Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Skąd my to znamy?



Dzisiaj wpis taki bardziej ze zdjęciami w roli głównej (jak przystało na fotoblog), choć nie obędzie się bez kilku słów wyjaśnienia. Z zacięciem godnym lepszej sprawy, fotografuję różne przedmioty (gdy nadarzy się ku temu okazja), które kojarzą się nam z niedaleką przeszłością, ale jakoś tak dziwnym zrządzeniem losu w naszych mediach są w tak tendencyjny sposób przedstawiane, jakby istniały tylko w naszym kraju "dzięki" PRL-owi. Zadaniem bloga jest burzenie takiego postrzegania naszej przeszłości - w takiej mikro skali.



Jeszcze na przełomie lat 60/70 ubiegłego stulecia były na polskich podwórkowych lodowiskach w użyciu łyżwy dokręcane do normalnych butów. Można byłoby podpisać powyższe zdjęcie: tak się jeździło po lodzie w PRL-u. Można by, gdyby nie to, że zdjęcie zostało zrobione w skansenie dość daleko stąd - w Reykjaviku (globalna wioska, to nie jest tylko wynalazek ostatnich lat). Pamiętam też drewniane wehikuły z przybitymi płozami, które spełniały rolę dzisiejszych plastikowych "jabłuszek". Z tą różnicą, że te ostatnie są "made in China", a tamte były produktem polskiej myśli technicznej. A tak poza tym wszystkim, równolegle w użyciu były też "figurówki" i "hokejówki" (które widać w tle zdjęcia - jeśli wytęży się wzrok).



Wszyscy zapewne znają polski gramofon Bambino (jakby co: tu zdjęcie), który z dzisiejszej perspektywy wydaje się dość prymitywnym sprzętem. Na jednej z ulicznych wystaw (już nie pamiętam gdzie) spostrzegłem gramofony, które zaświadczają, że nie od razu pięknego Philipsa zbudowano. Być może widoczne powyżej modele powstały dużo wcześniej, niż nasze odpowiedniki, ale tego nie jestem pewien. Faktem jest, że gdy na początku lat 80. ktoś z rodziny kupił w Pewexie magnetofon stacjonarny Technicsa ze "zdalnym sterowaniem", to było to zaledwie pudełko rozmiarów paczki papierosów z dwoma tylko przyciskami (podstawowe funkcje obsługiwało to cudo), połączone ze sprzętem... kilkumetrowym kablem. Takie to było zdalne ówczesne sterowanie bez wstawania z kanapy.




Syfony kiedyś były, bo... wiele lat temu były. I tyle. Nawet główka niewiele różniła się w polskiej odmianie. Powyższe zdjęcie wykonane na targu starociami w Barcelonie.




Dystrybutory paliw też nie od razu były elektroniczne. Te stare wymagały przy tankowaniu skupienia się tylko na tej czynności, żeby nie przelać zbiornika. Ten powyższy, o archaicznym już wyglądzie, nadal działa w małej firmie przewozowej w kraju postrzeganym dziś jako jeden z najbogatszych na świecie - Norwegii.

Wiele można by znaleźć jeszcze takich przykładów podobieństw, wynikających po prostu z ówczesnego stanu techniki (osobną sprawą jest dostępność wielu dóbr za żelazną kurtyną, ale wpis nie o tym traktuje). Może jeszcze znajdą się tu tego typu przykłady - jeden mam nawet przygotowany, moim zdaniem ciekawy, bo przedstawiający staroć nadal działającą w najlepsze!


Zmieńmy jednak teraz trochę klimat i wróćmy na nasze - gdyńskie - podwórko i korzystając z dobrodziejstw nie jednokrotnie cytowanej tu książki, zadamy sobie pytanie: skąd my to znamy?


Za mojej "kariery" będzie to już druga przeróbka wejść na perony. Te widoczne na zdjęciu powstały w połowie lat 90. Poprzednia wersja widoczna jest na reprodukcji pocztówki z tego wpisu.

Przy okazji porównywania obecnego gdyńskiego głównego dworca kolejowego, do przedwojennego, zawsze słychać w komentarzach słowa zachwytu pod adresem tego ostatniego. Ja w sumie też darzę większą sympatią widok tego starego dworca. Tym większe było moje zdziwienie, gdy przeczytałem njusa sprzed lat, znalezionego w książce, w której obecnie się zaczytuję: "Gdynia w gazetach".

W lipcu 1926 roku Gazeta Gdańska pisała: "Dworzec, nazwany przez Polską Agencję Telegraficzną monumentalnym, należałoby raczej nazwać horendalnym. Jest to bowiem zlepek dziwacznie zestawionych murów, spiczastych dachów, kolumienek, przybudówek, schodków, zakamarków i śmiesznych wykrętasów,które razem mają reprezentować styl kaszubski. [...] Na Kaszubach powszechnie twierdzą, że w Gdyni wystawiono nie dworzec lecz kaplicę hodurowców".

Nie wiem, czy rzeczywiście takie narzekanie na gdyński dworzec było powszechne, ale patrząc na dzisiejsze narzekania na niektóre nowe inwestycje (chociażby Sea Towers), można pomyśleć, że do każdego nowo powstającego elementu architektury miasta, obecnie wzbudzającego kontrowersje, trzeba się po prostu przyzwyczaić(?). Być może. Są jednak elementy, których obecność trudno jest zaakceptować wokół nas. Myślę o wszędobylskich reklamach, zawłaszczających sobie każdy fragment wszystkich polskich miast. Ma się to zmienić. Zarówno Gdynia i Gdańsk przygotowały regulacje prawne mające ukrócić tę wolną amerykankę. Widać jednak, że to taka nasza tradycja, bo we wspomnianej wcześniej książce odnajduję odpowiedni fragment porównawczy.

Ta sama Gazeta Gdańska w grudniu 1927 roku pisała: "Że ulice naszego miasta wyglądają jak trakty ostatniej Pipidówki, to nie tylko wina błota i braku porządnego bruku. Bardzo ważną rolę przy ocenie tego wyglądu odgrywają również liczne ulotki i afisze porozlepiane wszędzie, gdzie tylko widnieje jakaś wolna przestrzeń. Nie dość, że oblepiono płoty i ściany domów, nawet słupy telegraficzne i drzewa oblepiono z wszystkich stron, co faktycznie wygląda fatalnie".


Ujmując to w kilku słowach: historia kołem się toczy.


*  *  *  *  *  *  *

Jako dodatek proponuję jeden z przebojów "elektryków" z płyty "Time" z 1981 roku. Teledysk sprzyja zadaniu sobie pytania: skąd my to znamy? A patrząc na przeciwsłoneczne okulary królujące dzisiaj na ulicach i królujące na teledysku, można również dojść do wniosku (wiem, że mało odkrywczego), że w modzie to już wszystko było.
Wystarczy na dzisiaj już tych njusów.

ELO - Here Is The News


sobota, 03 września 2011, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
2011/09/04 01:12:47
Zdalne sterowanie kablem w sprzęcie audio było już w latach 50tych :)
www.saba.pytalhost.com/1957-1/01.jpg
www.saba.pytalhost.com/1957-1/02.jpg
Z kolei w roku 1972 firma Saba jako pierwsza wypuściła sterowanie bezprzewodowe
www.saba.pytalhost.com/1972-1/saba72-33.jpg
www.saba.pytalhost.com/1973-1/0033.jpg
www.saba.pytalhost.com/1974/0031.jpg
W 80tym miało już więcej funkcji www.saba.pytalhost.com/1980/0047.jpg
W 1979r. Dual wypuścił wieżę sterowaną w całości (wliczając gramofon) pilotem dual.pytalhost.eu/1979/dual79-65.jpg W tym samym roku Siemens siemens.pytalhost.eu/1979/01.jpg ale to był rebrand ITT itt.pytalhost.eu/1979/29.jpg
Tu zdjęcie pilota ITT z tamtego roku itt.pytalhost.eu/1979/36.jpg całkiem funkcjonalny :)
Ale odbiegłem od tematu :)
-
2011/09/04 07:43:24
Sentymentalnie się zrobiło. Na talich łyżwach uczyłam się jeżdzić. Figurówki były droższe, poza tym noga rosła i po roku były już za małe.
Bambino oczywiscie też był w domu.
-
slawnw
2011/09/04 10:40:58
Tomek - ty to oszukujesz z tym kablem. Ja wyraźnie widzę, że tam stoi napisane: rok 2007. ;)
Zawziąłem się i poszukałem w sieci. Ten Technics to najprawdopodobniej ten model
www.oaktreevintage.com/web_photos/Salvage_Hi_Fi/Technics_M205_Stereo_Cassette_Deck_sal_web.jpg
Opis z innej strony jakby potwierdzał rok produkcji - 1981-1983
www.radiomuseum.org/r/technics_stereo_cassette_deck_rs_m_13.html

No a co z adapterami Philipsa? Da się jakoś określić przypuszczalny wiek tego cudu techniki?

Marzatela - figurówki to były dla mnie "babskie". ;) A mój kolega to kilka razy się wyłożył przez te ząbki na przodzie. :)
-
2011/09/04 15:09:33
Ten po prawej jakiś starszy, wyciągnięty z radioli. Ten po lewej pojawił się w roku 1964
www.mfbfreaks.nl/folders/1964/1/imagepages/image8.html
www.mfbfreaks.nl/folders/1964/1/imagepages/image6.html
a takiego Technicsa miał kolega - tandeta straszliwa :)

Dobre kilka lat temu zbudowałem wzmacniacz lampowy stereo z dwóch "bambinów" :) Nawet ładnie gra.
-
2011/09/04 18:36:52
Te szklane syfony z czasów mojego dzieciństwa nie były takie kolorowe, wyglądały mniej więcej tak: www.otofotki.pl/img12/obrazki/sz4463_IMG_4146%20syfon%201.jpg Pamiętam, że punkt ich napełniania znajdował się na skwerku u zbiegu Świętojańskiej i 10 Lutego.
-
slawnw
2011/09/09 12:47:33
Tomek, nie rób sobie jaj z poważnych spraw! Ja nocami śniłem o takim sprzęcie, a ty piszesz: "tandeta straszliwa". Podłość ludzka nie zna granic... ;)

Swoją drogą, mówi się, że internet to śmietnik. I jest w tym dużo prawdy, ale widzę też, że jak tak dobrze poszperać w tym śmietniku, to całkiem ciekawe rzeczy można znaleźć. Część z nich umiesz wyciągać. :)
-
slawnw
2011/09/09 12:49:12
Greg - wygląd to marketing. W jedynie słusznym systemie, nie był on potrzebny, więc musieliśmy cieszyć się zawartością, a ona była zawsze taka sama. Pokazuję tylko, że nie wszystko całkowicie zależało od systemu. :)