Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Ginące oazy





Nie mając już wiele do pokazania z lat minionych, niecierpliwie patrzę wokół siebie, aby utrwalić współczesne widoki, których "dni", czyli lata, są według mnie policzone. Jednak robienie zdjęć całkowicie pustego pola nie jest zbyt atrakcyjne. Przekonałem się, że najlepszy efekt jest wtedy, gdy coś wyburzono, a na tym miejscu powstało coś nowego. Na tym polu również nie mogę się pochwalić sukcesami, ale nie ustaję w wysiłkach.




Wiele razy mijałem taką swoistą oazę pośród miejskiej dżungli. W końcu zmusiłem się do zatrzymania i uwiecznienia sielskiego obrazka z pogranicza Wejherowa i Redy (tak po prawdzie to nie wiem dokładnie do którego miasta ten teren należy). Nie trudno zauważyć, że jadąc przez nasze tereny miejskie, okazuje się, że do Trójmiasta przykleiły się już tak szczelnie inne miejscowości, że rozpoczynając podróż w Pruszczu Gdańskim i poruszając się w kierunku północnym, nie opuszczamy terenu o zwartej zabudowie aż nie wyjedziemy poza Wejherowo. A i ten stan rzeczy nie potrwa długo, bo to ostatnie zaczyna się scalać z Gościcinem, które z kolei rozrasta w kierunku...
Właśnie z tych powodów, sielski - wiejski obrazek (staw, pasące się konie) w tym miejskim towarzystwie rozczulił mnie na tyle, że nie mogłem oprzeć się zrobieniu kilku zdjęć. Los tego miejsca jest już praktycznie przesądzony. Z każdej strony napiera nań miejska zabudowa. Trochę to jeszcze potrwa, ale zanim się obejrzymy, to te zdjęcia będą tylko wspomnieniem.






Z kolei informacja, że u zbiegu ulicy Świętojańskiej i 10. Lutego w Gdyni "może powstać hotel", zmobilizowała mnie z kolei do zrobienia kilku ujęć tego zakątka, które też jest taką małą oazą spokoju pośród zgiełku miasta.







Zmobilizowałem się tak bardzo, że uwieczniłem nawet miejski szalet. A niech będzie, na pamiątkę! Ewentualną pamiątkę, bo czy te wyczytane w internecie zamiary co do tego terenu się ziszczą, to pewności nie mam. Wróżką nie jestem i przewidywanie przyszłości nie jest moją mocną stroną.






Skoro zahaczyliśmy o umiejętność przewidywania przyszłości, to załączę jedno zdjęcie z właśnie oddanej do użytku nowej gdyńskiej inwestycji, które pokazuje, jak trudno czasem przewidzieć przyszłe zachowania ludzkie. Bo z tymi zachowaniami w dziedzinie inwestycji, to trochę jest łatwiej.




Wyjście z nowego tunelu od strony skweru Plymouth zostało wykończone w dość zaskakujący dla mnie sposób. Skutkuje to tym, że teraz ludzie wydeptują swoją ścieżkę na nowym trawniku, prostując sobie zakręconą drogę.



*  *  *  *  *  *  *

Trochę czasu zajęło mi tendencyjne dobranie dodatku muzycznego, nie wiedząc, jaki przyjąć punkt zaczepienia. W końcu jednak przeważył widok stawu z pierwszych zdjęć i taka myśl, że być może w przyszłości, jedna z ulic osiedla jakie prawdopodobnie powstanie na tym terenie w przyszłości, będzie się na przykład nazywać ul. Stawową. I pewnie nikt w przyszłości nie będzie zdawał sobie sprawy, skąd taka nazwa się wzięła?
No i z tego względu, dzisiejszy utwór z nazwą ulicy w tytule. Znana ulica i znany utwór z 1978 roku.

Gerry Rafferty - Baker Street


piątek, 06 maja 2011, slawnw

Polecane wpisy