Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Co tam panie za kulisami?




W ostatniej chwili... ale już dwa lata temu.

Niech to zdjęcie, przedstawiające kawałek nie istniejących już arkadowych murów, łączących domy przy ulicy Podolskiej, będzie ilustracją do kilku zdań o tym, co dzieje się za kulisami bloga.
Czasami w moje skromne progi zawitają - drogą mailową - nieznajomi goście. Czasami z pytaniami, czasami z darami. Anonimowy darczyńca, (którego zdjęcia zaistniały na blogu tutaj) przesłał mi ostatnio jeszcze kilka zdjęć z budowy nowoczesnej - wielkopłytowej - Cisowej, ale wstrzymuję się z ich opublikowaniem, bo chcę zrobić kilka zdjęć porównawczych. A do tego potrzeba czasu i odpowiedniej pogody, aby te zdjęcia jakoś wyglądały. To było a propos "z darami". Zaś z pytaniem ostatnio zgłosił się ktoś prowadzący stronę "Klub filmowy". Pytanie niech pozostanie między zainteresowanymi, ale na stronie znalazłem wiele smakowitych zdjęć gdyńskiego kina "Warszawa". Na przykład taka palarnia skryta za "parawanem" z metaloplastyki. No coś wspaniałego!

Chociaż zdaję sobie sprawę, że na różnej maści forach to zazwyczaj ludzie dają upust swoim frustracjom, to jednak czasem coś we mnie pęknie i próbuję dodać swoje trzy grosze przy tematach związanych z miniona epoką, ale jak tu wytłumaczyć zagorzałym wrogom socjalizmu, że nie jest się za powrotem poprzedniego systemu, ale za trzeźwym spojrzeniem na przeszłość? Nie mam doprawdy pomysłu, jak to przekazać? Wszystko, co nosi łatkę "PRL", trzeba zgnoić, zadeptać, choćby nie wiem co. Tak z urzędu. Bez zastanowienia. Aby komuś czasem nie zakiełkowała myśl, że ludzie za poprzedniego systemu mogli być odziani w coś innego, niż worki po ziemniakach (tu nawiązuję do za chwilę linkowanego atr.). To już jest po prostu żałosne. Nie inaczej sprawa się przedstawiała, przy komentowaniu zdjęć z "kolorowej Warszawy". Po prostu, nie wolno nawet wspomnieć półsłówkiem, że za PRL-u, poza wielką polityką, istniało normalne życie. Bo to politycznie niepoprawne jest. Burzy ogólny pogląd na sprawę. Doprawdy, wiele dziesiątek lat musi jeszcze minąć, zanim "prześpimy się z tematem" i zaczniemy na wszystko patrzeć z dystansu. Nie wystarczy powiedzieć: PRL był szary, aby mieć pełny obraz przeszłości. Gdyby tamte "kolorowe zdjęcia" były sygnowane rokiem 1938 dla przykładu, to wszystko byłoby ok? Pewnie tak, bo wtedy - w wolnej Polsce - było wszystko kolorowe. Przynajmniej taki jest ogólny pogląd. Tylko dlaczego w tamtych latach utworzono w Gdyni specjalny "Etap Emigracyjny" dla wyekspediowania rodaków do Ameryki? Nie chcemy wiedzieć, że obok ekskluzywnych sklepów na Świętojańskiej istniały całe dzielnice slamsów w kwitnącej Gdyni? Tak jest zapewne wygodniej, ale czy uczciwie? Tu mam już spore wątpliwości.


*  *  *  *  *  *  *

Alan Parsons Project - Eye In The Sky (live)

Wybór padł na ten utwór (z 1982 roku), bo ten blog stał się takim moim oczkiem w głowie. Nie wiem jakie jest zapotrzebowanie społeczne zaglądających tu, ale już raczej na stałe będzie na blogu powiązana muzyka ze słowem i zdjęciami. Choć już sensu linkowania w sekcji "wpisy udźwiękowili" już nie jestem tak pewien, bo część z nich jest drogą donikąd. Ostatnio zawziąłem się i sprawdziłem 60 linkowanych utworów. Na dzisiejszą chwilę, 52 z nich nadal funkcjonuje, co jest wynikiem całkiem niezłym (zadziwiające, że większość skasowanych na mocy prawa, to... polskie utwory!?). A wracając do samego dzisiejszego utworu, to słuchając tej popowej pioseneczki może trudno uwierzyć, że Alan współtworzył płytę Pink Floyd "Dark Side of The Moon", ale tak to było. Różnych gatunków muzycznych artyści się chwytają i ja też mam tu taki niezły misz-masz. Przynajmniej nie jest zbyt nudno - mam nadzieję, bo w odróżnieniu do słów piosenki: ja nie "umiem czytać w waszych myślach".

niedziela, 22 maja 2011, slawnw
Tagi: takie tam

Polecane wpisy