Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Bliskie spotkania





Dzisiaj trochę "powtórki z rozrywki" z nowymi elementami, z którymi miałem ostatnio bliskie spotkania trzeciego stopnia.
Powyższe zdjęcie zaistniało niedawno przy okazji obserwacji zmian w Gdańsku Wrzeszczu, a konkretnie, budynku w którym znajduje się restauracja Crystal. Mało znaczący element zdjęcia znajdujący się w lewym dolnym jego rogu - ciężarówka lublin - stanął mi przed oczami jak żywy.



Sama skorupa, ale zawsze. FSC Lublin na IV Pikniku Militarnym, który odbywał się jakieś dwa tygodnie temu w Lisewie koło Gniewina.





Fot. Kamil Gozdan / Agencja Gazeta
Kot Filemon zastanawiał się tu nad otaczającym go światem, ilustrując to zdjęciem przemarszu kibiców Arki Gdynia w kierunku nieistniejącego już stadionu pod czujnym okiem policji. Postanowiłem sprawdzić, czy istnieją jeszcze jakieś ślady po punkcie docelowym marszu?



Kiedyś brama główna stadionu na którym obecnie hasają miłośnicy tenisa. Dziś wejście znajduje się na uboczu centrum sportowych wydarzeń, więc chyba tylko dlatego uchował się historyczny element (w trochę okrojonej wersji).




Tu z kolei prezentowałem żywe muzeum motoryzacji, w którym występowały wychuchane duże fiaty. Na ulicach Rumi spotkałem egzemplarz jak najbardziej użytkowy - nie bojący się deszczu.

I choć do dalszego ciągu wpisu najodpowiedniejszym zdjęciem byłoby takie przedstawiające poczciwego "malucha", to musi wystarczyć takie, poza tym nie bądźmy drobiazgowi (gdy jest mi to wygodne ;-)
Tak na marginesie. Jakiś miesiąc temu w audycji telewizyjnej "Kabaretowy Klub Dwójki" śpiewała swoją znaną niegdyś piosenkę "Wszystko czego dziś chcę" Izabela Trojanowska. W pewnym momencie jednak nie usłyszałem słów, które paść powinny (gdzieś tam w głowie jakoś utkwiły). Zamiast spodziewanych "...za osiem lat, adres w bloku i mały fiat" padło: "...adres w bloku, ze szrotu grat". Prawda czasu, prawda ekranu... No, ale do rzeczy.

Chciałbym chwilami powrócić pamięcią do czasów nie tak odległych, żeby o nich nie pamiętać,ale zarazem na tyle odległych, aby nie patrzeć na ten czas ze zdumieniem. Tak właśnie pomyślałem sobie, przeglądając kilka archiwalnych numerów "Dziennika Bałtyckiego", że czas przemian zaraz po zmianach ustrojowych w naszym kraju był na tyle ciekawy, że warto go sobie przypomnieć od czasu do czasu. Będziemy się cofać o - w przybliżeniu - 20 lat. Mniej więcej czas, po którym pojawia się na świecie kolejne pokolenie, z nowymi planami i nadziejami na przyszłość. Taki okres czasu gwarantuje również, że się na blogu nie zapętlimy - kto by miał ochotę na prowadzenie bloga przez 20 lat?!?

Pamiętamy taki dowcip o sposobie na podwojenie wartości "malucha"?.  Według wersji sprzed lat wystarczyło zatankować go do pełna. Coś w podobnym stylu znalazłem w wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" z 29 kwietnia 1991 roku. Dowiedzieć się można z jego lektury, że na ostatniej giełdzie samochodowej w Pruszczu Gdańskim: "Najtańszym samochodem na placu była Syrena o bliżej nieustalonym roczniku, ale żwawo poruszająca się po trawie lotniska. Kosztowała 1 milion, a właściciel dodawał jeszcze dwie nowe opony, warte prawie tyle samo.".
No proszę, raz wystarczyło jedno tankowanie do podwojenia wartości samochodu, a drugim razem - dwie nowe opony. Takie czasy przeżywa się tylko raz... Dla tych, którzy z niedowierzaniem podchodzą teraz do podanej ceny poczciwej "skarpety", dodam, że gazeta codzienna, z której pochodzi cytat, kosztowała wtedy... 500 złotych polskich.
W wydaniu z następnego dnia, syrena również znajduje poczesne miejsce na łamach gazety - jako "Kapsuła czasu 1991-2016". Pod zdjęciem "kapsuły czasu" czytamy: "Pomalowana na biało-czerwono stara "Syrenka" wzbudza niemałe zainteresowanie przechodniów. Tak studenci Wydziału Rzeźby gdańskiej PWSSP reklamują swą nietypową akcję na pograniczu sztuki i życia. Uznali oni, że "Syrena" stanowić będzie "zasobnik zawierający cząstkę polskiej historii". Samochód ten będzie podróżował po Polsce zbierając listy, taśmy, informacje i przedmioty o ludzkich nadziejach i aspiracjach dotyczących przyszłości Polski. Po powrocie z podróży po kraju samochód wraz z zebranymi informacjami stanie w Gdańsku. 30 maja 1991 roku pokryty zostanie ochronną kopułą. Tak powstanie swoista rzeźba-pomnik, zwana przez studentów "Kapsułą czasu". Otwarcie kapsuły nastąpi 30 maja 2016 roku.".

Nie mam pojęcia, czy cała akcja trwa, to znaczy: czy kapsuła istnieje i czeka gdzieś na swoje pięć minut? Pozostało pięć lat, aby się o tym przekonać, bo z pewnością takie wydarzenie odbiłoby się szerokim echem w mediach. A może ktoś z czytników bloga wie coś o sprawie? Czy akcja zakończyła się sukcesem, czy też została zaniechana?
Cóż, 20 lat minęło jak jeden dzień... Swoją drogą, okazało się, że nie tylko oszczędności można trzymać w skarpecie...



*  *  *  *  *  *  *



Dzisiejszy dodatek muzyczny też wpisuje się w "bliskie spotkania".
Wczoraj właśnie miałem okazję posłuchać na żywo w gdyńskim klubie (Blues Club), którego specjalnością są koncerty muzyki bluesowej.

Wczoraj wystąpił Paul Lamb z zespołem, który jest dość znaną postacią w muzycznym światku. Współpracował z Markiem Knopflerem, The Who, Rodem Stewartem, a ostatnio został wprowadzony "na salony": British Blues Awards Hall Of Fame.

Paul Lamb & The King Snakes - Crazy


piątek, 12 sierpnia 2011, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
2011/08/13 04:46:30
Myślę, że niektórzy z nas pamiętają jeszcze takie czasy, że nowy samochód po opuszczeniu "salonu sprzedaży" zyskiwał pokaźną sumkę pieniędzy. Tak dużą, że opłacało się go od razu sprzedać. Proste prawa popytu i podaży....

Przy okazji przypomnę genialną instytucję z czasów komuny, czyli książeczki samochodowe. To była całkiem uczciwa gra, nie to co dziś. Mój ojciec zainwestował w te książeczki (wykupił ich kilka), ale za to wygrał dwa samochody: Syrenę 105 i Fiacika 125p. Pamiętam, że losowania odbywały się w Domu Rzemiosła w Gdyni.
-
2011/08/13 23:51:51
:D Ciekawe czy tak na serio robili jak tutaj w reklamie
www.youtube.com/watch?v=gXT7Qu5-J6k

no i ta cena
-
slawnw
2011/08/14 14:35:32
Greg - oj, trzeba uważać z pochwałami elementów PRL-u. Będziemy chwalić plusy, i blog zamkną za niepoprawność polityczną. ;)
Pamiętam też, że ktoś z mojej dalszej rodziny wygrał samochód na nią. Oczywiście - jeśli sie nie mylę - "wygrał" znaczyło: ominął kolejkę, ale zapłacić musiał całość, prawda?
Jednak pamiętam, że były problemy z realizacją ostatnich transz pojazdów. Niektórych typów pojazdów już nie produkowano, a posiadacze przedpłat czekali na realizację.

@Flyethemoon - mało komu spadł z nieba samochód... ;)
A poza tym, która reklama pokazuje prawdę? :)
-
2011/08/15 02:39:11
Z tymi przedpłatami pamiętam że jaja były na początku lat 90tych. Inflacja szalała a fabryka nie bardzo chciała wydawać takie np FSO1500 po cenach z książeczek, czyli za ułamek wartości :)
-
2011/08/15 15:44:40
@slawnw

O blog jestem raczej spokojny :) A co do książeczek samochodowych nie należy ich mylić z przedpłatami. Na te pierwsze wygrywało się samochody za darmo. No, może nie w 100%, bo książeczki samochodowe były pewnym wkładem pieniężnym, ale nie podlegającym oprocentowaniu. Poza tym w każdej chwili można było wkład w taką książeczkę wycofać i zabrać swój wkład.