Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Dziwny świat kota Filemona



Nie będzie dziś o bajkach dzieciństwa, co mógłby sugerować tytuł wpisu. Chodzi mi o to, że ja, tak jak ten bajkowy kot, rozglądam się dookoła i dziwię się jak dziecko otaczającemu mnie światu. Zupełnie jakbym na nowo przechodził wiek niemowlęcy... Szczególnie jeśli chodzi o doświadczenia z wirtualnym światem.

Na wakacyjnym wyjeździe stałem się mimowolnym użytkownikiem internetu na wspólnej sali. Właściwie... to bardziej obserwowałem, co jest teraz na topie, niż z jego dobrodziejstw korzystałem. Nawet dla takiego laika jak ja, po kilku sesjach obserwacyjnych (w miarę dyskretnych) stało się jasne, że obecnie korzystanie z sieci ograniczyło się praktycznie wyłącznie do używania Facebooka. Sporadycznie ktoś przejrzał swoją pocztę, zamówił bilet na podróż... Reszta ludzkości siedziała wyłącznie na tej chyba najbardziej dzisiaj rozpoznawalnej stronie. Mnie tam nie ma, i nie zamierzam tam być: ani osobiście, ani z moim blogiem. Tak trochę na przekór światu, na przekór prawom komercji. Nie odczuwam takiej potrzeby. Z drugiej strony, jak ten kot Filemon, dziwię się, że mam jakieś wejścia z tej strony...
Nie mniejsze zdziwienie wywołały u mnie swego czasu wejścia ze strony "Arkowcy", chociaż ani słowem nigdzie na blogu nawet nie wspomniałem o tym klubie sportowym. Nie udało mi się - tak z ciekawości - ustalić, po co przybywali internauci stamtąd w moje progi? Doprawdy, dziwny jest ten internetowy świat.

Dziwny jest też ten wirtualny względem podejścia do publikacji zdjęć. Niby wszystko prawnie ułożone, ale... Wchodzę ja sobie kiedyś na pewne forum, a tam od drzwi grożenie paluszkiem, że zabronione jest publikowanie gdzie indziej zdjęć z forum. No i niby wszystko ok... Gdyby nie to, że na owym forum... odnalazłem swoje zdjęcia! Podpisane: autor nieznany. Rozpoczynając publikowanie zdjęć zdawałem sobie sprawę, że tak naprawdę, to tracę nad nimi kontrolę, ale choć trochę przyzwoitości by się przydało... Ja ze swojej strony staram się zawsze pytać właściciela o zgodę na publikację, gdy jest to proste do wykonania. Jeśli nie (zwłaszcza w przypadku instytucjonalnych portali), to zawsze staram się podać źródło pożyczonego zdjęcia, ale ja to chyba taki niedzisiejszy jestem... Taki kot Filemon.


Skoro wspomniałem już o "Arkowcach"...



Zdj. Kamil Gozdan / Agencja Gazeta (więcej zdjęć tutaj). Rok 1993.

Okazuje się, że kibice tego klubu piłkarskiego już w 1993 roku wytyczyli przebieg przyszłego przejścia podziemnego na węźle Wzgórze św. Maksymiliana. Na innych - linkowanych powyżej - zdjęciach można przypomnieć sobie, jak wyglądała policja jeszcze w "starej zbroi".



*  *  *  *  *  *  *

Sam siebie też czasami zadziwiam pod względem gustu muzycznego, puszczając sobie lekkie kawałki, wszak nie samym progresywnym rockiem człowiek żyć może (i powinien). Takie życie.

Paul van Dyk & Vega 4 - Time of Our Lives


środa, 10 sierpnia 2011, slawnw
Tagi: takie tam

Polecane wpisy

Komentarze
2011/08/12 00:57:03
Przyznaję, że przełamałem się i założyłem "fejsa"... Ale tylko po to żeby śledzić wpisy Fisha... i Wilsona :)
-
slawnw
2011/08/12 15:40:21
Ja tam jednocześnie z nikogo się nie śmieję, że jest na FB. Tylko po prostu obserwuję, że powstał kolejny element naszej rzeczywistości, bez którego czujemy się wykluczeni społecznie. Zobaczymy jak długo to potrwa i czy w przyszłości coś innego go zastąpi?

P.S. No i co tam u Wilsona? Jakaś nowa płyta się szykuje? :)
-
2011/08/13 14:13:54
Wilson raczej oszczędnie dodaje wpisy. Płyta oczywiście, jest już pierwsze wideo
www.soundandvisionmag.com/blog/2011/08/10/video-steven-wilsons-track-one

Z kolei Fish napiernicza wpisami po kilka dziennie. I używa czasem takiego słownictwa, że jak to czytam tracę wiarę w swój angielski :)
www.facebook.com/derek.dick
-
slawnw
2011/08/14 14:23:35
Teledysk nadawałby się do podkładu filmu "Wakacje z duchami". ;)