Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Polar - i życie stało się prostsze



Są takie chwile w życiu mężczyzny, którymi może sobie udowodnić, że całkowite równouprawnienie kobiet to utopia i nawet najbardziej zagorzała feministka musi czasami przeprosić się z płcią przeciwną.
-Mógłbyś zajrzeć do lodówki. Coś tam światełko nie działa - zagadnęła mnie pewnego dnia skruszona feministka. Kobieto - pomyślałem sobie - jakiż to problem - wymienić żarówkę? Kupi się odpowiednią żarówkę i po zabawie...



Po pierwszych oględzinach musiałem przyznać, że życie pełne jest niespodzianek. Po otwarciu lodówki okazało się, że jej wnętrze słabo rozświetlało różowe światło świetlówki (wiem, wiem, fachowo to się nazywa chłodziarką, ale "lodówki" już na dobre zagościły w naszych domach). W innych sytuacjach takie oświetlenie może by się sprawdziło, ale nie w urządzeniu bez okien. Z początku nic nie zapowiadało nadciągających na mnie kłopotów. Ot, wymieni się "światełko" i po bólu - dalej naiwnie myślałem. O ludzka naiwności! Po pierwsze okazało się, że ta prosta z pozoru czynność przypomina wymianę całego reflektora w samochodzie, zamiast wymiany tylko samej żarówki. Po drugie, sam jej zakup zaczął przypominać czas słusznie miniony.



Aby wymienić lampę, trzeba rozbebeszyć pół lodówki. No, może ćwierć, ale jak to brzmi: rozbebeszyć pół lodówki!

Najpierw trzeba zdobyć potrzebny element. 'Zdobyć' to właściwsze słowo, niż po prostu kupić. Najpierw swoje kroki skierowałem do wypróbowanej już niejednokrotnie placówki - takiego sklepu z częściami do sprzętu AGD w Chyloni przy ul. Helskiej. -Niestety od dawna tego nie mamy. I nie wiem czy w ogóle jest do dostania - padło prosto z mostu, abym nie miał większych złudzeń. Jednocześnie skierowano mnie do serwisu na Witominie, ale żebym nie cieszył się zbytnio usłyszałem od ekspedientki - jeśli nawet pan dostanie, to będzie to spory wydatek - ok. 100 złotych. Nie chcąc zatrzymywać się w pół drogi, zadzwoniłem więc do serwisu. -Serwis Whirlpool - oznajmił głos  słuchawce. -Yyyy mnie chodziło o serwis firmy Polar - odpowiedziałem zbity z tropu. -To to samo - usłyszałem w odpowiedzi. Po raz kolejny okazało się, że nie jestem na bieżąco (w 2002 roku światowy potentat wykupił zakłady Polar). Po krótkiej wymianie zdań, dowiedziałem się, że są ostatnie dwie lampy (oraz to, że posiadana przeze mnie lodówka to egzemplarz przedpotopowy). Patrząc na obecne budowanie autostrad w systemie "made in China", podziękowałem w duchu "komunie", że wytyczyła i zapoczątkowała budowę trójmiejskiej obwodnicy, dzięki czemu, podróż z Chyloni do Witomina nie była drogą przez mękę. Na miejscu, po zakupie lampy, od serwisantów otrzymałem jeszcze dobre rady na drogę: -niech pana nie korci aby ucinać przewody przy lampie. Najpierw trzeba zdjąć górną plastikową obudowę (która na pewno panu się wyłamie), aby dostać się do przewodów. Z tą ostatnią "radosną nowiną" - względem obudowy - natychmiast podzieliłem się z moją feministką, aby później nie być nazywanym nieudacznikiem, jakby stało się coś, co ma się stać. Aha, "światełko" kosztowało "zaledwie" 50 złociszy (kosztów wycieczki, z litości dla siebie, nie liczę). Pozostało już tylko zamontować to cudo techniki...

W prostych słowach można to ująć tak: jeśli nie masz człowieku dużo czasu i cierpliwości, a pod ręką: śrubokręta płaskiego i krzyżakowego, kombinerek, klucza nasadowego, lutownicy, końcówek przewodów, to daj sobie człowieku spokój z "wymianą żarówki" i wezwij fachowca. Chociaż... fachowiec może ci wyłamać obudowę. Mnie się udało ją oszczędzić.


Aby nie było zbyt prosto, końcówki przewodu były... różnej wielkości.



Właściwie, to że w tytule padło na wyrób firmy Polar, to nie oznacza, że nie mogłaby się tam znaleźć nazwa dowolnej firmy. Wszystkie z nich, bez wyjątku, starają się nam tak umilić życie, aby nie było ono zbyt proste i abyśmy najlepiej zamiast naprawy, kupili sobie od razu nowy sprzęt. Ja tam generalnie nie jestem przeciwko postępowi, ale niech ten postęp będzie bardziej przyjazny dla mnie. Wiem - utopia, ale pomarzyć rzecz dobra. No i mam taką drobną satysfakcję: muszę zmartwić firmę Whirlpool - nie kupię jeszcze jej nowego wyrobu. Stary - aczkolwiek zaledwie 10-letni - ma się znowu dobrze.


Małe P.S. - aby choć odrobinka była ze "spoglądania wstecz".
Pierwszą chłodziarkę sprężarkową zakłady Polar wyprodukowały w 1962 roku, a w 1968 świętowano zejście z taśmy jej milionowego egzemplarza.


*  *  *  *  *  *  *  *

Skoro wzeszło nowe słońce w lodówce...

Pulp - Sunrise

sobota, 04 czerwca 2011, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
2011/06/05 03:48:59
Znam ten ból, mam lampę świetlówkową, która zaczęła migotać. Poszedłem do dużego marketu po nową. No i okazuje się, że takich świetlówek w handlu już nie ma :(
-
2011/06/05 16:23:24
:D no tak kilka dni temu została mi sprawiona nowa lodówka(trochę buczy przy otworzeniu), bo już ta cała Amica co miałem tyle pszeszła

-Może nie migała, ale już przestała oświetlać lampka
-Nie zamrażala zbyt dobrze
-Dziwiczki się nie domykały

A teraz losy Amiki :D można oglądać na zewnątrz domu(tego nie zobaczy się na mapach od google), było 3 panów nią zainteresowanych, ale odrzucili ofertę bo coś im się nie podobało, już zapomniałem co
-
slawnw
2011/06/05 21:28:36
@Flyethemoon - No kochany, skoro drzwiczki się nie domykały, to trudno żeby dobrze zamrażała. ;)

@Gregv5 - Ból jest większy, gdy przez jakąś duperelę, trzeba wymieniać cały sprzęt. :(