Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Słodki Bałtyk



Nie będzie dzisiaj o naszym morzu, które nijak nie może być słodkim (wiem, bo nie raz łyknął człowiek za młodu morskiej wody). Akumulatory też są raczej "kwaśne" niż słodkie, więc w czym rzecz...?


Początkowo miałem zamiar przewrotnie potraktować dawne, lipcowe święto, jako święto słodyczy w nawiązaniu do dawnej nazwy zakładów E.Wedel (może niegłupim pomysłem byłoby ustanowienie takiego święta?). Wyszło jednak inaczej, więc dzisiaj coś w tym tonie, chociaż nie będzie z początku słodko. Już wcześniej miałem okazję zrobić zdjęcie tego miejsca przy ul.Chylońskiej, które stało się takim mini warsztatem samochodowym, ale jak widać powyżej, nie zdążyłem...
Co było tutaj przed sklepem-warsztatem? Wielu chylońskich wapniaków zapewne wie, ale na razie niech to będzie słodką tajemnicą. Jeśli będzie zapotrzebowanie - odpowiem w komentarzach, jeśli kto inny mnie nie uprzedzi.




Cóż jednak w tym słodkim temacie robi ta rudera przy ul.Puckiej? Nad tablicą z numerem budynku znajdowała się za słusznie minionych czasów tablica z nazwą ZPC "Bałtyk" - tego jestem pewien. Natomiast nie mam już stuprocentowej pewności (ale jestem jej bliski), czy tak samo do tej firmy należała część budynków przy skrzyżowaniu ul.Hutniczej i Puckiej - naprzeciwko zakładów rybnych Wilbo. No i tu właściwie wpis miał się zakończyć, bo chodziło w nim tylko o takie chylońskie słodkie wspomnienia. No, ale jak człowiek nie jest w temacie, to nie może do końca zaplanować wpisu.

Dla mnie zawsze głównym zakładem ZPC Bałtyk były zabudowania w Gdańsku Wrzeszczu, gdzie obecnie znajduje się Galeria Bałtycka (w pamięci mam też widniejący tam kiedyś znak firmy Fazer, która przejęła zakłady). No i z końcem budynków, wydawało mi się, że nastąpił koniec firmy. Jednak byłem w błędzie. Przeszukując strony internetowe, co i rusz natrafiałem na informacje z kwietnia 2006 roku, które obwieszczały: Na rynek słodkości wróciły produkty z popularnym kiedyś znakiem firmowym ZPC Bałtyk. Firma z 80-letnią tradycją miała być zlikwidowana, bo jej właścicielowi - koncernowi Fazer z Finlandii - nie opłacało się utrzymywanie produkcji słodyczy w Trójmieście. Gdy Fazer wszedł na rynek z własną marką, wykreślił z nazwy produktów logo "Bałtyk". Podczas lektury, okazało się, że powrót marki wymagał determinacji załogi: Fabrykę w Oliwie przed likwidacją uratował opór jej załogi. Długotrwałym strajkiem wymusiła ona od fińskiego koncernu zgodę na wykupienie firmy przez pracowników.



Znikający znak firmowy zakładu w Oliwie. Co chciał udowodnić "twórca", zamalowując historyczną nazwę?

Po łatwym odnalezieniu strony zakładu, okazało się, że "w 1977 roku na mocy zarządzenia Wojewody Gdańskiego przyłączono do "Bałtyku" fabrykę wyrobów cukierniczych zlokalizowaną w Gdyni. Jej specjalnością stała się produkcja galaretek, żelek, a także popularnych wówczas wśród kierowców cukierków "auto-caffe" (kto chce sobie przypomnieć inne produkty sprzed lat, może to zrobić zaglądając tutaj). Czy to był ten zakład, który przedstawiłem wcześniej na zdjęciu? Spróbuję się dowiedzieć.



Tuż obok zakładów "Bałtyk" (widoczny w tle komin należy do niego) powstało zamknięte osiedle "Nova Oliva". Tak na marginesie: zauważyłem, że coraz bardziej się od siebie ludzie odgradzają. Niby to ze strachu o kradzieże, ale tak naprawdę to raczej chodzi o izolowanie się w ogóle od obcych. I ten lęk... Brak nazwisk na domofonach, zamazywanie tablic rejestracyjnych samochodów...

Ja w latach 80. byłem częstym gościem znajdującej się na tym terenie "starej olivy" (również terenu zamkniętego), czyli zakładów produkcji farb i lakierów - głównie pod potrzeby stoczni - Polifarb Oliva. Firma nadal działa pod nazwą Teknos-Oliva, w Chwaszczynie, na terenie, który miał być kiedyś jedną wielką fabryką farb... ale to już inna historia.

W zmianach obydwu zakładów - choć diametralnie różnych - można odnaleźć jakieś pozytywy. W przypadku fabryki farb dobrze się stało, że zniknęła ona stąd a jednocześnie nadal istnieje w innym miejscu. W przypadku "Bałtyku" dobrze się stało, że nie zniknął on zupełnie z naszego krajobrazu i jest dowodem na to, że nie wszystko trzeba było rozpierniczyć ze słusznie minionego okresu. Producent słodyczy, jest też żywym przykładem, że nie wszystkie teorie spiskowe o wykupywaniu polskich zakładów w celu ich późniejszej likwidacji są tylko takimi teoriami. Nawet w najbardziej nieprawdopodobnej teorii gdzieś tam tkwi ziarenko prawdy. W tym przypadku - ziarenko kakaowe.


*  *  *  *  *  *  *

Utwór grupy Kombi "Słodkiego, miłego życia" jest naturalnym dopełnieniem wpisu. Nawet tytuł płyty tutaj pasuje w kontekście słodkiego "Bałtyku": "Nowy rozdział".

Kombi - Słodkiego, miłego życia

środa, 27 lipca 2011, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
2011/07/29 00:26:11
Pamiętam szklarza w "Mitro" przed wyburzeniem, ale co było w akumulatorach nie mam pojęcia. Pustka. Zawsze przechodziłem drugą stroną Chylońskiej obserwując unikalny wówczas mechanizm buda-smycz-pies pod "odbudowanym" Mitro :D

Swoją drogą akumulatory (pozdrawiam sympatyczną panią) przeniosły się do większego lokalu w stronę Puckiej, koło apteki.
-
slawnw
2011/07/29 13:21:13
Hmmm myślisz, że sympatyczna pani "z akumulatorów", tu zagląda? ;)
Czy ta pani jest taka słodka, jak... no właśnie - cukiernia, która mieściła się tu "za moich czasów"? :)
-
2011/07/30 23:14:23
To musiało być dawno bo jako dzieciak zdecydowanie bym nie przeoczył cukierni tak blisko domu :)
-
slawnw
2011/07/31 21:01:33
To wręcz prehistoria. ;)
-
2014/11/30 00:04:07
Tam były nawet dwie cukiernie! :)
Jedną prowadzili Andrzejewscy przez długie lata. Następnie przez krótki okres lat 90tych był sklep Maja, później znów była cukiernia. Chyba około 1996r. otworzył się sklep motoryzacyjny Motpuls, a kilka lat później sklep z akumulatorami.
Nigdy nie było tam warsztatu.
A jeszcze wiele lat prędzej w nieistniejącym już obok domu (lokal z akumulatorami był przybudówką tego domu) była pracownia szewska pana Simon'a