30 grudnia 2011, slawnw

Polecane wpisy