Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Co przeszkadza gdyńskim marzeniom?



Gdynia. Miasto z marzeń... Marzenia o własnym, polskim niezależnym porcie w latach międzywojennych zostały ziszczone przed laty. A jakie teraz mogą przyświecać marzenia, gdy tamto, które legło u podstaw powstania miasta, już straciło na znaczeniu? Może tak coś w starym stylu? Aby miasto rosło w siłę a ludziom żyło się... Eee tam. To już przerabialiśmy i jakoś tak wciąż ten drugi człon ma kłopoty z samorealizacją.

W ostatnim czasie dowiedziałem się jednak, że są elementy gdyńskiego krajobrazu, które przeszkadzają w realizacji marzeń o coraz piękniejszym mieście. Okazuje się, że może to być praktycznie wszystko co nas otacza. I to niezależnie, czy zostało stworzone ręką człowieka, czy też jest wytworem matki natury. Nie tak dawno właśnie usunęliśmy naturalną przeszkodę w postaci topól przy Skwerze Kościuszki, które "odcinały miasto od morza". Teraz, gdy topól nie ma, to od razu lepiej czuć ten wiatr od morza. No, ale ponoć drzewa były schorowane, wiec nie ma czego żałować. Taka naturalna kolej rzeczy.

Jednak prezydent miasta Wojciech Szczurek idzie za ciosem. -Parkujące na Skwerze Kościuszki samochody niweczą charakter tego miasta - stwierdził on ostatnio. Słowa te przytoczono w artykule w art. "Ostatni sezon parkowania na Skwerze Kościuszki?". No cóż... Takie mamy czasy, w których trudno opędzić się od widoku samochodów. Z tym przeszkadzaniem, to wszystko zależy od punktu widzenia. Jednym przeszkadzają samochody, innym być może bliska obecność Sea Towers, a jeszcze innym - "oprawa handlowa" tego miejsca. Ja tam byłbym w stanie (i zapewne nie tylko ja) wskazać wiele miejsc w mieście z marzeń, które "niweczą charakter miasta" - pełno zdjęć z takich miejsc można znaleźć chociażby w archiwach bloga. No właśnie, ale jaki właśnie jest ten charakter miasta? Ze względu na krótką jego historię, brak tu zabytków, jakimi może się pochwalić chociażby pobliski Gdańsk, więc może...?


Może widok największej w kraju(?) powierzchni reklamowej przy głównej arterii miasta będzie najlepiej podkreślał charakter miasta? Powyższy widok z końca kwietnia. Na dzień dzisiejszy, prawdopodobnie obiekt spełnia już swoją reklamową powinność. Postawić kawałek blachy na "skwerku", która spowoduje, że samochody przestaną niweczyć charakter miasta - to każdy potrafi, ale spowodować, żeby takie straszydło nie niweczyło tego samego - to już zadanie dla fachowców...


Nie da się ukryć, że miasto żyje przede wszystkim z morza, czyli również z tego (poza połowem ryb), co za pośrednictwem tego morza sprowadzamy i wysyłamy. Tak prawdę mówiąc, widok portowych nabrzeży, jaki mam w pamięci odbiega znacznie od tego, co można zobaczyć dzisiaj. Nie wiem, gdzie te wszystkie statki się podziały, które "za komuny" stały w porcie, że nie można było dosłownie zaparkować pomiędzy nimi nawet rybackiego kutra? One tam tylko stały, czy też coś przewoziły? Chyba jednak coś przewoziły, bo w tamtym czasie Gdynia była jednym z niewielu miast, w którym można było dostać ładunek powrotny "w koordynacji". A jeszcze w pierwszej kolejności ładowały się w porcie miejscowe firmy. Teraz odnoszę wrażenie, że na dzień dzisiejszy w gdyńskim porcie to z powodzeniem wystarczyłby jeden basen portowy. No ale to tylko tak okiem laika, przy okazji.


Wróćmy jeszcze do przeszkód w realizacji marzeń o pięknym mieście. Ryszard Toczek - naczelnik Biura Rozwoju Miasta Gdyni, w wypowiedzi do artykułu o planach wytyczenia Doliny Logistycznej na pograniczu Gdyni, Rumi i Kosakowa "Doliny Logistycznej" stwierdził: -Kontenery przy ul. Hutniczej psują nieco obraz miasta. No i tu bym postawił kilka znaków zapytania, na znak swojego zdziwienia, bo jak to może być, że w portowym mieście widok kontenerów może przeszkadzać? Okazuje się - jak tłumaczy naczelnik - że... "to dobra lokalizacja, blisko portu oraz Trasy Kwiatkowskiego, łączącej się z obwodnicą". No więc w czym tkwi problem? "Ale także blisko centrum miasta" - dodaje on jednym tchem.
Na mój chłopski rozum, to chyba lepiej, że wszystko skupione jest w jednej okolicy z łatwym dostępem do dróg wyjazdowych poza miasto, prawda? No ale to znowu tak okiem laika...



Pozostając na ulicy Hutniczej zatrzymam się przy zabudowaniach pod numerem 12. Nie wiem, czy te wysłużone hale psują charakter miasta, ale gołym okiem widać, że zajęły się już nimi "służby oczyszczania miasta", o którym to fakcie świadczy chociażby brak rynien.



Moim zdaniem, nieszczęściem ul. Hutniczej - której przyległe okolice od zawsze miały charakter strefy przemysłowej - jest to, że stała się samozwańczą "drogą różową", alternatywną drogą do ul. Morskiej. Nieprzewidziana do takiego celu ulica, jest wiecznie zakorkowana. Swoje dorzuca nieprzemyślane usytuowanie przy niej hurtowni "Makro", która tak właściwie jest marketem blisko centrum miasta - żeby już tak trzymać się urzędniczej terminologii.



Budynek, który schowany jest za pasem krzaków i płotem o gęstej konstrukcji, dosłownie tonie w bagnie. Tylko dzięki temu naturalnemu kamuflażowi, budynek mniej psuje charakter miasta, niż widok kontenerów.



Na zapleczu, w cieniu drzew i kotłowni, odbywają się jazdy szkoleniowe nauki jazdy.


Coś czuję, że ktoś już ma chrapkę na tereny przy Hutniczej i odpowiednie decyzje co do tych terenów już w urzędniczych głowach zapadły. Tylko na mój rozum, wykazują się oni wielką krótkowzrocznością. Za kilkadziesiąt lat, gdy miasto nam się rozrośnie i centrum logistyczne znów znajdzie się blisko "centrum miasta", to nie płaczmy później, że przez to centrum przewalają się tabuny ciężarówek, podążających do i z portu z kontenerami.

Ale jest jakieś "światełko w tunelu", które sprawi, że pomysł długo nie ziści się. Choć z drugiej strony, nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać... Jak twierdzi pomysłodawca: "Dolina Logistyczna ma powstać nieopodal Obwodnicy Północnej Aglomeracji Trójmiejskiej, która na razie nie ma szans na finansowanie. Dlatego projekt może być skończony nawet pod koniec tego dziesięciolecia. Nie zmienia to faktu, że pierwsze firmy mogą lokować się w "dolinie" dużo wcześniej". Typowe. Najpierw ulokować w szczerym polu firmy, do których będą dojeżdżać ciężarówki drugorzędnymi drogami, niszcząc nieprzygotowane do tego celu odcinki. Samo życie.


*  *  *  *  *  *  *

Skoro kręciliśmy się wokół ulicy Hutniczej, to coś "z kuźni", aby jak najmniej było straconych lat.

Iron Maiden - Wasted Years

piątek, 15 lipca 2011, slawnw

Polecane wpisy