Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Milionerzy w trolejbusach


Jak człowiek bierze sobie na głowę prowadzenie bloga, to często nie wie gdzie tak naprawdę ta blogowa wędrówka go zaprowadzi. Oczywiście (nie wiem dlaczego to takie oczywiste?), większość ludzi rozpoczynająca przygodę z blogowaniem opowiada banialuki, że to tak dla siebie, nie "dla sławy". Nie ze mną te numery... Dla siebie, to pisze się pamiętnik na kartkach papierowego zeszytu i chowa się w najgłębszy kąt szuflady. Każda inna forma "pamiętnika" jest chęcią podzielenia się swoją twórczością (niektórzy nazywają to pogardliwie tfurczością) z innymi. Tak też było i w moim przypadku. No ale tego, że sprowokuję inne osoby do podzielenia się na moich łamach swoimi zdjęciami, czasami leżącymi gdzieś w zapomnieniu w szufladzie, lub w zakamarkach dysku komputera... Tego w najśmielszych myślach nie mogłem się spodziewać. To, że obcym mi w sumie ludziom (choć teraz już nie są takimi) chciało się podzielić za moim pośrednictwem z całym światem (jak to dumnie brzmi!) zapomnianymi zdjęciami, które być może w innych okolicznościach nie ujrzałyby światła dziennego, uważam za największy sukces tego bloga - no, może sukcesik. I nawet jeśli takie obce wtrącenia miałyby się już nigdy więcej nie zdarzyć, to mogę powiedzieć, że było warto się w to całe blogowanie pchać.

Zdjęciami z dzisiejszego wpisu debiutuje właśnie druga już osoba, która "poszperała w komputerze i z czeluści dysku wygrzebała" kilka zdjęć, może nieszczególnej urody, ale dokumentujących odchodzący w szybkim tempie motoryzacyjny świat. Aby jednak nam się darczyńcy nie mylili (może w przyszłości znajdą się kolejni?) postanowiłem, że chociaż muszę ich rozróżnić przy pomocy inicjałów. Tak więc, zdjęcia z rozbudowy Cisowej przesłał nam K.K, a dzisiejsze są autorstwa K.T.



Zdjęcia pochodzą sprzed czterech lat ze złomowca w Koszwałach koło Gdańska, na którym znajdowało się(czy są tam nadal?) pięć względnie kompletnych trolejbusów Ziu-9, które w chwili robienia zdjęć już swoje odstały na chłodzie i w deszczu. Jak informuje K.T. - są to ostatnie z wycofanych trolejbusów z gdyńskiej komunikacji. Było ich sześć, ale jeden od razu został pocięty, a reszta została zamieniona na magazyny części.



Oto widok na słynne schody, które potrafiły nie raz dać niezłego kopa. W wilgotnych okolicznościach przyrody - odległość do zielonej trawki dla niektórych wręcz nie do pokonania. W pamięci mam widok starszych osób rezygnujących z wejścia na pokład, tudzież ludzi w kwiecie wieku wyskakujących z trolejbusu z pominięciem "strefy pod napięciem". Przy tej ostatniej czynności bardzo pomocne były, jak widać na zdjęciu, zachowane w dobrym stanie zabytkowe poręcze. Dziś takie rzeczy są nie do pomyślenia. Społeczeństwo nam zrobiło się jakieś takie 'mjętkie'. Jak coś niezgodne z normą, to zaraz biegną ze skargą do rzecznika praw od czegoś tam... Mięczaki! A myśmy dali radę!



Jakby na ironię, często podwyżki w komunikacji miejskiej były wprowadzane w primaaprilisowy dzień. Jednak w kwietniu 1994 żarty się pomału kończyły. Zapewne już w chwili wprowadzania powyższego cennika, pełną parą szły przygotowania do mającej wkrótce nastąpić dewaluacji złotego. No i tak, w ciągu jednego dnia, pierwszego dnia 1995 roku, z milionerów staliśmy się groszorobami. I komu to przeszkadzało?!



Znajomość naszego "drugiego języka" była w produktach zza wschodniej granicy bardzo wskazana. Któż by teraz wiedział, o co w tym napisie chodziło?

A mogła się taka znajomość języka rosyjskiego przydać, jak widać na poniższym zdjęciu. Wygląda poniższa sytuacja jak ćwiczenia z ratownictwa, ale niestety, to taka inna odmiana kasacji pojazdu (niezamierzona), z powodu zwarcia instalacji elektrycznej. Szczęśliwie zdarzyło się to w zajezdni, a nie na trasie, więc nikomu się nie stało. Zajezdni nie ma, takich trolejbusów nie ma, rosyjskiego w szkołach też nie ma... ale my trwamy na stanowiskach...


Zdj: Fotogaleria Transportowa, autor: j.w.


*  *  *  *  *  *  *

Kino - Trolleybus

No jakże mógłby być inny podkład muzyczny? No... mógł być (coś by się wymyśliło), gdyby nie przypadkowe odkrycie przeze mnie rosyjskiej grupy Kino. Po czasie, bo już nieistniejącej. Według informacji z netu, to grupa rozpadła się już dawno temu, wraz z przedwczesną śmiercią lidera grupy - Wiktora Coja - w wypadku samochodowym w 1990 roku. Muszę przyznać, że mają oni kilka kawałków, które wpadły mi w ucho i może jeszcze jakiś ich utwór tu zawita.
Skojarzenie utworu jakby samo się narzuca, ale kto tam wie, co w głowie artystów siedzi... Może wcale nie chodzi o trolejbus? Skoro utwór pochodzi z płyty pt: Naczelnik Kamczatki , i wcale nie chodzi o część obszaru Rosji, ale o... kotłownię!

czwartek, 07 lipca 2011, slawnw
Tagi: komunikacja

Polecane wpisy

Komentarze
2011/07/08 03:13:12
K.T. to też moje inicjały :) Kilka zdjęć ode mnie też dostaniesz jak wreszcie zmuszę się do włączenia skanera... a mam alergię na program do jego obsługi.
Przy okazji w temacie greencat.wrzuta.pl/audio/52gc7GaP0Df/marek_andrzejewski_-_trolejbusowy_batyskaf
-
slawnw
2011/07/08 19:36:13
Z inicjałami damy radę. Jakieś są "bisy" "cisy"itp. ;)
Trzeba jednak pamiętać, że jako poważne wydawnictwo "redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów" i... tendencyjnego przedstawiania zdjęć, oraz nie dotrzymuje żadnych terminów. :)

Trolejbusowego batyskafu nie znałem. Tak jak i tego rosyjskiego. Cóż, człowiek uczy się całe życie. To w moim przypadku też zasługa bloga. :)
-
2011/07/08 21:29:23
Rosyjskiego nie znam..ale mogę się załorzyć że chyba o wyjście awaryjne czy coś w tym rodzaju.

PS Lata lecą ale pewnie miejsce wciąsz jest takie...puste i nie wiadomo co dalej...pozostaje chyba tam zrobić gigantyczny plac zabaw :D bynanmniej nie tylko dla dużych chłopców.
-
slawnw
2011/07/10 21:27:27
Jeśli odrzucić narodowościowe animozje, to trzeba przyznać, że rosyjski jest całkiem przyjemnym w wymowie językiem. :)