Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Wolność nie jedno ma imię



Skoro już się złożyło, że w ten świąteczny dzień siedzę przed komputerem, to może trochę przy okazji... Jak zwykle jednak blog rezerwuje sobie możliwość spojrzenia, co można zobaczyć po drugiej stronie medalu. Normalką dla nas jest, że życie w czasie słusznie minionym nie było zbyt kolorowym. Czy jednak piękniejąca z dnia na dzień w czasie międzywojennym Gdynia - ze swoimi luksusowymi domami towarowymi, kąpieliskiem i innymi tego typu przybytkami dla lepszych gości - pozwalała wszystkim do woli zachłysnąć się słodkim słowem wolność? Jak to zwykle bywa na każdym etapie dziejów ludzkości, nie wszystkim los daje po równo. Poniżej kilka zdań z ówczesnej prasy (z pomocą książki "Gdynia w gazetach").



Współczesna wiejska sielanka rodem z Wejherowa


Rok 1931. "W lipcu wprowadzono zasadę, że pracę w Gdyni otrzymają w pierwszym rzędzie bezrobotni posiadający przynależność gminną Gdyni, następnie robotnicy z okolicznych powiatów. Element napływowy będzie stopniowo usuwany".
W październiku tego roku pisano: "Do końca października przewiduje się wzrost liczby bezrobotnych do 1.775, w listopadzie do 3.155, w grudniu do 4.596. Pewna część z nich otrzymywać będzie ustawową zapomogę [...] W zimie będzie około 500 rodzin bez dachu nad głową, a 1.000 rodzin nie będzie miało opału". Wspomnieć trzeba, jeśli te liczby nie robią dzisiaj wrażenia, że w tamtym czasie Gdynia liczyła trochę ponad 45.000 mieszkańców. Nie wszystkim jednak dane było nacieszyć się pomieszkiwaniem w mieście z marzeń: "W ciągu lata wysiedlono z Gdyni 1.163 osoby jako nie mające tu przynależności gminnej".


Rok 1937. "Do Gdyni ciągną nie tylko ludzie poszukujący pracy. Również z całej Polski zjeżdżają tutaj żebracy i włóczędzy, a wymownym tego dowodem jest statystyka wysiedleń tego niepożądanego elementu prowadzona przez Oddział Opieki Społecznej i Komisarjatu Rządu. Od roku 1926 do roku 1931 włącznie wysiedlono z Gdyni 343 włóczęgów i żebraków. Od roku 1931 do 1936 włącznie wysiedlono żebraków i włóczęgów 1.647, a w okresie od 1 stycznia do 1 listopada 1937 roku wysiedlono ich 473. Statystyka ta wskazuje, że żebracy z całej Polski upodobali sobie Gdynię i z miesiąca na miesiąc przybywają tu coraz liczniej".


Pamiętamy wszyscy słynne powojenne "warszawskie tempo" odbudowy, a ja dla równowagi znalazłem przykład "gdyńskiego tempa" - zastosowanego znacznie wcześniej, choć na innym etapie historii naszego kraju. Jak się okazuje, niezależnie od panującego systemu: co nagle, to po diable.

Rok 1927. Że w Gdyni buduje się z szybkością nadzwyczajną, przekonać się może każdy, który oglądał miasto jeszcze przed miesiącem. Obecnie stoją przed wykończeniem cztery kilkupiętrowe gmachy, które jeszcze przed sezonem mają być oddane do użytku, a których budowę rozpoczęto zaledwie przed rozpoczęciem się wiosny. Przy ulicy Starowiejskiej wykopuje się obecnie teren pod fundamenty dla gmachu Magistrackiego, który stanąć ma obok szkoły".
Dziesięć lat później - w 1937 roku - można było przeczytać: "Dawniejszy gmach magistratu, w którym mieści się obecnie Urząd Skarbowy grozi zawaleniem. Komisja stwierdziła, ze budynek wykazuje dość znaczne ruchy, szczególnie ściana szczytowa wykazuje tendencje odchylenia. Wobec nieskotwiczenia budynku grozi on zawaleniem. Zagrożona budynek wybudowany został przez budowniczego Kolesińskiego w roku 1927".



*  *  *  *  *  *  *

Dodatek dedykuję (zapewne pośmiertnie) byłym, nielegalnym mieszkańcom miasta z marzeń, którym nie dane było spełnienie ich własnych marzeń. Utwór na pocieszenie, więc z wesołym teledyskiem.

Genesis - Illegal Alien






piątek, 11 listopada 2011, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
sevillian
2011/11/21 21:02:43
być może widziałeś aktualną wystawę w gdyńskim muzeum. widać na niej to "gdyńskie tempo". na mnie zrobiło to spore wrażenie. poza oczywiście dokumentalną wartością zdjęć, które same w sobie są świetne moim zdaniem.
przy okazji pozdrawiam - pierwszy raz zajrzałem na twojego bloga i jako miłośnik gdyni pewnie będę wracał... :)
-
slawnw
2011/11/22 22:00:53
Nie, nie widziałem wystawy. Sprawy zawodowe i takie tam... ;)
Czasami coś tu o Gdyni się znajdzie, choć czasami też zdarzy mi się zabrnąć na manowce i wpisy gdzieś błądzą we mgle, zbaczając z głównego nurtu. :)
Pozdrawiam