Wapniak na świat spogląda
Blog > Komentarze do wpisu

Zmiany z różną prędkością


Po krótkiej przerwie zaczynamy dość przyziemnymi artykułami codziennego użytku...

Co jakiś czas jak bumerang powraca mi w myślach miniona epoka. Nie w celach wyciskania łez wzruszenia, ale w celach porównawczych. Aby spojrzeć na szybkość zmian wokół nas, czasami ocenić ich pozorności lub wręcz, w niektórych przypadkach, braku takowych.

Wpadł mi w ręce nie tak dawno temu dość prozaiczny produkt codziennego użytku. Kiedyś obiekt, który trzeba było sobie wystać, załatwić, lub zamienić za uzbieraną makulaturę. Tak, chodzi o zwykły papier toaletowy. Jak najzwyklejszy. Nie taki kolorowy, z zapachem, niecodziennym nadrukiem, kilkoma warstwami.
W internecie natknąłem się na artykuł pt: "Królowa PRL" Piotra Lipińskiego z dna 20.01.2009. Nie tylko jest w nim mowa o "królowej-rolce", ale ja przytoczę tu jeden, końcowy fragment artykułu o niej traktujący: "...Nic nie zapowiada końca ery papieru toaletowego. Chociaż akurat ten ten szary, PRL-owski papier toaletowy, zawsze był trudny do zdobycia i taki pozostał do dzisiaj. Ze sklepowych półek wyparł go papier kolorowy i delikatny. Papier przypominający PRL-owski można jeszcze niekiedy spotkać w polskich pociągach". No i tym razem pozwolę sobie nie zgodzić się z redaktorską wizją współczesnego świata. Jest to wynikiem, że redaktorski stołek jest dość "wysoko zawieszony" i często z jego poziomu nie widać wielu prozaicznych zdawałoby się rzeczy.




Powyżej: "okładka" papieru toaletowego. Takiego zwykłego, szarego, bez zapachu, składającego się tylko z jednej szorstkiej warstwy, z nieskładnym nadrukiem na obwolucie. Fakt: produkt w tej formie trudny nadal do zdobycia. Ale jest. Wbrew powszechnemu pędowi ku komfortowi. Można powiedzieć, że w pewnym sensie - elitarny, bo nie każdym czterem literom odpowiada.
Specjalnie zostawiłem widoczną z lewej strony datę produkcji, bo myślę, że ktoś mógłby pomyśleć o tym produkcie jako pozostałości po minionej epoce, cudem gdzieś przechowanej w zakamarkach starej szafy. A tu niespodzianka! "Królowa" żyje!

Inna królowa towarzyszy nam od zarania dziejów - królowa flaszka.
Jak zauważyłem, nawet podczas spotkań towarzyskich w zakamarkach kolejowych dworców, następują zmiany w kierunku uatrakcyjnienia menu.



Prawdziwy balsam dla zmęczonego po pracy ciała i być może duszy. Czyżby z połączenia dwóch składników (w jakich proporcjach?) powstał balsam brzoskwiniowy? To już wyższa szkoła wtajemniczenia, to już nie jest zwykła czyściocha sprzed lat.



Już nie musimy zapewniać dostojnych gości, że czeka na niego: "...Polska czysta, trzeźwa, pracowita i gospodarna". Rok 1987 trzeba jednak zaliczyć do epoki PRL. Teraz to jest zupełnie inaczej...

No i przede wszystkim nie trzeba wyczekiwać do godziny trzynastej.





piątek, 23 lipca 2010, slawnw

Polecane wpisy