Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Kultura nocą




Na chwilę przystanąłem naprzeciwko siedziby gdyńskiego EMPiK-u, jak te dwie panie przy przejściu. Ciekawe... Mimo upływu wielu lat i rozpowszechnieniu się fotografii amatorskiej, człowiek fotografujący coś innego niż rodzinę na wakacjach ciągle wzbudza zainteresowanie przechodniów jakby był przybyszem z innej planety. Ja jednak, pomimo bacznych spojrzeń wkoło, na chwilę odgrodziłem się niewidzialną zasłoną i ku swojej uciesze zanurzyłem się w kilku wspomnieniach związanych z widocznym po drugiej stronie ulicy sklepem.

Zanim jednak dodam kilka słów od siebie, to zajrzyjmy do oficjalnych źródeł. Widoczna na zdjęciu kamienica przy ul. Świętojańskiej 68 powstała w 1936 roku. Na parterze i piętrze urządzono luksusowy dom towarowy "Bon Marche". Po wojnie, jak to zazwyczaj bywało, obiekt przejęło państwo i z jego nadania, w 1958 roku powstał tu Klub Międzynarodowej Prasy i Książki "Ruch" (po wykwaterowaniu Sp. Pracy Usług Motoryzacyjnych). Na parterze była kawiarnia i czytelnia, po drugiej stronie księgarnia.**

Jak przez mgłę pamiętam coś, co mogło być ową czytelnią, ale za to doskonale pamiętam część księgarni, która wiele lat temu była celem moich pielgrzymek do "empiku". A konkretnie miejsce ulokowane na samym jej końcu - patrząc od wejścia - w którym sprzedawano płyty, z niezapomnianym elementem: miniaturową tablicą szkolną, na której czarnym tle białą kredą wypisywano dostępne w sprzedaży single "Tonpressu". Zazwyczaj lista nie była zbyt długa. W latach posuchy, wszystko rozchodziło się jak świeże bułeczki. Chociaż w tamtych czasach większość zdobytych łupów należało traktować jak święto, to zakup jednej pozycji zapamiętałem szczególnie, tak jakby to było wczoraj. Gdy pewnego dnia jeden z moich kolegów powiedział od niechcenia, że w "empiku" widział płytę The Beatles - i to za 70zł! - co od razu wydało mi się wtedy niebywale atrakcyjną ceną, to bez namysłu wyruszyłem na kolejną "pielgrzymkę". Pomimo tego, że "płyta" okazała się zaledwie dwoma małymi, czarno-srebrnymi krążkami z największymi przebojami Beatlesów (które znałem na pamięć), to i tak składanka wyróżniała się czymś na tle innych tego typu wydawnictw - ciekawą okładką. I chyba głównie to sprawiło, iż zawód, że nie jest to "prawdziwa" płyta nie był zbyt wielki. No cóż, i w tamtych czasach dla wielu ludzi płyta to była po prostu płyta. Nieważne, co przycupnęło pomiędzy jej rowkami. Wystarczyło, żeby była okrągła...




W czasach bardziej współczesnych, gdy KMPiK przekształcił się w EMPiK (po zlikwidowaniu RSW w marcu 1990) najbardziej pamiętam "próbę sił" pomiędzy Kodakiem a księgarnią w tej przedwojennej kamienicy. Nie wiem na ile była to rzeczywista próba sił, ale zmiana znaczenia i zajmowanej powierzchni laboratorium fotograficznego Kodaka była - i jest obecnie - odzwierciedleniem zmian w ewolucji fotografii. Początkowo, gdy poznaliśmy dobrodziejstwa z oglądania swoich zmagań z kliszą fotograficzną w przeciągu godziny, "Kodak" znajdował się w piwnicy. Później, gdy na dobre rozsmakowaliśmy się w prostych aparatach i życie fotografującego stało się prostsze, zajął większą część (jeśli nie całą) południowego skrzydła. Ale nic nie może wiecznie trwać. Wzrost popularności fotografii cyfrowej zredukował do minimum rolę tego typu laboratoriów usługowych. Obecnie punkt przycupnął sobie na boku i pełni rolę dość marginalną, choć nie dał się do końca zepchnąć w cień, znajdując się mimo wszystko przy jednym z głównych wejść.

Jest jeszcze jedna ciekawostka w najnowszej historii Empiku o której nie miałem pojęcia (bo nie mogłem mieć, jako wyznawca obrotu gotówkowego). Na początku 2009 roku władze sieci sklepów postanowiły "skrócić dystans między klientem a sprzedawcą". Pracownicy salonów zwracali się po imieniu do klientów płacących za towary kartami płatniczymi. Nie było to oczywiście spontanicznym odruchem tych pierwszych, lecz odgórnie narzuconym przymusem. Cały misterny plan diabli wzięli zanim tak naprawdę się zaczął. "Góra" twierdziła, że jeszcze do tego nie dorośliśmy i "być może potrzeba czasu, aby nasz krąg kulturowy przekonał się do takiej formy bezpośredniej komunikacji".***
Podobno wszyscy po obydwu stronach lady odetchnęli z ulgą po rezygnacji z eksperymentu na żywym organizmie, pomimo, że nie było "żadnych powodów, aby wycofywać się z tego pomysłu". Hmmm. Skoro nie było powodów, to po co się wycofano?
Jak to się mówi w naszym "kręgu kulturowym": życie pełne jest niespodzianek i ful of zasadzkas. Wydaje się, że w jedną z takich zasadzek wpadli zarządzający firmą. Nic na siłę...


Dodatek muzyczny: Budgie - Time to Remember
Pomimo, że aż się prosiło w tym wpisie o coś z repertuaru The Beatles, to zrezygnowałem z tego pomysłu dusząc go już w samym zarodku. Utwory które znalazły się na wspominanej składance są znane wszystkim na wylot. Będzie zatem jeszcze okazja do podłączenia czegoś mniej znanego.

**  wiad.hist. za wydawnictwem "Encyklopedia Gdyni".
*** "Empik rezygnuje..." - link do art.

sobota, 22 stycznia 2011, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
2011/01/23 00:48:31
Do owej kawiarni wchodziło się drzwiami z prawej strony bramy, była w głębi, tam gdzie poziom obniża się o kilka schodków. Można było tam poczytać prasę codzienną. Natomiast właściwa czytelnia była o jedną kondygnację wyżej i zajmowała całą powierzchnię obecnego EPMPIKu, dostępne były tam wszelakiego rodzaju pisma codzienne, tygodniki, miesięczniki itd...

Jeszcze dodam, że w czasach transformacji ustrojowej (po prawej stronie, zaraz przy wejściu) miał swój punkt usługowy facet od przegrywania płyt na kasety. A więc coś co dziś już jest sprzeczne z prawem, choć może nie do końca, bo teraz piractwo przeszło do sieci i tam do dziś kwitnie.
-
facetmorski
2011/01/23 23:50:35
Budgie....miód
-
slawnw
2011/01/27 21:14:36
Myślę, że cały przemysł fonograficzny (i nie tylko on) przeklina w duchu cały ten internet. Kiedyś można było piratować z kolegami z bloku. Dzisiaj praktycznie z całym światem. Właściwie to nic - oprócz zasięgu działania - się nie zmieniło.
A propos. Lubimy wypominać i wyśmiewać absurdy PRL, ale przecież cały czas zapisuje się katalog z absurdami kolejnej RP (już się pogubiłem której to już z kolei).
Wszyscy chyba pamiętamy w zasadzie pirackie kasety firmy "Takt" (kiedyś powstała podróbka podróbki: nazwana "Tak!"). "Takt przeciw piratom" to tak jak "piraci przeciwko piratom:
www.pcworld.pl/news/46855/Takt.przeciw.piratom.html