Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Historia stara jak...



Temat basenów z Polanki Redłowskiej już na blogu zaistniał, ale skoro wydaje się, że niekończąca się historia odrodzenia zapomnianego zakątka Gdyni znalazła w końcu wyjście z zaklętego kręgu niemożności, to warto streścić tę historię. Jak napisano tu miesiąc temu: "To, co przez 12 lat wydawało się niemożliwe, wreszcie się zaczyna. Na Polankę Redłowską weszli robotnicy, lada dzień pojawią się robotnicy Mostostalu Warszawa. To główny wykonawca hotelu, który ma być gotowy w 2013 roku". Ale zacznijmy od początku.




Do budowy basenu i kąpieliska przystąpiono w 1949 roku. Obok basenu odkrytego (50x20 metrów) z dziesięciometrową wieżą do skoków, było też kąpielisko dla niepływających o głębokości 0,4-1,2 m. Jak się w przyszłości okazało, nieszczęściem obiektu stał się sposób pobierania wody do basenów. Wodę pobierano wprost z zatoki, które z roku na rok były coraz brudniejsze. Sielanka widoczna na starych zdjęciach trwała do 1980 roku, kiedy to kąpielisko zamknięto ze względu na zły stan techniczny obiektu (podejrzewano pęknięcie niecki basenu).




Próby reanimacji Polanki Redłowskiej to niekończąca się opowieść, z którą - biorąc pod wzgląd czas trwania - może równać się chyba tylko historia budowy gdyńskiej estakady. Prześledźmy (podpierając się ponownie wydawnictwem "Gdynia w gazetach") w skrócie tę historię.

Po zamknięciu obiektu w 1980 roku, jesienią 1981 roku wydawało się, że nie będzie tak źle: "...basen znajduje się w gestii Dalmoru, który zawarł umowę z biurem projektów na opracowanie koncepcji basenów letnich ma Polance". Termin realizacji - luty 1982.

Jednak w 1984 roku dyrektor Dalmoru "po czterech latach dyskusji i intensywnej korespondencji" postawił wniosek o przejęcie obiektu przez władze miejskie.

Jesienią 1985 roku, wykonana ekspertyza stwierdziła, że basen jednak nadaje się do użytku (nie stwierdzono pęknięcia) po przeprowadzeniu prac adaptacyjnych. Jednak metoda czerpania wody z zatoki była nie do przyjęcia. Tym samym "nie sposób przewidzieć terminu ponownego otwarcia basenu".

Iskierka nadziei zabłysła na początku 1988 roku, kiedy to gospodarzem obiektu stał się gdyński MOSiR. "Pierwsze kąpiele w 1990 roku? Wkrótce remont basenu na Polance Redłowskiej" - z nadzieją informowała prasa.

Nie tak od razu się to stało, ale w 1994 roku uruchomiono prowizorycznie basen, a w budynkach urządzono hotel "Lazurowy". W tym konkretnym przypadku nie zadziałała stara prawda, że prowizorki trzymają się najdłużej. Nie znalazłem dokładnej daty ponownego zamknięcia basenu (a może tylko źle szukałem?), ale w czerwcu 1999 roku było już z pewnością "po zawodach". Właśnie w tym roku prawo do wieczystego użytkowania terenu wykupiła kielecka firma "Echo Investment". Stare budynki przeznaczono do wyburzenia. W ich miejsce miał powstać kompleks hotelowo-rekreacyjny, z basenem krytym i odkrytym (ten ostatni miał być zimą lodowiskiem), oraz akwaparkiem, palmiarnią i amfiteatrem.



Lipiec 2011. Stare - ogrodzenie - trzyma się dobrze. Nowego jeszcze nie widać.

"Polanka obiecanka" - w lipcu 2000 donosiła lokalna prasa. Już po tytule można domyślić się reszty. "Do dziś prace nie ruszyły, a szanse na oddanie obiektu w grudniu 2001 są bliskie zeru". Jak się miało okazać, to i dekady było mało na zrealizowanie planów budowy, pomimo, że w na początku 2001 roku rozpoczęto wyburzanie starych obiektów. Latem miała ruszyć budowa, ale dopiero w tych dniach słowo ciałem się stało.

Być może teraz inwestycja doczeka się końca realizacji, chociaż znowu zaczęło się od lekkiej obsuwy. Na tablicy informacyjnej widnieje napis: "termin rozpoczęcia robót - maj 2011", a jeszcze w lipcu nie zauważyłem żadnych znaczących ruchów na budowie. Cóż jednak znaczą trzy miesiące wobec wielu lat ociągania się z rozpoczęciem prac? Chociaż... z drugiej strony...
Całość ma się nazywać swojsko - "Business & Spa Hotel" i chociaż inwestor zapewnia, że "hotel będzie przystępny cenowo" (dla kogo?), to jakoś trudno mi myśleć inaczej o tym, co powstanie na polanie, jak o kolejnym przybytku, w którym będzie można zaledwie lizać lizaka przez szybę. Więc w sumie, to jest mi obojętne co tam na polanie wyrośnie (i kiedy)...


*  *  *  *  *  *  *

Przez ten cały czas niemożności wokół Polanki Redłowskiej, to można by odbyć kilka podróży na Marsa i z powrotem, prawda? Proponuję zatem takiego kosmicznego długasa. 36 minut podróży w przestworzach przy elektronicznych dźwiękach Banco de Gaia (piszą, że to ambient). Mam tego kompakta, a impulsem do zakupu był utwór, który powinien być znany słuchaczom "Minimaxa" - "Last Train To Lhasa". Dziś jednak podróż dalsza, niż ta po ziemskim padole.


Banco de Gaia - Kincajou (Duck! Asteroid)


piątek, 23 września 2011, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
2011/09/25 04:45:28
W kąpielisku na Polance Redłowskiej na basenie byłem tylko raz, w 1969 roku. Wówczas obiekt ten jak na tamte standardy wcale tak bardzo nie odstawał, wieża do skoków nawet teraz na tych starych zdjęciach wygląda całkiem nowocześnie. Tym niemniej nawet wtedy było widać już, że czasy świetności tego obiektu powoli przemijały.

Skoro jesteśmy przy Polance, warto wspomnieć o wizycie w tym miejscu w 1933 roku twórcy światowego skautingu gen. Baden-Powella, cytuję fragment biuletynu harcerskiego: 16 sierpnia 1933 roku jedyny raz w historii i w jedynym mieście w Polsce zjawił się gen. Robert Baden-Powell - Naczelny Skaut Świata, twórca skautingu. Wraz z kilkuset instruktorkami i instruktorami skautowymi wizytował wtedy obóz polskich harcerek na Księżycowej Polanie (pierwszy raz słyszę tę nazwę). Na stronie Wolnego Forum Gdańsk zamieszczone jest zdjęcie z tej wizyty oraz więcej informacji nt. Polanki: tnij.org/polankared
-
slawnw
2011/09/25 11:07:23
To była niewątpliwa wada poprzedniego systemu: gdy już coś zbudowano, to myślano, że to już koniec. A bez konserwacji nic długo nie wytrzyma...

Szkoda, że WFG tak zazdrośnie chroni (przed czym?) zdjęcia tam zamieszczane. W większości i tak nie są one ich własnością.