Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Oddech - ważna rzecz



Hmmm. Tak uśmiecham się w duchu, gdy ktoś jest zdziwiony, że nie może odnaleźć interesujących go informacji w internecie. No niestety, nie ma tak łatwo, czasami trzeba przejść się do biblioteki, czytelni, lub kupić jakieś wydawnictwo, aby dowiedzieć się czegoś więcej o interesującym nas temacie. Wspomniany mój wewnętrzny uśmiech nie ma nic w sobie z szyderstwa. Jest raczej dodatkiem do refleksji nad zmieniającą się w szybkim tempie rzeczywistością. Co prawda, bardzo wiele użytecznych informacji można wycisnąć z sieci, ale jednocześnie nie jest ona lekiem na wszystkie trapiące nas dolegliwości spowodowane głodem informacji.
Pewna osoba zgłosiła mi brak informacji o nieistniejącym już szpitalu na Grabówku. Korzystając z okazji, że właśnie wczoraj przez moje drogi oddechowe dostały się we wnętrze mojego organizmu (i przełamały barierę ochronną) szkodliwe elementy, dzisiaj: o Oddziale Płucnym Szpitala Miejskiego w Gdyni. Na podstawie "Encyklopedii Gdyni", plus małe osobiste wtrącenie przy okazji.



Zdjęcie nie jest tym, jakie by się chciało tu widzieć. Nie mam niestety zdjęcia tak w sumie nieistotnego elementu miasta - istniejącego na jego uboczu - jakim był niewielki budynek dzisiaj wspominanego szpitalnego oddziału. Zamieściłem je tylko dlatego, że widoczny na nim budynek wyglądem pasuje do lat słusznie minionych i ociera się (swoim sąsiedztwem pogotowia ratunkowego) o temat służby zdrowia. I być może kiedyś powstanie w tle zdjęcia kolejny przystanek SKM(?) i tym samym zmieni się to miejsce. A tak w ogóle to nie wiem co w tym budynku mieściło się kiedyś i co teraz?


Szpital Specjalistyczny im. Kazimierza Dłuskiego (zwany najpierw Epidemicznym a następnie Oddziałem Płucnym) zorganizowany został na Grabówku w marcu 1947 roku w poniemieckich barakach, w których mieszkali w okresie okupacji robotnicy. Pierwszy pacjent został przyjęty 18.02.1948. Funkcjonowały początkowo dwa oddziały: zakaźny i gruźliczy. W 1967 oddział zakaźny został przeniesiony do Gdańska. Oddział gruźliczy zmienił profil na płucny i przejął go administracyjnie w 1968 roku Szpital Miejski. W 2001 roku szpital został zlikwidowany.

Tyle w skrócie. Kto chce dowiedzieć się więcej musi pogrzebać w bibliotecznych zasobach. Tak jeszcze na marginesie: przy okazji przeglądania opisów gdyńskich szpitali we wspomnianej encyklopedii, dowiedziałem się, że gdyby nie sprzeciw wojska, to dzisiaj, zamiast szpitala im. PCK w Redłowie, funkcję tego obiektu pełniłyby pewnie do dziś budynki przedwojennego Etapu Emigracyjnego, w których dziś zlokalizowana jest jednostka wojskowa w bliskim sąsiedztwie nieistniejącego oddziału szpitalnego.

No i jeszcze na koniec moje osobiste wtrącenie. Trochę mgliście pamiętam pewną audycję radiową, która jednak jakoś wryła mi się gdzieś głęboko w pamięć, więc mogę trochę błądzić jak dziecko w tej mgle... Jednak mimo wszystko... Praktycznie to pamiętam tylko, że w audycji, która była relacją z jakiegoś wydarzenia na statku, padały zwroty w stylu: "zbiegłem na Grabówek", "wróciłem na Grabówek". O jakich wydarzeniach była mowa? Nie pamiętam. Pamiętam za to, że padło wyjaśnienie, że "Grabówkiem" nazywano w marynarskim żargonie(?) pomieszczenie pełniące rolę szpitala (czy czegoś w tym rodzaju), właśnie ze względu na istniejący oddział płucny w tej gdyńskiej dzielnicy. Jestem szczurem lądowym, więc wszelkie nazewnictwo związane ze statkami - może poza: rufą, burtą i różnicą pomiędzy okrętem a statkiem - jest mi obce. Nie mam nikogo w najbliższym otoczeniu związanego z morskimi zawodami, więc nie wiem czy dość dobrze pamiętam tamtą audycję. Gdyby jednak ktoś wiedział lepiej ode mnie o roli "Grabówka" na statku, to byłbym wdzięczny za potwierdzenie tego faktu, bo nie wydaje mi się, żeby mi się to wyśniło, ale nie chciałbym jednocześnie wprowadzać czytelników w błąd. I chociaż jestem pewien, że sam sobie tej audycji nie wymyśliłem, to jednak mgliście ją pamiętam i szczegóły już z głowy uleciały, bo było to tak dawno temu, jak dawno temu można było zobaczyć poniższe widoki w porcie gdyńskim, gdy przysłowiowej szpilki nie można było wsadzić pomiędzy statki przy portowych nabrzeżach.



Zdj. z albumu "Gdynia" Maria i Andrzej Szypowscy



*  *  *  *  *  *  *

Weźmy głęboki muzyczny oddech. Tak dla zdrowotności.

David Gilmour - Take A Breath


piątek, 30 września 2011, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
2011/09/30 20:07:21
Budynek z górnego zdjęcia to dawny ośrodek obliczeniowy ZETO: pl.wikipedia.org/wiki/ZETO Oczywiście ośrodek powstał w czasach gdy komputery raczkowały, albo zajmowały całe pomieszczenia. Gdy budowano ZETO w Gdyni chodziłem do podstawówki (nr.14). Bawiłem się zresztą z kumplem z klasy na jego budowie (nie ma jak skoki z 1 piętra na pryzmę piachu), stare dzieje :) Ośrodek w Gdyni działał do 2007 roku, dziś budynek wydaje się pusty, jedynie ochroniarze go pilnują.

Jeśli chodzi o Grabówek, to przypominam sobie zabawną historię opisaną przez Wiesława Andrzejewskiego (pl.wikipedia.org/wiki/Wies%C5%82aw_Andrzejewski) w jednej z jego książek marynistycznych. Akurat stali w japońskim porcie w Sapporo, była zima. Jeden z polskich marynarzy po paru głębszych jechał taksówką i nagle coś mu się w głowie przestawiło i był przekonany że jedzie ul. Czerwonych Kosynierów na Grabówku i domagał się (po polsku) od taksówkarza żeby zawiózł go do domu :)
-
slawnw
2011/10/02 10:51:42
Też mi budynek sprawiał wrażenie opuszczonego. Szkoda, że nie wiedziałem o ZETO, to dodałby inny (lub dodatkowy) dodatek muzyczny. :)

Tylko... wątpię, czy ktokolwiek tego wszystkiego słucha???
-
facetmorski
2011/10/05 11:57:56
Witam,.. chciałbym nawiązać do tłoku panującego niegdyś w porcie.Dzisiejsze pustki nie oznaczają wcale zastoju portu.Kiedyś po prostu raczej niewielkie statki (takie jak na powyższej fotce)stały tydzień lub dłużej. Wynikało to z technologii przeładunku.Dzisiaj port ma przeładunki porównywalne(lub większe)do lat siedemdziesiątych...to samo odnosi się do "zapchanej" niegdyś redy portu.Dzisiaj kolejki nie ma i statek z porównywalną ilością ładunku w kontenerach wychodzi po 8-12 godzinach... A budynek na pierwszej fotce to nie jest ZETO?
Pozdrawiam
-
slawnw
2011/10/05 18:13:39
Jak wspomniałem - nie znam się na sprawach morskich, więc oceniam je z punktu widzenia laika, chociaż... jak się człowiek zaweźmie...
Znalazłem dane o przeładunkach w polskich portach, wygląda na to że masz rację.
Pamiętam, że kiedyś przeładunek był ręczny i to musiało trwać. I to był widok powszedni. Jednego razu więc bardzo się zdziwiłem, gdy wpłynął statek z cukrem i... wysunął taśmociągi (chyba z sześć?), którymi worki wędrowały wprost do magazynów. Wtedy był to dla mnie niespotykany widok.

A co do przeładunku kontenerów, to ciągle zbieram się do napisania kilku słów o tym i już jestem coraz bliżej tego, bo zrobiłem zdjęcia dla poparcia słów. Bo akurat o tym mogę coś konkretnego - popartego własnymi doświadczeniami - powiedzieć.

P.S Oj, w sprawie ZETO lekcje nie odrobione!!! Patrz pierwszy komentarz. ;)
-
slawnw
2011/10/05 18:23:15
Aha. Jeszcze jedną ciekawostkę chciałem dodać w sprawie naszej floty, którą tu znalazłem:
biznes.trojmiasto.pl/Polska-flota-morska-mala-ale-nie-jest-z-nia-tak-zle-n38700.html
Jako ciekawostkę można dodać, że na rok 2009 morska flota Polski liczyła 142 statki, w tym zaledwie 18 pod polską banderą. Myślałem, że to sprawa kosztów, taka rejestracja pod "tanimi banderami", ale teraz już nie jestem taki pewien, po tym co przeczytałem w linkowanej informacji (i jak ją interpretować?).
"Armatorzy kupują nowe statki, ale prawdopodobnie jeszcze długo nie będą pływać one pod biało-czerwoną banderą. Wciąż bowiem nie ma pakietu ustaw, który mógłby umożliwić polskim armatorom rejestrację swoich jednostek w kraju". Nic z tego nie rozumiem, ale zdecydowanie świadczy to o tym, że nadal Polska to ciekawa kraina...
-
2011/10/09 20:56:30
W dawnej siedzibie ZETO w Gdyni duże zmiany, otwarto to filię Wyższej Szkoły Finansów i Administracji w Sopocie. Nawet dziś, w niedzielę, ruch w budynku był już naprawdę spory.
-
slawnw
2011/10/10 12:47:15
Znakiem tego, budynku szybko nie zburzą. Szkoda... ;)