Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Co by było, gdyby...?




Jeden z ostatnich komentarzy, zawierający pytanie z serii: co by było, gdyby...?, stał się pretekstem do zamieszczenia dzisiejszych zdjęć i zastanowienia się, co by było gdyby nie było PRL-u? W ramach oczywiście zainteresowań tego blogu. Innym pozostawiam dywagacje na wysokim politycznym szczeblu.




Właściwie, to nie ma co tu dużo rozważać, bo co by było, to wiem...
Czymże byłyby te zamieszczone zdjęcia, gdyby nie miniona epoka? Nie wartymi uwagi, starymi, zapomnianymi fragmentami miasta. Po prostu czymś, co w naturalny sposób wypierane jest przez nowe. Tak jak to się dzieje w większości krajów świata. A tak, dzięki posiadaniu niechcianego systemu i szybko dokonującym się zmianom, możemy uprawiać swoistą archeologię PRL-u, traktując ją jako egzotyczną wycieczkę w przeszłość.
Powyżej: ledwo widoczna już pozostałość napisu (neonu?) po kinie Neptun w Orłowie. Poniżej: stara informacja ze stacji PKP tej samej dzielnicy. Przy ulicy Inżynierskiej już nie znajdziemy automatów biletowych... Chyba zaglądający tu, zgodzą się ze mną, że gdyby nie "rocznik urodzenia" widocznych na zdjęciach nieistotnych już fragmentów miasta, nie byłyby one wartymi uwiecznienia. Tylko świadomość, że to już nie z tego świata jest, wyzwala potrzebę ich uwiecznienia. Taka podróż w czasie bez konieczności uciekania się do sztuczek znanych z filmów s-f.






Wiele razy słyszałem i czytałem poprawne politycznie wypowiedzi, że to niebezpieczne: taka nostalgia za minioną epoką. Nie widzę jednak w tym jakiegoś zagrożenia. Wręcz wydaje mi się, że może być to pożyteczne i pozwoli nowym pokoleniom spojrzeć bardziej obiektywnie na codzienne życie PRL-u. Jak na razie jednak królują tendencyjne wspomnienia z "kartkami" na czele.

No to poniżej: szary komunistyczny rower - o dziwo, kupiony nie na kartki...


"Szary", kolorowy rower "Wigry-3".


Faktem niezaprzeczalnym jest, że na wiele dóbr tego świata musieliśmy spojrzeć zza krat. W związku z tym, przypomniała mi się (i znalazłem na YT) taką perełkę muzyczną, z szarych czasów o takim właśnie tytule: "Spojrzeć zza krat" (choć utwór nie o "takich kratach"). Można ją znaleźć na wydawnictwie "Piotr Kaczkowski przedstawia: MiniMax 2". Z notki przy utworze zespołu Stratus, możemy dowiedzieć się, jak w szarych czasach załatwiało się sprawy wejścia na rynek muzyczny. Dzisiaj, taka sytuacja raczej nie do pomyślenia.
"Wiosną 1982 roku przed budynek Programu III przy Myśliwieckiej zajechała ciężarówka z dużym napisem Uzdrowisko Ciechocinek. Jej kierowca, Stanisław Melkowski przy poprzednim kursie zlokalizował naszą siedzibę, a teraz postanowił podzielić się nagraniem swojego zespołu (kierowca zaopatrzeniowiec, pracownik mleczarni, malarz pokojowy i kierownik zakładu przemysłowego). Piosenka trafiła nawet na Listę Przebojów (notowania 46-50), nakręcono do niej teledysk, ale dopiero dziś po raz pierwszy ukazuje się na płycie."

Stratus - Spojrzeć zza krat.


sobota, 18 grudnia 2010, slawnw

Polecane wpisy

Komentarze
marzatela
2010/12/18 13:20:11
Wigry to był bardzo dobry rower. Aż żal, że takich już teraz nie ma.
-
2010/12/19 03:40:18
Tak mi się skojarzyło w286.wrzuta.pl/audio/0BZfFjvwH8t/bukartyk_piotr_inne_kraje
-
2010/12/19 12:02:35
Jak bardzo byłem zapatrzony w swój rower, świadczy mało (delikatnie mówiąc) reklamowe tło. Oczywiście, nie można było tego kupić ot tak sobie, wchodząc do sklepu, tak jak teraz, ale... Jak się można zorientować, na tym forum:
forum.gazeta.pl/forum/w,16256,107838000,,Dobry_rower_w_PRL.html?v=2
było trochę tego. Wątek zaczyna się, sądzę, że prowokacyjnie: "Bardzo trudno było kupić rower w tych podłych czasach, komuniści woleli produkować czołgi", ale później już nie wygląda to tak tragicznie. :)