Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Co nam zostało z tamtych lat?






Z "tamtych lat", czyli z roku 1978, pozostało mi do publikacji już tylko to powyższe zdjęcie. W tym czasie było widoczne gołym okiem, jak w tyle zostaliśmy w wielu dziedzinach. W tym i motoryzacji. Klasa lux w porównaniu z naszą ówczesną nysą.

Ale ja nie o tym. Potrzebne jest mi takie pokrętne wprowadzenie do kolejnego wpisu, który rozluźni atmosferę bloga. W tyle pozostaliśmy również pod względem znajomości języków obcych, której to luki nie mogły wypełnić obowiązkowe lekcje języka rosyjskiego. Język nie całkiem bezużyteczny, ale niekoniecznie jest nam potrzebna powszechna jego znajomość. Bardziej rozległe zastosowanie ma oczywiście język angielski lub niemiecki, lub... chiński, ale nauka tego ostatniego to już wyższa szkoła jazdy bez trzymanki! Nawiasem mówiąc, wiele osób pilnie się teraz uczy rosyjskiego, który jest potrzebny nam (czy się to komuś podoba, czy też nie) ze względów na chociażby kontakty handlowe. I nie ma się tu co obrażać a rzeczywistość.

Nie namawiam tu oczywiście do powrotu do nauki "języka okupanta", ale tak patrząc z perspektywy czasu muszę przyznać, że władze PRL-u były lepsze w czymś, niż obecne. W konsekwencji działania. Języka rosyjskiego każdy z nas wapniaków uczył się przez długie lata. A jak wygląda to w wielu przypadkach dzisiaj? W podstawówce/gimnazjum uczy się dziecko angielskiego. Później idzie na przykład do liceum, ale w tym wybranym przez naszą pociechę, językiem wykładowym jest już na przykład... niemiecki. Dalsza edukacja, to dalsze niespodzianki w naszym systemie nauki języków obcych, który nie sprzyja konsekwentnej nauce. Jak już wspomniałem, nie tęsknię za rusyfikacją, ale tęsknię za konsekwencją. Tak jak kiedyś byle jak uczyliśmy się rosyjskiego (z powodów ideologicznych), tak w wielu przypadkach i dziś nasze dzieci są uczone "po łebkach". W rezultacie, znajomość języków obcych naszej obecnej młodzieży pozostawia wiele do życzenia. Znam to niejako z autopsji. Wyznam szczerze, choć mogę być za te słowa zganiony, że jestem zadowolony ze znajomości języka naszego "wielkiego brata". Paradoksalnie, obecnie wielokrotnie jego znajomość mi się przydała. Bardziej niż w latach jego nauki. Mówi się wszak, że nauki nigdy za wiele. Poza tym, dla mnie umiejętność zrozumienia innego człowieka, który posługuje się dźwiękami niezrozumiałymi dla sąsiada zza miedzy, to umiejętność... z rodzaju tych magicznych. Tak ja przynajmniej to odbieram.


Ostatnio okazuje się, że szykuje się nam w szkolnictwie powrót do przeszłości. Tej z lat słusznie minionych. Mianowicie jest plan powrotu do lekcji, zwanych kiedyś oficjalnie wychowaniem muzycznym, a pospolicie: "śpiewem". Okazuje się, że zajęcia, które miały skupić w jednym wszystkie dziedziny sztuki, nie okazały się dobrym rozwiązaniem. Ale to już niech fachowcy sobie rozstrzygają, a my, skoro zahaczyliśmy o język rosyjski i śpiew, to naturalną tego konsekwencją, będzie tendencyjny dodatek muzyczny.


*  *  *  *  *  *  *

Место Встреци - Пятница

Przeróbka utworu The Cure - Friday I'm In Love. Wapniaki mogą sprawdzić, co tam w ich zakamarkach szarych komórek pozostało. A młodzież... niech zazdraszcza!

sobota, 19 marca 2011, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
marzatela
2011/03/19 21:34:45
Pamiętam, jak w szkole rozdawano nam adresy w celu nawiązania korespondencji. Jakaś praktyczna nauka języka z tego wychodziła.
W temacie muzycznym - zdecydowanie najlepiej pasuje to:
[a="www.youtube.com/watch?v=TVLhXMsdD1g]Zawsze niech będzie...[/a]
Może wstyd się przyznać, ale lubiłam tę piosenkę. Podobnie jak "Rozkwitały jabłonie i grusze.."
-
marzatela
2011/03/19 21:36:05
Przepraszam, źle wpisałam link. Prawidłowy jest tu:
Zawsze niech...
-
slawnw
2011/03/20 20:22:47
Niestety wpis mi się omsknął o jeden dzień, więc załączona piosenka może nie ma już takiego wydźwięku jaki był zaplanowany. A poza tym, w założeniu dodatek muzyczny ma być jeden, chociaż niejednokrotnie korci mnie aby poszerzyć "ofertę". Druga sprawa, nie wiem czy owe dodatki wielu osobom przypadają do gustu? Nie można nikogo zmusić do słuchania niechcianej muzyki. :)

Nie ma się czego wstydzić. Język rosyjski jest takim... miłym dla ucha, gdy się odrzuci polityczne konteksty. A jeszcze mi się przypomniało, że język ten był pomocny przy ortograficznych dylematach języka polskiego, ale o co tam chodziło? Tego dokładnie nie pamiętam.