Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Doda kontra cinkciarz





Odcinek ulicy Abrahama, który tak właściwie powinien przyjąć nazwę "Kantorowa". W najniższym pawilonie był kiedyś Pewex.

Dziś takie małe 'P.S' do poprzedniego wpisu. Z zaciekawieniem zerkam na wszelkie materiały, przy których widnieją magiczne trzy literki PRL. Dlatego też obejrzałem odcinek serii "Matura to bzdura" pod tytułem: "Historia PRL" (jak ktoś ciekawy, z łatwością go sobie w sieci odnajdzie). Miałem słówko o tym napisać przy okazji matur, później przy okazji poprawek, a później... mi się odechciało. No, ale coś trzeba robić żeby ciągnąć blog dalej...

We wspomnianym programie jest przepytywana młodzież z naszej nieodległej przeszłości. Padają tam pytania o znajomość postaci z okresu PRL: o Władysława Gomułkę, Edwarda Gierka, Wojciecha Jaruzelskiego; skróty z tamtych lat: PRL, PGR, KC, PZPR i inne tym podobne. Nie jest istotne dla wpisu jak sobie młodzież z tym wszystkim radzi (któż bowiem zna odpowiedzi na wszystkie pytania?). Wśród pytań znalazło się jednak i takie: czy wiecie kim był/czym się zajmował cinkciarz? Okazało się, że nikt nie wiedział!? W pierwszej chwili mnie zamurowało. Jak można nie znać tak znanej profesji tamtego okresu - nie dowierzałem. Przeprowadziłem więc test na żywym, rodzinnym organizmie - pytam już dawno dorosłą córkę, czy wie kto to był cinkciarz? No i okazało się, że... nie wie! Cały rodzicielski proces edukacyjny w jednej chwili legł w gruzach. Po ochłonięciu, pomyślałem, że w końcu nie był to najważniejszy zawód świata (choć wtedy spełniał ważną rolę ruchomego kantoru wymiany walut).

Okazało się, że po pewnym czasie "rodzinny test" wrócił bezlitośnie do mnie jak bumerang. Trwała rodzinna gadka-szmatka. Temat jakoś skręcił na jakiś teleturniej, w którym (w finale chyba?) ktoś wyłożył się na pytaniu o artystyczny pseudonim Doroty Rabczewskiej. W tym momencie pod czaszką zaświtały mi tylko takie znaki: ?????? -Jak możesz tego nie wiedzieć?! - usłyszałem w rewanżu od młodego pokolenia...

 
*  *  *  *  *  *  *

Cóż, każde pokolenie ma swoje znane postacie. Teraz to są "postaci", ale ja jakoś nasiąkłem "postaciami" i lepiej to w moich uszach brzmi. Która z nich - cinkciarz, czy Doda - miała/ma większy wpływ na swój czas? W związku z tematem wpisu, w dodatku wystąpi... No nie, bez przesady, Doda nie jest moją ulubienicą.


Fury In The Slaughterhouse
Every Generation Got It's Own Disease


poniedziałek, 03 października 2011, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
2011/10/04 03:00:33
Niezły tekst, miałem ubaw go czytając :) A skoro już mowa o tym odcinku ulicy Abrahama, to moim zdaniem włodarze miasta powinni zamknąć go dla ruchu kołowego i zrobić deptak. Tym bardziej że coraz więcej tu jest małej gastronomii.

PS. fajna muza, mam tę płytkę ("Mono").
-
facetmorski
2011/10/05 12:02:22
mam podobny problem "wychowawczy" ;))
Kiedyś na wieść,że w sklepie był tylko ocet i musztarda padła odpowiedź-"trzeba było iść do innego sklepu"... hmmm,..
-
slawnw
2011/10/05 17:54:56
@Greg - jakoś Gdynia nie ma szczęścia do deptaków. Chciano zrobić takowy ze Świętojańskiej... Tylko że podstawą do zrobienia deptaku jest możliwość dojazdu dla mieszkańców i zaopatrzenia sklepów od zaplecza, a to chyba niewykonalne dla większości gdyńskich ulic.

@Facetmorski - co do tego "pójścia do innego sklepu", to napiszę kilka słów, podpierając się cytatem znanej osoby, ale to jak zrobi się chłodniej. ;)
-
2011/10/07 00:15:29
Też Matura to bzdura oglądam, ale jakby ktoś mi zadał pytanie kto to cinkciarz to bym nie wiedział, ale teraz będe wiedział.
-
misself
2011/10/10 09:29:25
Jestem rocznikiem Orwellowskim, a wiem, kim byli cinkciarze - przy okazji też koniki. Oba typy, nierzadko w jednej osobie, miały zwyczaj wystawać pod Peweksem w moim rodzinnym mieście.
-
slawnw
2011/10/10 12:45:49
Od czasu do czasu koniki wracają przy okazji wielkich imprez, ale już nie wystają pod gmachami, aby odsprzedać z zyskiem bilet. Internet załatwia sprawę. :)

No i mam jeden dobry uczynek. Jedna osoba więcej wie, kto to był cinkciarz. :)
-
2011/10/11 19:11:42
Cinkciarze powstali że tak powiem na zamówienie społeczne, bowiem urzędowy kurs dolara był sztucznie zaniżony i po prostu nie opłacało się w bankach wymieniać dolarów na złotówki. Polecam ciekawy artykuł na ten temat: archiwum.polityka.pl/art/gra-w-zielone,423573.html

Dodam jeszcze tylko, że w czasach stalinowskich posiadanie dolarów amerykańskich było absolutnie zakazane (groziły za to surowe konsekwencje). Moja babcia ze strachu zakopała dolary w ogródku w szklanym słoiczku.