Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Gigant reklamowy






"Jeszcze w tym roku pierwsze pieczywo z gdyńskiej piekarni-giganta. Przy ul. Hutniczej dobiega końca budowa pierwszej w tym mieście piekarni-giganta. 28 ton chleba i bułek dziennie niewątpliwie poprawi zaopatrzenie Gdyni w pieczywo...".**
Tak w maju 1968 roku zapowiadał ukończenie nowej inwestycji "Głos Wybrzeża". Piekarnia znajdowała się w budynku, który po części stał się słupem reklamowym firmy "Fachman". Zazwyczaj niepochlebną opinię miały wypieki z piekarń-gigantów, więc załóżmy, że nie ma czego żałować, ale myślę (jak zwykle), że warto wiedzieć więcej i należało taką ciekawostkę odnotować, przy okazji ilustrując kolejny tendencyjny wpis.

Roztaczający się widok na poniższej pocztówce z ul. Świętojańską na pierwszym planie (najprawdopodobniej lata 80-te) wydawał mi się początkowo taki nijaki. Niezbyt nadający się do publikacji. Jednak po obejrzeniu pewnych zdjęć Warszawy z minionego okresu, spojrzałem na tę pocztówkę pod innym kątem.



Fot. Janusz Uklejewski

Kilka tygodni temu na portalu "Gazeta.pl" ukazały się (nie po raz pierwszy zresztą) widoki Warszawy z czasów PRL-u. Co ciekawe, obecnie opatrzone one są tytułem "Warszawa czasów PRL-u. Tu puste ulice, tam socjalistyczny blichtr.", ale zapewniam, że początkowo był on w rodzaju (mniej więcej tak go zapamiętałem) - zobacz Warszawę bez reklam. Nie pamiętam przy tym, czy było coś dodane o PRL-u, ale to nie jest istotne dla sprawy. Coś mi się zdaje, że poprzedni tytuł był albo zbyt "niepoprawny politycznie", albo zbyt mało chwytliwy, aby generować odpowiedni ruch na stronie. Mniejsza jednak o to. Jak to bywa w przypadku prezentacji czegokolwiek, czemu towarzyszą "magiczne" trzy litery - PRL - komentujący okopali się na przeciwległych liniach frontu walki o prawdę czasu, prawdę ekranu.

I tak sobie pomyślałem (nie wiem po raz już który z kolei), czytając pobieżnie komentarze... To może zróbmy taką ogólnokrajową akcję - najlepiej ogłosić to na Facebooku - i pozbądźmy się wszystkich zdjęć, publikacji, wiadomości ze słusznie minionego okresu. Wykasujmy wszystko, co znajduje się w zasobach sieci, spalmy na stosach wszystko co nie jest wirtualne, a do czego można doczepić plakietkę "PRL". Jednym słowem: zróbmy sobie taką wielką czarną dziurę, która pochłonie niechciany okres dziejów naszego kraju, aby nie kusiło nas robienie sobie głupich porównań, i co gorsza, aby czasem nie zaświtała nam w głowach myśl, że kiedyś coś mogło być lepsze, ładniej wyglądać, i temu podobne brednie. Taka wersja wydarzeń wszystkim odpowiada? Mam nadzieję, że nie. Przeszłość niejednokrotnie pokazała, że ci, którzy palili na stosach nieodpowiednie treści, sami wcześniej czy później znaleźli się na śmietniku historii. Zaglądających tutaj nie muszę przekonywać, że rozwiązanie z czarną dziurą, to podcinanie gałęzi na której się siedzi.

A już konkretnie w sprawie wszędobylskich płacht reklamowych, to proponuję przeprowadzić na sobie pewien eksperyment - oczywiście jeśli ktoś ma taką możliwość, lub będzie miał ją w przyszłości. Jeśli przydarzy się wam wyjechać z naszego kraju na tydzień, czy też dwa, w kierunku zachodnim, to spróbujcie po powrocie jeszcze raz - takim odświeżonym okiem - spojrzeć na nasz reklamowy jarmark. Z początku powinno to was razić - tak zakładam. Jednak po pewnym czasie znów powinniście się przyzwyczaić do widoku przeróżnych płacht i plandek wokół siebie. Jak długo taka reklamowa wolna amerykanka potrwa? Nie wiadomo. Ze stadionowym "Jarmarkiem Europa" już się rozprawiliśmy, z tym reklamowym będzie znacznie trudniej.


**"Gdynia w gazetach" - Małgorzata Sokołowska


*  *  *  *  *  *  *  *

Cóż... cały czas sedno sprawy kręci się wokół odpowiedniej daty urodzenia.

IQ - Born Brilliant


wtorek, 16 sierpnia 2011, slawnw

Polecane wpisy