Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Krew w mojej komórce?



Co prawda lubię, gdy wpis mi się rozrasta w miarę zbierania do niego informacji, ale gdy on zaczyna mi się całkowicie rozjeżdżać... Nie, że skręca na boczny tor. Całkowicie się rozmija z początkowym zamysłem...



Obecnie w użyciu są modele... A skąd ja niby miałbym wiedzieć jakie są ich nazwy i jak je ułożyć według starszeństwa?

Ostatnio będąc w gronie znajomych rzuciłem hasło: komórki na stół! Pomyślałem, że ten przedmiot powszechnego użytku tak szybko się zmienia, nie tylko jeśli chodzi o funkcje, ale i wizualnie, że postanowiłem przeprowadzić eksperyment. Gdy spotkamy się w tym samym gronie za bliżej nieokreślony czas, to zobaczymy jakie zaszły zmiany.

No i już miałem wszystko w głowie ułożone, co do następnego wpisu dla potomnych. Miałem tylko dodać, że nie interesują mnie kolejne wodotryski, jakimi są nafaszerowane kolejne modele... No właśnie, już w zasadzie nie są to tylko modele telefonów, bo coś tam więcej potrafią te cacuszka, ale mnie to niewiele interesuje, bo to coś ma mi tylko pozwalać się komunikować z innymi w dowolnie wybranej porze dnia (nocy już nie bardzo) i miejscu. I tyle.

Już wszystko sobie w głowie poukładałem, a tu usłyszałem dzisiaj w radio o filmie opowiadającym o kopalniach kobaltu w Kongo, w których w nieludzkich warunkach pracują dorośli i dzieci, abyśmy mogli cieszyć się - między innymi - naszymi komórkami. Według opisu filmu "Krew w twoim telefonie" (tyt. org. "Blood in the mobile") znalezionego na tej stronie, nie bez patosu, jest opisane mniej więcej to samo co usłyszałem w audycji radiowej. Dobrze, że powstają takie dokumenty, które mają nam otwierać oczy na świat w którym żyjemy. Jednak trudno mi się zgodzić z tym, że w tym "niemoralnym, nielegalnym i tragicznym w skutkach przemyśle wydobywczym, uczestniczą wszyscy, którzy korzystają z telefonów komórkowych". To zwykłe naciąganie faktów. Nie można im zarzucić logiki, ale są zbyt daleko idącymi uproszczeniami.

Załóżmy, że miliony ludzi obejrzą ten film i otworzą im się oczy na ten nieludzki proceder. I co? Urządzimy sobie "dzień bez komórki"? Albo "tydzień bez komórki" na znak protestu? Bo zapewniam, że dłużej bez tej "zabawki" nie wytrzymamy z pewnością we współczesnym świecie (ja osobiście dałbym radę, ale mój pracodawca z pewnością tej ekstrawagancji nie będzie na dłuższą metę tolerował). Żyjemy w świecie pełnym zależności, na które nie mamy wpływu, a wybór jaki mamy jest tylko pozorny. Z drugiej strony: tak z ręką na sercu - kogo z nas tak naprawdę obchodzi, skąd się bierze kilka miligramów kobaltu do naszej komórki, albo w jakich warunkach powstaje kolejna koszulka "made in China"? Chcemy mieć coraz więcej i coraz taniej. Jednocześnie coraz mniejsze pole nam pozostaje dla wolnego wyboru, aby móc utrzymać się na powierzchni. Jeśli nawet uprzemy się nie brać na siebie "afrykańskiej krwi" i zrezygnujemy z tej całej nowoczesnej elektroniki, to w rezultacie znajdziemy się na marginesie życia społecznego. I nasza sytuacja będzie zbliżona do tych ludzi z Konga. A tego od siebie przecież nie oczekujemy, prawda?

W rzeczywistości, wysoko ponad naszymi głowami rozdawane są karty. I to są w dodatku karty znaczone. Możni tego świata po ataku na Nowojorskie WTC każą ludziom przez 10 lat uganiać się za człowiekiem-symbolem i świętują z wielką pompą jego zabicie, wydając na tą wieloletnią pogoń zapewne miliony dolarów. W tym samym czasie zginęło w wojnie domowej w Kongo kilka milionów ludzi (5 milionów w ciągu 15 lat) i nikt się nawet o tym nie zająknął. Dlaczego? Bo w tym przypadku biznes się kręci w odpowiednim kierunku. Surowce kupione. Po obróbce, w produkcie finalnym, przyniosą nabywcom krociowe zyski. Wtłoczone do Konga pieniądze za surowce i tak wrócą do obiegu, przeznaczone w dużej części na zakup przez ten kraj broni - oczywiście w trosce, aby nic nie zakłócało wydobycia surowców. I to całe zło dzieje się przez to, że kupiłem komórkę? Sory, nie dam sobie tego wmówić.


*  *  *  *  *  *  *

ABBA - The Name Of The Game

Dodatek pozostawiam takim, jakim miał on być zanim wpis mi się rozjechał. To miało być tak a propos tej gry planszowej, którą widać w teledysku, że niby teraz takie gry zastąpiły nam te dostępne w komórce. Ale zostawiam go w tej formie, bo co jest grane na tym świecie, to nietrudno zgadnąć, ale zawsze tak będzie, że ktoś sobie gra w ciepłym mieszkanku, a ktoś kopie kobalt...


wtorek, 17 maja 2011, slawnw

Polecane wpisy