Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Starowiejska



Starowiejska - ulica żyjąca jakby trochę w cieniu Świętojańskiej, choć i na niej zaszło i zachodzi wiele zmian. Postanowiłem więc wziąć ją niejako pod opiekę. Tak dla równowagi w przyrodzie, bo i blog zajmujący się główną gdyńską ulicą już przecież istnieje, i w ogóle jest ulica Starowiejska mniej zauważana (tak mi się bynajmniej wydaje). Proponuję więc krótki - wieczorny - spacer po ulicy Starowiejskiej.



Jedyny taki "kebab" w mieście(?) - bo wszystkie inne przemianowały się na "kebapy".

Okazuje się, że nie tylko ul. Świętojańską widziano jako gdyński deptak. W 1974 roku "Dziennik Bałtycki" donosił: "...Ciągiem handlowym ma zostać ulica Starowiejska, zamknięta dla ruchu kołowego, posiadająca jednolitą posadzkę, pełna niedużych sklepów z nowościami przemysłowymi, z upominkami, sklepów przeplatanych małymi bistrami i kafejkami. Wszystko to ładnie zagospodarowane, ozdobione nowoczesnymi neonami (ruchomymi)...".

Napisać łatwo. Zrealizować o wiele trudniej (łatwiej było przebieg ulicy wyprostować, gdy miasto zaczęło powstawać, czego pamiątką jest "krzywo" stojący Domek Abrahama). Myślę, że w przypadku tej ulicy przemiana w deptak byłaby mniej kłopotliwa niż Świętojańskiej. Oczywiście nie w całości - realnymi oczami wyobraźni widzę deptak w trzech częściach - przecięty ulicą Władysława IV i 3 Maja. No ale czy potrafilibyśmy odwyknąć od tego, że możemy podjechać samochodem niemal pod drzwi sklepu? Trudno byłoby z tego zrezygnować, prawda?




Miały być "bistra i kafejki"? Coś się znajdzie (wysoko nad wejściem jeszcze widać poprzednie przeznaczenie lokalu: napis "SAM"). We wnętrzu jednak wystrój mający przypominać odległe lata.






Dość chaotycznie wyszedł mi ten fotograficzny spacer po Starowiejskiej. Robiłem to, co się ładnie świeciło, plus to, co było impulsem do zajrzenia tu (do "impulsów" dojdziemy).
W głębi widać szyld Alior Banku. Już za nowych czasów miejsce to kilkakrotnie zmieniało właściciela. Pamiętam, że z wielką pompą w prasie (wszak zawitał do nas wielki świat - z Wiednia!) otwierano tam sklep Juliusa Mainla, później był też jakiś sprzęt AGD...



To pamiętne dla mnie miejsce - tuż przy skrzyżowaniu z ul. Władysława IV. W tym rejonie, wieki temu, nieomal nie straciłem ucha w drzwiach sklepu, walcząc zaciekle o zakup składaka (taki rower). Ale dałem radę! Wyszedłem ze sklepu dzierżąc dumnie w rękach wielką brezentową torbę, w które kiedyś były pakowane te cuda techniki.



Optyk chyba był tu od dawna, ale półokrągły sklep z kapeluszami to miejsce powstałe dość niedawno (licząc całe dzieje Gdyni).



Tu zaś - gdzie teraz sprzedaje się wędliny i kredyty - często kupowałem jakieś pierdółki do swoich dwóch kółek.



Powyżej to jeden z powodów mojej wizyty na Starowiejskiej. Mało brakowało, a właśnie kilka dni temu moglibyśmy obchodzić hucznie półwiecze istnienia pierwszego "Super-SAM-u" w Gdyni i jednocześnie na Wybrzeżu (tak przynajmniej można było przeczytać w prasie 50 lat temu).
"Głos Wybrzeża" 29.10.1961: "Pierwszy na Wybrzeżu. Super-SAM w Gdyni. Wczoraj o godz. 13 w obecności przedstawicieli władz i instytucji handlowych dokonano otwarcia super SAM-u w Gdyni. Mieści się on w nowym gmachu przy ulicy Starowiejskiej 12. Jest to pierwsza tego typu placówka na Wybrzeżu, w której można się zaopatrzyć w artykuły spożywcze od mleka i nabiału począwszy. W dziale przemysłowym otrzymać można różne przedmioty niezbędne w gospodarstwie domowym, czyli "1001 drobiazgów". Na wzór gdańskich "Delikatesów" w sklepie czynny jest również bar "na stojąco" z kawą, herbatą i innymi napojami. Nowoczesną placówkę gdyńskiego MHD od chwili otwarcia odwiedzały tłumy kupujących".

No nie udało się sklepowi dotrwać do okrągłej rocznicy. Czy Rossmann tyle dotrwa? Zobaczymy. No, może nie wszystkim będzie dane to sprawdzić, ale niech każdy martwi się o siebie. Ja tam jakieś - co prawda małe - statystyczne szanse mam...




Sprawdzenie, czy neon "Jubilera" świeci w nocy, było drugim powodem odwiedzenia tego zakątka Gdyni. Jak widać na zdjęciu, niestety nie świeci, ale za to - idąc w górę ulicy - spotkać można dowód, że neony nie zniknęły z naszego krajobrazu całkowicie. I choć nie jest on "ruchomym", jak to zakładano przy planach przemiany ulicy w deptak, ale zawsze coś. Księgarnia i Jubiler, to takie rzadkie wyjątki od reguły (zmienności handlu) - działały tu dla mnie "od zawsze".





*  *  *  *  *  *  *

Utwór z płyty tytułem nawiązującej do powyższej księgarni: "Book of Roses". Muzyka nie dla każdego i nie w każdej sytuacji dająca się słuchać. Najlepiej, gdy już telefony są wyłączone a noc dawno się na niebie rozgościła... Wtedy można w utworze usłyszeć daleką drogę, jaką przebyła książka od czasów ręcznie przepisywanych egzemplarzy.

Andreas Vollenweider - Jours D'amour








piątek, 04 listopada 2011, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
bopin
2011/11/05 15:15:39
Od "zawsze" na Starowiejskiej były: Jubiler, księgarnia, Optyk i Apteka, niegdyś jedyna dyżurna w Gdyni. No i Sanepid. Obuwniczy na roku z placem, budka z warzywami p. Ogrodowicza no i fotograf na rogu z Abrahama. Obok fotografa cukierniczy, teraz bardziej ogólnospożywczy. Ciągle się trzymają.
-
2011/11/06 05:08:33
@Slawnw - Bistro z drugiego zdjęcia było kiedyś sklepem mięsnym (być może jeszcze wcześniej był tam SAM, ale tego nie pamiętam). Co do kupowania roweru, to ja swój chciałem kupić w dzisiejszym Alior Banku (tym wspomnianym wyżej). Stało się w kolejce przed sklepem, do środka wpuszczano po kilka osób i kto pierwszy ten lepszy. Chwyciłem "Jubilata", ale chwilę później to samo zrobił ktoś inny. Nie chciałem się z nim szarpać i odpuściłem, nie byłem tak waleczny jak Sławnw :)

@bopin - Wszystko się zgadza. Jednak Sanepid się trochę skurczył, bo z jego części wydzielono nowe sklepy. Optyk się odrobinę rozbudował (a sklep z kapeluszami to też stosunkowo nowa dobudowa). Zakład fotograficzny istnieje od czasów przedwojennych. Należał do fotografa Romana Morawskiego (wcześniej jego zakład mieścił się po drugiej stronie ul. Starowiejskiej).
-
slawnw
2011/11/06 12:19:48
Główna walka odbyła się w drzwiach, aby w ogóle dostać się do środka sklepu. Później to już było z górki. ;)